DLA:
- Patiii ♥
- ktoś ktosiowy
- Olga Lynch
- Oliwia Kaczmarczyk
- Anonimowy Paulina
- Karcia Lynch
- Kinga R5er
- Ann Lynch
*Narrator*
Od
rana panowało istne zamieszanie. Vanessa razem z Laurą wybrała się do
centrum, by jubilatka się nie połapała o przyjęciu. Savannah wraz z
Alexa robiły własnoręcznie tort. Tort piętrowy. Bez pomocy magii.
Dziewczyny całe w mące, jajkach i bóg wie w czym jeszcze. W tym samym
czasie Rocky, Riker i Ratliff ustawiali wszystko w centrum parku. Ryland
ustawiał instrumenty i konsole. A wszystkim dowodzili Rydel i Ross.
Rydel - bo kobieca ręka i jej czujne oko nie zawodzą (tak jak groźby), a
Ross - bo mu zależy by było idealnie. Tak, panował istny chaos. Ale
przecież na początku był chaos, a później świat, prawda?
- Musi być
idealnie! Rozumiecie?! I D E A L N I E! - krzyczał Ross na chłopaków.
Oni westchnęli i ponownie próbowali zawiesić dekoracje. Riker zszedł z
drabiny i przesunął ja w bok. Ponownie na nią wszedł. To samo zrobiła
reszta chłopaków ze swoimi drabinkami.
- Może być? - spytał Ell.
- Jest przecież w porządku. - powiedział Rocky na co reszta mu przytaknęła.
-
W porządku? W porządku?! W P O R Z Ą D K U?! - wydarł się blondyn i
złapał za głowę. - Musi być niesamowicie! Kapiszi?! Awesome i Amazing!
-
Ross albo będzie tak, albo zaraz wezwę Alexe z siekierą, zabiorę ją i
sam będę Cię i Lunę tłukł! - oburzył się Riker. - Jest idealnie. Nie martw się.
Wszystko pójdzie dobrze. - powiedział już spokojniej i zszedł z
drabiny. Ross się uśmiechnął i zaczął za pomocą czarów przenosić z
pokojów prezenty dla Lau.
- I jak Ci idzie? - spytała Rydel podchodząc do najmłodszego Lynch'a. Ten z uśmiechem jej odpowiedział.
- Dobrze. A wiecie chociaż co będziecie grać? - spytał.
-
Tak, to będzie piosenka napisana przez Rocky'ego. Kilka naszych
dawnych i specjalna Ross'a dla Laury. - przy ostatnim zdaniu blondynka
zrobiła brewki. Na co RyRy się zaśmiał.
- Nasz braciszek chodzi jak na szpilkach. Wszystko tylko 'Idealnie' i jak w marzeniach. - powiedział.
- On się tylko stresu... - wypowiedź blondyny przerwał nie kto inny jak nasz pan 'idealnie'.
- Boże to powinno być tu! Czy wy nie wiecie jakie to ważne?! Ma to być najlepsza impreza urodzinowa!
- Bardzo się stresuje. - przyznał Ryland na co sam z blondynką się zaśmiał.
-
Gotowy! - krzyknęły Alexa z Sav, które teleportując się przybyły z
pięknym piętrowym tortem. Na samej górze był napis: Happy B.Day Laur!
- Jest wspaniały! - zachwycił się Ross.
- No to bierzemy się za resztę przekąsek. - zaśmiała się Alexa.
-
Tylko nie jeść bez Lau! - Sav powiedziała żartobliwie grożąc palcem.
Można by rzec, że to były ostatnie poprawki i dokończenia.
*Vanessa*
Od samego rana latam z Laurą w te i we wte po sklepach. Muszę przyznać, że świetnie się bawię. Taki siostrzany dzień. Ach.
- Vanessa wracajmy już do domu. - powiedziała do mnie Laura. Kurcze... A jak się nie wyrobili? Będzie wina na mnie!
- Nie Lau! Znaczy... Tu jest tak fajnie. - próbowałam zatrzymać brunetkę.
- Ness'a... - zrobiła minkę zbitego pieska. Tylko nie to. Ona wie jak to na mnie działa.
- O nie! Tym razem się nie dam! - zaprzeczyłam i odwróciłam od niej wzrok.
- Na pewno? - pojawiła się z powrotem przed moją twarzą. Uhh...
- Ni... Ehh. No dobra. Ale jeszcze na lody! - zadecydowałam.
-
Tak! - krzyknęła szczęśliwa i tuląc mnie pobiegła do najbliższej budki z
lodami. Zaśmiałam się i wyciągnęłam telefon. Wystukałam w nim wiadomość
do Delly.
"Wszystko gotowe? Wracamy."
Po kilku sekundach dostałam odpowiedź.
"Możecie wracać wszystko jest IDEALNE! ~ Ross"
Zdziwiłam się. Ross pisał z telefonu Delly? Ona i tym wie?
"Nie pomyliły Ci się telefony?"
"Nie."
Spojrzałam
na numery telefoniczne... Faktycznie. Nadawca - Ross. Szybko schowałam
telefon, bo zbliżała się Laura. Dała mi moje lody o smaku Nebo, a sama
zaczęła zajadać się swoimi truskawkowymi. Usiadłyśmy na ławce i
delektując się krajobrazem zjadałyśmy deserek. Niezauważalnie
przetransportowałam czarami nasze torby z zakupów. Jestem ciekawa co oni
tam cudowali... ,My nic, ale Ross tak., Rocky? Ross? Jak? ,Ciągle
tylko: ma być idealnie! Nie za nisko! Kilka milimetrów mniej!, No to
mieliście bardzo ciekawe zadanie. ,Bardzo, schudłem pewnie 10kg wchodząc
na drabinę i schodząc., Sam się tak załatwiłeś. ,I jeszcze Rik i Ell.,
Co?! O nie! Ross nie będzie mi Rikusia męczył. Policzę się z nim, ale
później. Spojrzałam na Lau. Kończyła swojego loda, ha już dawno
skończyłam i czekałam na siostrę.
- Idziemy? - spytała oblizując wargi.
-
Tak. Teleportnę nas. - powiedziałam szybko. Pociągnęłam Laurę w krzaki
tam złapałam ją za ręce i znaleźliśmy się w naszym priv park.
- Niespodzianka! - krzyknęli wszyscy łącznie ze mną.
-
Wszystkiego najlepszego Lu! Gramy! - krzyknął Riker i wraz z
rodzeństwem zaczęli grać piosenkę na scenie. O ile się się mylę było to
Pass Me By.
- O matko jedyna! - pisnęła Laura i zaczęła się do każdego tulić. - Nie wierze w to.
-
To był pomysł Ross'a. - powiedziała Sav i zrobiła ze mną brewki.
Osłupiała brunetka podeszła do blondyna, a raczej wbiegła na scenę i się
mocno w niego wtuliła szepcząc dziękuje. Moje oko zauważyło, że Lau
pocałowała go jeszcze w policzek! Musnęła ustami ja to wiem! Na ten czas
wokal Ross'a przejął Riker z Rocky'm. Gdy piosenka się skończyła
nadszedł czas na...
- Prezenty! - krzyknął Rocky.
- To moje myśli,
wypad! - krzyknęłam na niego i bym się rzuciła gdyby nie silne ramiona
Riker'a. Wtuliłam się w ukochanego i zwróciłam do Rydel.
- Ty go zgarnij. - mruknęłam. Blondynka zasalutowała i spróbowała rzucić się na bruneta, ale przeszkodził jej Ell.
- Jesteś słodka jak się złościsz. - zaśmiał się brunet.
- Van odpadam. - powiedziała do mnie i tak samo jak na mocniej się wtuliła.
- Rocky'ego nikt by nie tknął. - szepnął mi na ucho Rik. Zaśmiałam się.
- Zakochańce to święto Lau! - krzyknął RyRy z Savannah. Odsunęłam się od blondyna i dołączyłam do reszty.
- Nareszcie. - zaśmiała się Alexa.
- To twój czas Lau. - powiedziałam na ucho siostrze. Ta się uśmiechnęła i zaczęła otwierać prezenty.
*Laura*
Ta
niespodzianka jest niesamowita! I wszystko takie perfekcyjne! Od
Vanessy dostałam mój upragniony obraz o który prosiłam ją od bardzo
dawna oraz nowy pamiętnik jak to ona ujęła, bo zaczynam nowy rozdział w
życiu. Od Savanny dostałam piękny srebrny naszyjnik w kształcie gwiazdki.
Od Alexy dostałam zestaw do makijażu, była to srebrna walizka, a w
środku przeróżne kosmetyki. A od Rydel dostałam unikatową bransoletkę z
nutami. Była ona złota, a jak się przyjrzy można było zobaczyć moje
inicjały. Od Riker'a dostałam słuchawki na wykrywacz głosu. Nie
wiedziałam, że takie coś produkują. Od Ratliff'a natomiast dostałam
piękną sukienkę. Ell ma dobry gust! A na dole pudełeczka było jeszcze
takie coś: bon na walenie mnie ile chcesz doniczką. O! To mi się podoba. Od
Rocky'ego dostałam zestaw do malowania farbami. Było tam wszystko co
jest potrzebne do stworzenia obrazu. Za to prezent od Ryland'a był
następujący: Płyta z nagrań, z kamery. Do tego czasu. Oraz własny
aparat! Jedyna osoba, która mi nic nie dała jest Ross. Trochę mi smutno,
ale życie idzie dalej.
- A teraz Zakochańce na parkiet! - krzyknął
Ryland i włączył na swej konsoli wolną melodie. Ja zeszłam na bok i
usiadłam na pniu. Spojrzałam na towarzystwo. Riker wraz z Vanessą
tańczyli wolnego, podobnie jak Ellington z Rydel. Alexa wraz z Rocky'm
chlapali się w jeziorze przy wodospadzie. Co z tego, że byli cali
mokrzy. A Ryland stał wraz z Savannah przy sprzęcie i pokazywał jej
zapewne jak się to obsługuje. No i znowu kogoś brakuje.
- Mogę
prosić? - usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam Ross'a
z wyciągniętą w moją stronę ręka. Pokiwałam niepewnie głową i chwyciłam
jego dłoń. Zaczęliśmy powoli się poruszać w rytm wolnej melodii.
- Lauro... Kurcze zapomniałem tekstu! - rozpaczał blondyn. Chwila jakiego tekstu?
- Co? - spytałam zadziwiona.
- Tekst sobie przygotowałem żeby nie zapomnieć, a i tak zapomniałem.
- No to improwizuj.
- To zbyt poważna sprawa. Improwizacja jest tutaj zbędna. - westchnął.
-
Ach.. - zasmuciłam się. Nagle Ross chwycił mikrofon i zaczął śpiewać
nie znana mi piosenkę, ale jakbym gdzieś ja słyszała. Utwór był na
prawdę piękny. A było to Heart Made Up On You.
- Lauro Marie Marano
teraz chciałbym bez żadnych wątpliwości i przy wszystkich oficjalnie Cię
zapytać czy uczyniłabyś moją nieśmiertelną duszę najszczęśliwszą w
trzech światach, i została moją dziewczyną, którą będę kochał mimo
wszystko? Nawet jeśli będzie mnie bić doniczką i książkami
telefonicznymi? - zaśmiałam się pod koniec. - potraktuj to też jako
prezent na urodziny. - dodał i wyciągnął, a raczej wyczarował
biało-czerwone pudełeczko z kokardką. W środku znajdował się piękny
złoty pierścionek, który trzymał w łapkach niewielki pluszowy miś.
Zasłoniłam usta dłonią. Boże jakie to piękne. ,Kobieto opowiedz mu
coś!, Racja!
- Ross to jest... Nie mogę to dużo kosztowało. - mówiłam.
- Jest wart swojej ceny, choć myślę, że był za tani jak dla ciebie. - powiedział z uśmiechem.
- Tak. Będę Twoją dziewczyną. I doniczki też się zgadzają. - zaśmiałam się.
- Czyli ze oficjalnie...?
-
Tak Rossy. Jesteśmy razem oficjalnie. - po tych słowach blondyn
przyciągnął mnie do siebie i bez zawahania pocałował czule w usta. Ten
pocałunek był inny niż tamte, ponieważ ten był prawdziwy nie z ukrycia.
Ten był delikatniejszy, namiętniejszy, a zarazem było w nim więcej
miłości. Jakby ktoś nam posmarował usta Super Glue. Nie mogliśmy się od
siebie odkleić. Jednak w końcu nastał taki moment.
- No to gratulacje! - wypalił na początek Rocky.
- Jestem z Ciebie dumny bracie. - powiedział Riker kładąc rękę na ramieniu Ross'a.
- To było takie sweet! - pisnęły na raz Savannah z Alexa.
- Masz mi jej nie skrzywdzić. - pogroziła Ness'a.
- A ty masz nie skrzywdzić Ross'a. - pogrozili mi bruneci. Ja i książka telefoniczna to przeszłość.
-
Jakie to piękne. - westchnęła Delly. Blondynka zaczęła się unosić nad
Ziemia. Z jej klatki piersiowej zaczęły tryskać różowe iskry. Wiedziałam
co się teraz stanie. Dostanie nowa moc. Po chwili wróciła na ziemie.
Wszyscy patrzyli na nią zszokowani.
- To było dziwne. - stwierdził Ell.
- A może jest w ciąży i ma takie objawy? - spytał dla pewności Rocky.
-
Bardzo śmieszne. - wnerwiła się blondynka. Nad brunetem pojawił się
wałek do ciasta. W jednej chwili zaczął go uderzać po głowie. Rydel
złapała się za czoło. Ale później chytrze się uśmiechnęła. Brunet zaczął
sam z siebie biegać od drzewa do drzewa i w nie trafiać. Po tym tyłkiem
na ziemi zrobił kilka obrotów wokół własnej osi po czym został
wyrzucony w górę.
- RyRy. Kopsnij poduszki. - powiedziała Delly ze spokojem. Spokój w takim momencie?!
*Rocky*
Aaa!
Co to było?! Nie kontrolowałem tego! To nie ja! Przysięgam! Zacząłem
spadać w dół. Myślę, że mój upadek nie byłby przyjemny gdyby nie
poduszki. O Boże.
- Dzięki Ci bracie! Co mogę dla Ciebie zrobić?! - rzuciłem się na bruneta i zacząłem całować po rękach.
- Nigdy więcej mnie nie całuj. - powiedział zdegustowany RyRy.
- Co to było? - wydusił z siebie Riker.
- To tylko ja. - przyznała się Rydel. Nie żyjesz Kobieto.
- Mojego przyjaciela?! - bulwersował się Ell. Ale i on szybko poległ, bo blondynka zaczęła go całować. Pff.
-
Nie będziesz nam sugerował wiatropylności! - warknęła znikąd Vanessa.
Rzuciłaby się na mnie gdyby nie interwencja Rik'a. Z przestraszoną miną
zacząłem się wycofywać. Laura i Ross śmiali się cały czas.
- A Was co bawi? - spytałem.
- Nic. - pisnęła brunetka i buchnęła jeszcze większym śmiechem.
- Coś jest nie tak prawda? - spytałem ponownie.
- Tak. - przytaknął blondyn ledwo łapiąc oddech. Popatrzyłem na Alexe. Dziewczyna przeczesała włosy palcami.
- Jakby to mu delikatnie powiedzieć. - mówiła do Sav.
- Prosto z mostu. - rzekłem.
- Masz dziurę w gaciach. - powiedziała Hudson. Rozszerzyłem oczy i spojrzałem za siebie. Faktycznie.
-
Nie chcemy by nam tu ktoś zemdlał, Rocky. - powiedział Riker
zasłaniając oczy Vanessie. To samo zrobił Ross Laurze i Ellington Delly.
Przewróciłem oczami i założyłem ręka na rękę.
- Foch. - burknąłem.
-
Nie odwracaj się! - krzyknęli na raz wszyscy. No co za ludzie. Alexa
wydusiła z siebie czarną Iskrę. Miałem już na sobie normalne spodnie i
wszyscy patrzyli na mnie bez obrzydzenia. Tak lepiej.
- Wracając. Jaką moc ma Dells? - spytał Ryland.
- Obstawiam moc manipulacji. - wzruszyła ramionami Alexa.
- Albo mści. - powiedziała Savannah patrząc na mnie.
- Raczej to pierwsze. - przytaknęły siostry Marano. Opuściłem bezradnie ręce. No raczej, że to pierwsze!
- Nie bulwersuj się słodko wyglądałeś. - zaśmiała się Delly, a na mojej twarzy zasiadł rumieniec. Chwila ja się rumienie?!
- Jaki sweet buraczek. - powiedział Ross nadzwyczaj przesłodzonym głosikiem.
- Do twarzy Ci. - szepnęła do mnie Alexa i pocałowała policzek. Zrobił on się jeszcze bardziej czerwony prawda?
- Zaraz będzie czwarta para. - zastrzegł Riker.
- A ja nadal Singiel! - krzyknęli razem Savannah i Ryland.
- No to się połączcie. Akurat. - zaśmiał się Ratliff. Przybiłem z nim piątkę.
- Czyli Delly może manipulować innymi? - spytała się dla pewności Laura.
- Musimy o tym przeczytać. - powiadomiła ja Vanessa.
-
Ale teraz się bawimy póki jeszcze słońce zachodzi! - krzyknął Ross i
porwał swoją dziewczynę do tańca. No co za ludzie! Każdy z kimś tańczył.
Podszedłem do Alexy.
- Zatańczysz? - spytałem. Blondynka uśmiechnęła
się i pokiwała twierdząco głową. Odwzajemniłem jej gest i ruszyliśmy w
stronę parkietu.
*Savannah*
Tańczyłam razem z Ryland'em na
parkiecie. Chłopak tłumaczył mi jak korzystać ze sprzętu muzycznego, jest
z tego obcykany. W przeciwieństwie do mnie. Ale interesuje się
elektronika i fotografia. Mam również coś z muzyki od rodziny Marano. A
teraz jeszcze Lynchowie.
- Laura świeczek nie zgasiłaś mendo. - krzyknęła Vanessa. Zaśmiałam się.
-
Właśnie! - dodała Alexa i odrywając Laurę od Ross'a (całowali się)
zaciągnęła przed nasz piękny tort. Blondyn nie zdążył się ogarnąć i
dalej całował tyle, że trawnik.
- Ej! - burknął z dołu. - Dajcie jej się nacieszyć!
- Tobą? - spytał zdziwiony Ryland.
- No jak nie jak tak! - powiedział wstając i się otrzepując. Podszedł do Laury.
- Jeszcze będziesz miał okazje mnie całować. - zwróciła się do niego brunetka i dała mu całusa w policzek.
-
Na przykład przy kopulaaaaaa...! - Rocky nie mógł dokończyć swojego zdania,
bo wylądował tam gdzie wcześniej blondyn. Na ziemie do roślinności.
-
Nie dokańczaj nawet! - warknął Riker. - Macie mieć się na baczności. -
zwrócił się do nowej pary. Oni tylko przekręcili oczami.
- Nie kręćcie tak, bo się przekręca wam te gałki. - zaśmiałam się. Ross pokazał mi język, a Laura doniczkę.
-
Ale riposta. - krzyknął Ellington podchodząc do Delly i ją obejmując
jedna ręka druga położył na ramieniu Van. Ale Riker szybko podszedł do
brunetki i stracił rękę bruneta, a zastąpił swoją.
- Gdzie te łapy! - krzyknął do niego.
- Sorry Ell zaklepana. - brunetka zrobiła smutną minkę.
- Mam być zazdrosna? - mruknęła Ryd.
- Ej ludzie! - krzyknęłam. - Riker zapal te świeczki w końcu!
- Coś mnie ominęło? - spytała Alexa, która przyszła... właśnie skąd?
- A ty gdzie byłaś? - zdziwił się RyRy.
-
Podjadałam słodycze. O! Świeczki się palą! - szybko zmieniła temat.
Laura stała przy torcie, a wszyscy wokół niej. Tylko Rydel podeszła do
Keyboardu i zaczęła grać 'Happy Birthday'. Wszyscy zaczęli śpiewać.
Laura była pod koniec wzruszona. Widać było jak w jej oczku kręci się
łza.
- Pomyśl życzenie. - szepnęła jej Alexa. Laura chwilkę się
zastanowiła i od razu zdmuchnęła wszystkie świeczki. Zaczęliśmy bić
brawo i wiwatować. Jednak nagle coś się stało. Czy ja mam Deja vu?
***
Hi People!
Zawaliłam po raz kolejny...
Nie mam weny i się zawiesiłam na 34 rozdziale ;-;
I jeszcze muszę napisać tą scenkę xD... ugh...
Dziękuję za wszystkie komentarze i to właśnie tym osobom chcę zadedykować rozdział ;)
Oczywiście, że nie odchodzę xD.To był happy wkręt :*
Pozdrawiam,
Sashy :*
PS/ Ann, Ktosiu, Kingo i Patiii kocham was mordy xD.
czwartek, 28 maja 2015
wtorek, 19 maja 2015
Rozdział 27 Hey, let's not be alone... tonight!
*Rydel*
Laura, Savannah i Alexa podzieliły się na zadania. Laura wybiera mi i Vanessie strój, Savannah zajmuje się makijażem, a Alexa włosami. Laura wybrała mi piękną różowa wieczorową sukienkę, a do tego białe koturny. Nie zabrakło również dodatków pod postacią naszyjnika, kolczyków oraz bransoletki, którą dostałam na urodziny od Ell'a.
To były czasy... Młodość. Vanessa za to miała na sobie wieczorową fioletową sukienkę na ramiączkach. Srebrne koturny oraz kolczyki.
Obie dostałyśmy od Laury po kopertówce w kolorze butów z rzeczami takimi jak: lustereczko, telefon, portfel, dokumenty, gumy do żucia i chusteczki. Savannah robiła makijaż. Do mojego stroju uznała, że będzie pasować róż. Pomalowała mi rzęsy czarnym tuszem, powieki pomalowała na lekki odcień różu i narysowała kreski eyeliner'em. Dała lekki róż na policzki i musnęła mi usta malinowym błyszczykiem. Vanessa za to miała srebrny makijaż. Przy kącikach oczu miała czarny odcień. Rzęsy były poprawione tuszem, ale Sav nie narysowała już kresek. Podobnie jak mi nałożyła trochę różu na policzki, a usta musnęła truskawkowym błyszczykiem. Kolejny przystanek: Alexa. Blondynka mówiła, że najlepiej nam w rozpuszczonych włosach. Więc mi tylko je lekko zakręciła przy końcach i popsikała lakierem. Podobnie było z Vanessą tylko ona jeszcze dostała fioletowa spinkę upięta we włosy. Ja nie chciałam nic z tych rzeczy. Gotowe stanęłyśmy przed dziewczynami. Ich miny były zszokowane.
- Wyglądacie Bosko! - wybuchła Alexa.
- Niech tylko Was zobaczą Riker i Ellington. - zachwyciła się Sav.
- Dziękujemy. - powiedziałam.
- A ty co myślisz Lau? - spytała się Van siostry.
- Jeszcze nigdy nie byłaś tak piękna. - powiedziała szczerze brunetka i wtuliła się w siostrę. Ooo. Aww...
- Ej nie płakać! Makijaż zejdzie! - pogroziła Savannah.
- Nie przesadzaj. - zaśmiała się Alexa.
- Dobra.. już czas. - wypuściłam powietrze.
- Nie stresuj się. Wszystko będzie dobrze. - pocieszyła mnie Ness'a. Uśmiechnęłam się.
- A teraz na dół Chłopaki czekają, a ja chce widzieć ich reakcje! - zaśmiała się Laura i wyciągnęła pamiątkową kamerkę ze wszystkimi nagraniami. Te nagrania kiedyś przejdą do historii. Razem z dziewczynami zeszłam na sam dół. Jednak aż takiej reakcji to się nie spodziewałyśmy.
*Savannah*
Można powiedzieć, że mieszkam w wariatkowie. Każdy chłopak na widok Vanki i Delly oszołamiał. Riker na widok Van wprost zemdlał, Ell na widok Rydel za to zapomniał jak się oddycha i też zemdlał. Ross stracił równowagę na kanapie, a Ryland przeturlał cały salon. Za to Rocky! On wskoczył na żyrandol. Laura śmiała się nagrywając to, Alexa szoknęła. A nasze dwie panny załamały się. Czy ja jako jedyna jestem normalna?
- Nieznajome!!! - krzyczał brunet dyndając na oświetleniu.
- Złaź baranie to Rydel i Vanessa. - warknęłam.
- A wy to kto?! - przeraził się Ryland i wstał z dywanu.
- Laura, Savannah i Alexa... - wymieniła Vanessa.
- Kręcisz one nie są takie ładne. - prychnął Rock. Lau odłożyła kamerę na komodę.
- Coś ty powiedział?! - wybuchła.
- Dawno nie dostałeś co?! - krzyknęły Van z Ryd.
- Się wkopali... - mruknął nagle przebudzony Riker.
- Gińcie! - krzyknęłam i ze swoim przedmiotem jakim jest łopata zaczęłam gonić dwójkę brunetów. Do mnie dołączyła Alexa z siekierą, Lau z doniczka, Vanessa z patelnią i Rydel z wałkiem.
- Stop! - krzyknął wybudzony Ell.
- Czemu? - jęknęłyśmy zawiedzione.
- Bo tyle pracy w to - Ross pokazał na kreacje - włożyłyście i teraz ma się psuć? Kiedy indziej będzie dużo okazji, a teraz na randkę!
- Właśnie sio! - wygoniłam ich. Dopiero teraz zobaczyłam, że Rik jak i Ell są w garniturach. Normalnie jak do ślubu.
- Miłej zabawy! - krzyknęliśmy wszyscy. Nasze dwie pary zniknęły za drzwiami wyjściowymi. Zadowoleni usiedliśmy przed TV. Ale w końcu większość się rozeszła i zostałam sama z Ryland'em w salonie. Ciekawe gdzie tamtych wywiało.
*Ross*
Razem z Rocky'm, Lau i Alexa zeszliśmy do naszej sali muzycznej. Ja i Rocky postanowiliśmy coś napisać, by wznowić zespół. Wątpię, że to się uda, ale jednak taką tycią nadzieje mam. Blondynka z brunetką nam pomagały coś wymyślać.
- Może opiszcie jakąś sytuacje... - zaproponowała Alexa.
- Jedyne co mi przychodzi na myśl to to, że Ell mnie zostawił samego na noc. - zwierzył się Rock. Dziewczyna przekręciła oczami i przytuliła bruneta.
- Hey, let's not be alone... tonight. - wzruszyła ramionami Laura i podeszła do keyboardu Rydel. Ja tak jak Rocky przewiesiłem gitarę przez ramię. Za to Alexa zatarła niecne łapki i dobrała się do perkusji Ell'a.
- Tylko nic tam nie zniszcz! - zastrzegł ją brunet.
- Spoko... Jak się tego używa?!
- O matko.. - mruknąłem. - Let's not be alone.. Podoba mi się.
- Dziękuje. - zaśmiała się brunetka. Ma taki słodki śmiech... A my oficjalnie nie jesteśmy razem... Trzeba to zmienić.
- No to coś tworzymy. - powiedział Rocky. Alexa zaczęła uderzać w bas pod jakiś rytm. Zanuciłem ponownie kawałek tekstu i zacząłem przenosić dźwięk na gitarę. Po mojej próbie doszła Laura z Rocky'm. Wyszło genialnie!
- To będzie hit! - ucieszyła się Alexa.
- Na razie mamy kawałek zwrotki i refren. Dobrze nam idzie. - przyznałem.
- Szkoda, że reszty nie ma, ale cicho. - zaśmiał się Rocky.
- Cieszę się, że wskrzeszacie zespół. - przyznała Laura ciepło się uśmiechając. Odwzajemniłem jej gest z miłą chęcią. Tworzyliśmy dalej. Raz ja na coś wpadłem, a raz Laura podpowiedziała coś do zwrotki, nawet Rock z Alx wymyślili melodię. Rolexa nieźle się dogaduje. Trzeba przyznać. Są dla siebie stworzeni, ale tylko wtedy gdy się nie kłócą. Tak są nie do zniesienia. O dziwo, odbyło się bez większych szkód. Tylko trzeba było naprawić bębny Ell'owi, ale miejmy nadzieje, że nic nie zauważy. Fakt, to że naprawiliśmy instrument za pomocą magii nie oznacza to, że brunet tego nie wyniucha. Ell jest bardzo... Hmm. Zżyty ze swoim sprzętem. Zauważył by nawet kiedy mucha na nim usiadła. A nawet podałby dokładną okoliczność, czas i datę. Według mnie trzeba go zawieźć do jakiejś poradni.
*Riker*
Razem z Vanessą siedzę w restauracji. Muszę przyznać z wielka chęcią, że brunetka wygląda olśniewająco. Wszyscy w pomieszczeniu się za nią oglądają. Dobra rozumiem, że płeć piękna jej zazdrości, ale jak jeszcze jeden facet na nią spojrzy to nie daruje. W pysk i zero litości. Zamówiliśmy dla siebie po sałatce greckiej oraz czerwonym winie. Jak szaleć to szaleć. Na deser zamówiliśmy sobie ciasto. Jakiś specjał szefa kuchni. Oczywiście skończyło się na karmieniu drugiej osoby. Było przy tym zabawnie, a jednocześnie romantycznie.
- Vanny chciałbym Ci coś dać. - powiedziałem.
- Vanny? - spytała z delikatnym uśmiechem.
- Tak jest słodko. - zaśmiałem się, a brunetka ze mną. - Chciałbym, żeby ten skromny podarek przypominał Ci o naszej randce. - powiedziałem, a z kieszeni marynarki wyciągnąłem fioletowe pudełeczko z bransoletka. Była to wymarzona biżuteria Van. Tak jest, Rocky pomagał. Vanessa z wrażenia zasłoniła usta dłonią.
- Boże... Rozpieszczasz mnie... Ile to kosztowało? Nie ja nie mogę. Ona była bardzo droga!
- Van.. Mam przed sobą piękna i inteligentną dziewczynę, która jest moim skarbem. Mam nakaz jej dogodzić i kupować wszystko o czym sobie zamarzy, ale i tak TY będziesz dla mnie cenniejsza niż to wszystko.
- Riker... jesteś... nawet w słowa nie mogę tego dobrać! Kocham Cię. Ale nie musisz się tak wykosztowywać. Rikuś.. nie mogłam sobie wyobrazić lepszego mężczyzny. - wyznała po czym wstają ze swojego miejsca (założyła bransoletkę) i podeszła do mnie. Również wstałem i czekałem na poczynania brunetki. Vanessa pocałowała mnie. Delikatnie w usta sprawiając tym gestem, że moje komórki przestały reagować na wszystko dookoła. Oddałem się tej przyjemnej chwili. Ale ktoś ja przerwał..
- Przepraszam. Państwa zamówienie. - wtrąciła kelnerka i podała nam nasze ciasto. Odchodząc spiorunowała Ness'y pobłaźliwym wzrokiem. Kiedy się odwróciła wystawiłem do niej mój piękny różowy język.
- Jak dziecko. - zaśmiała się moja dziewczyna.
- Nikt mi nie będzie na Ciebie patrzył nie ma takiego prawa! A teraz aaa... - powiedziałem i z kawałkiem ciasta na widelcu skierowałem go do ust brunetki. Ta ze słodkim śmiechem przyjęła go i zrobiła to samo ze mną. Moja reakcja była podobna.
- Po drodze wstąpimy do sklepu. Trzeba coś Lau kupić. - powiedziała.
- Oczywiście. Zaraz po dokończeniu naszego ciasta. - oznajmiłem i po raz kolejny nakarmiłem brunetkę. Za każdym razem dziewczyna nie pozostawała mi dłużną. Tak jak mówiłem. Słodkie.
*Ellington*
Właśnie wracałem z Delly z naszej randki. Co zaplanowałem? Otóż popłynęliśmy łódką przez rzeczkę w towarzystwie romantycznej muzyki. Do tego z kieliszkami białego wina w dłoni razem podziwialiśmy krajobrazy. Na uczczenie naszej pierwszej randki Delly dostała ode mnie to co najbardziej lubi: wypchane pluszaczki. Dostała małego zabawkowego kotka. Mimo, że jest dorosła to bardzo się cieszy na widok pluszaków. Wtedy w jej oczach są takie ogniki szczęścia i wygląda tak słodko. Nie będę wymieniać ile pocałunków nam towarzyszyło. Powiem, że dużo. Teraz jesteśmy już po udanym spotkaniu towarzyskim i wybieramy się na zakupy. W końcu coś trzeba Laurze kupić.
- Jak myślisz co ona lubi? - spytałem.
- Na pewno uwielbia rysować, tworzyć, muzykę i gwiazdy. - odpowiedziała mi blondynka.
- Mam pomysł co jej kupić. - odparłem z uśmiechem.
- Taki sam prezent jak Rocky'emu? Piłę elektryczna i dynamit zamiast świeczek? - spytała podejrzliwie. Na to samo wspomnienie zaśmiałem się.
- Mniej wybuchowy. - powiedziałem i objąłem ją ramieniem. W tej miłej ciszy doszliśmy do centrum, a następnie do sklepu. Tam kupiliśmy brunetce prezenty. Ja swój kupiłem szybko, ale Delly szukała tego idealnego. Gdy go w końcu znalazła za pomocą magii przenieśliśmy te rzeczy do mojego pokoju. Tam brunetka rzadko zagląda. Już spokojnie i delektując się swoim towarzystwem wróciliśmy do domu.
*Narrator*
- Oni sobie z tego nic nie robią!
- No to przecież jasne. Są istotami magicznymi.
- Trzeba coś zrobić.
- A ja wiem co.
- Niech wie, że my tez nie jesteśmy normalni.
- Trzeba się go pozbyć. - powiedziała jak dotąd milcząca dziewczyna.
- Tak Evil wkracza co nie? - szturchnął chłopaka jego kolega.
- Jutro obudzę w niej lek. Ponownie. Bo gdyby nie ten blondyn już dawno byłaby w depresji.
- My Ci pomożemy. - zapewniła dziewczyna.
***
Hi People!
Przepraszam, że nie w terminie i przez dwa tygodnie!
Miałam szlaban za oceny.
Tak poświęcam się... Niech się cieszą, że zdam do 2 klasy! xD
Mówiłam, że mnie te baby nie lubią. Ze wzajemnością! xD
Jak się Wam podoba rozdział? Bo ja szczerze zastanawiam się nad odejściem...
Nie wiem jak Wam to pasuje :/
A więc do napisania!
I Pati SMILE mordo ty moja :* Bo Za spamuję Ci pocztę i ty wiesz o co chodzi ;)
Pozdrawiam,
Sashy ♫
Laura, Savannah i Alexa podzieliły się na zadania. Laura wybiera mi i Vanessie strój, Savannah zajmuje się makijażem, a Alexa włosami. Laura wybrała mi piękną różowa wieczorową sukienkę, a do tego białe koturny. Nie zabrakło również dodatków pod postacią naszyjnika, kolczyków oraz bransoletki, którą dostałam na urodziny od Ell'a.
To były czasy... Młodość. Vanessa za to miała na sobie wieczorową fioletową sukienkę na ramiączkach. Srebrne koturny oraz kolczyki.
Obie dostałyśmy od Laury po kopertówce w kolorze butów z rzeczami takimi jak: lustereczko, telefon, portfel, dokumenty, gumy do żucia i chusteczki. Savannah robiła makijaż. Do mojego stroju uznała, że będzie pasować róż. Pomalowała mi rzęsy czarnym tuszem, powieki pomalowała na lekki odcień różu i narysowała kreski eyeliner'em. Dała lekki róż na policzki i musnęła mi usta malinowym błyszczykiem. Vanessa za to miała srebrny makijaż. Przy kącikach oczu miała czarny odcień. Rzęsy były poprawione tuszem, ale Sav nie narysowała już kresek. Podobnie jak mi nałożyła trochę różu na policzki, a usta musnęła truskawkowym błyszczykiem. Kolejny przystanek: Alexa. Blondynka mówiła, że najlepiej nam w rozpuszczonych włosach. Więc mi tylko je lekko zakręciła przy końcach i popsikała lakierem. Podobnie było z Vanessą tylko ona jeszcze dostała fioletowa spinkę upięta we włosy. Ja nie chciałam nic z tych rzeczy. Gotowe stanęłyśmy przed dziewczynami. Ich miny były zszokowane.
- Wyglądacie Bosko! - wybuchła Alexa.
- Niech tylko Was zobaczą Riker i Ellington. - zachwyciła się Sav.
- Dziękujemy. - powiedziałam.
- A ty co myślisz Lau? - spytała się Van siostry.
- Jeszcze nigdy nie byłaś tak piękna. - powiedziała szczerze brunetka i wtuliła się w siostrę. Ooo. Aww...
- Ej nie płakać! Makijaż zejdzie! - pogroziła Savannah.
- Nie przesadzaj. - zaśmiała się Alexa.
- Dobra.. już czas. - wypuściłam powietrze.
- Nie stresuj się. Wszystko będzie dobrze. - pocieszyła mnie Ness'a. Uśmiechnęłam się.
- A teraz na dół Chłopaki czekają, a ja chce widzieć ich reakcje! - zaśmiała się Laura i wyciągnęła pamiątkową kamerkę ze wszystkimi nagraniami. Te nagrania kiedyś przejdą do historii. Razem z dziewczynami zeszłam na sam dół. Jednak aż takiej reakcji to się nie spodziewałyśmy.
*Savannah*
Można powiedzieć, że mieszkam w wariatkowie. Każdy chłopak na widok Vanki i Delly oszołamiał. Riker na widok Van wprost zemdlał, Ell na widok Rydel za to zapomniał jak się oddycha i też zemdlał. Ross stracił równowagę na kanapie, a Ryland przeturlał cały salon. Za to Rocky! On wskoczył na żyrandol. Laura śmiała się nagrywając to, Alexa szoknęła. A nasze dwie panny załamały się. Czy ja jako jedyna jestem normalna?
- Nieznajome!!! - krzyczał brunet dyndając na oświetleniu.
- Złaź baranie to Rydel i Vanessa. - warknęłam.
- A wy to kto?! - przeraził się Ryland i wstał z dywanu.
- Laura, Savannah i Alexa... - wymieniła Vanessa.
- Kręcisz one nie są takie ładne. - prychnął Rock. Lau odłożyła kamerę na komodę.
- Coś ty powiedział?! - wybuchła.
- Dawno nie dostałeś co?! - krzyknęły Van z Ryd.
- Się wkopali... - mruknął nagle przebudzony Riker.
- Gińcie! - krzyknęłam i ze swoim przedmiotem jakim jest łopata zaczęłam gonić dwójkę brunetów. Do mnie dołączyła Alexa z siekierą, Lau z doniczka, Vanessa z patelnią i Rydel z wałkiem.
- Stop! - krzyknął wybudzony Ell.
- Czemu? - jęknęłyśmy zawiedzione.
- Bo tyle pracy w to - Ross pokazał na kreacje - włożyłyście i teraz ma się psuć? Kiedy indziej będzie dużo okazji, a teraz na randkę!
- Właśnie sio! - wygoniłam ich. Dopiero teraz zobaczyłam, że Rik jak i Ell są w garniturach. Normalnie jak do ślubu.
- Miłej zabawy! - krzyknęliśmy wszyscy. Nasze dwie pary zniknęły za drzwiami wyjściowymi. Zadowoleni usiedliśmy przed TV. Ale w końcu większość się rozeszła i zostałam sama z Ryland'em w salonie. Ciekawe gdzie tamtych wywiało.
*Ross*
Razem z Rocky'm, Lau i Alexa zeszliśmy do naszej sali muzycznej. Ja i Rocky postanowiliśmy coś napisać, by wznowić zespół. Wątpię, że to się uda, ale jednak taką tycią nadzieje mam. Blondynka z brunetką nam pomagały coś wymyślać.
- Może opiszcie jakąś sytuacje... - zaproponowała Alexa.
- Jedyne co mi przychodzi na myśl to to, że Ell mnie zostawił samego na noc. - zwierzył się Rock. Dziewczyna przekręciła oczami i przytuliła bruneta.
- Hey, let's not be alone... tonight. - wzruszyła ramionami Laura i podeszła do keyboardu Rydel. Ja tak jak Rocky przewiesiłem gitarę przez ramię. Za to Alexa zatarła niecne łapki i dobrała się do perkusji Ell'a.
- Tylko nic tam nie zniszcz! - zastrzegł ją brunet.
- Spoko... Jak się tego używa?!
- O matko.. - mruknąłem. - Let's not be alone.. Podoba mi się.
- Dziękuje. - zaśmiała się brunetka. Ma taki słodki śmiech... A my oficjalnie nie jesteśmy razem... Trzeba to zmienić.
- No to coś tworzymy. - powiedział Rocky. Alexa zaczęła uderzać w bas pod jakiś rytm. Zanuciłem ponownie kawałek tekstu i zacząłem przenosić dźwięk na gitarę. Po mojej próbie doszła Laura z Rocky'm. Wyszło genialnie!
- To będzie hit! - ucieszyła się Alexa.
- Na razie mamy kawałek zwrotki i refren. Dobrze nam idzie. - przyznałem.
- Szkoda, że reszty nie ma, ale cicho. - zaśmiał się Rocky.
- Cieszę się, że wskrzeszacie zespół. - przyznała Laura ciepło się uśmiechając. Odwzajemniłem jej gest z miłą chęcią. Tworzyliśmy dalej. Raz ja na coś wpadłem, a raz Laura podpowiedziała coś do zwrotki, nawet Rock z Alx wymyślili melodię. Rolexa nieźle się dogaduje. Trzeba przyznać. Są dla siebie stworzeni, ale tylko wtedy gdy się nie kłócą. Tak są nie do zniesienia. O dziwo, odbyło się bez większych szkód. Tylko trzeba było naprawić bębny Ell'owi, ale miejmy nadzieje, że nic nie zauważy. Fakt, to że naprawiliśmy instrument za pomocą magii nie oznacza to, że brunet tego nie wyniucha. Ell jest bardzo... Hmm. Zżyty ze swoim sprzętem. Zauważył by nawet kiedy mucha na nim usiadła. A nawet podałby dokładną okoliczność, czas i datę. Według mnie trzeba go zawieźć do jakiejś poradni.
*Riker*
Razem z Vanessą siedzę w restauracji. Muszę przyznać z wielka chęcią, że brunetka wygląda olśniewająco. Wszyscy w pomieszczeniu się za nią oglądają. Dobra rozumiem, że płeć piękna jej zazdrości, ale jak jeszcze jeden facet na nią spojrzy to nie daruje. W pysk i zero litości. Zamówiliśmy dla siebie po sałatce greckiej oraz czerwonym winie. Jak szaleć to szaleć. Na deser zamówiliśmy sobie ciasto. Jakiś specjał szefa kuchni. Oczywiście skończyło się na karmieniu drugiej osoby. Było przy tym zabawnie, a jednocześnie romantycznie.
- Vanny chciałbym Ci coś dać. - powiedziałem.
- Vanny? - spytała z delikatnym uśmiechem.
- Tak jest słodko. - zaśmiałem się, a brunetka ze mną. - Chciałbym, żeby ten skromny podarek przypominał Ci o naszej randce. - powiedziałem, a z kieszeni marynarki wyciągnąłem fioletowe pudełeczko z bransoletka. Była to wymarzona biżuteria Van. Tak jest, Rocky pomagał. Vanessa z wrażenia zasłoniła usta dłonią.
- Boże... Rozpieszczasz mnie... Ile to kosztowało? Nie ja nie mogę. Ona była bardzo droga!
- Van.. Mam przed sobą piękna i inteligentną dziewczynę, która jest moim skarbem. Mam nakaz jej dogodzić i kupować wszystko o czym sobie zamarzy, ale i tak TY będziesz dla mnie cenniejsza niż to wszystko.
- Riker... jesteś... nawet w słowa nie mogę tego dobrać! Kocham Cię. Ale nie musisz się tak wykosztowywać. Rikuś.. nie mogłam sobie wyobrazić lepszego mężczyzny. - wyznała po czym wstają ze swojego miejsca (założyła bransoletkę) i podeszła do mnie. Również wstałem i czekałem na poczynania brunetki. Vanessa pocałowała mnie. Delikatnie w usta sprawiając tym gestem, że moje komórki przestały reagować na wszystko dookoła. Oddałem się tej przyjemnej chwili. Ale ktoś ja przerwał..
- Przepraszam. Państwa zamówienie. - wtrąciła kelnerka i podała nam nasze ciasto. Odchodząc spiorunowała Ness'y pobłaźliwym wzrokiem. Kiedy się odwróciła wystawiłem do niej mój piękny różowy język.
- Jak dziecko. - zaśmiała się moja dziewczyna.
- Nikt mi nie będzie na Ciebie patrzył nie ma takiego prawa! A teraz aaa... - powiedziałem i z kawałkiem ciasta na widelcu skierowałem go do ust brunetki. Ta ze słodkim śmiechem przyjęła go i zrobiła to samo ze mną. Moja reakcja była podobna.
- Po drodze wstąpimy do sklepu. Trzeba coś Lau kupić. - powiedziała.
- Oczywiście. Zaraz po dokończeniu naszego ciasta. - oznajmiłem i po raz kolejny nakarmiłem brunetkę. Za każdym razem dziewczyna nie pozostawała mi dłużną. Tak jak mówiłem. Słodkie.
*Ellington*
Właśnie wracałem z Delly z naszej randki. Co zaplanowałem? Otóż popłynęliśmy łódką przez rzeczkę w towarzystwie romantycznej muzyki. Do tego z kieliszkami białego wina w dłoni razem podziwialiśmy krajobrazy. Na uczczenie naszej pierwszej randki Delly dostała ode mnie to co najbardziej lubi: wypchane pluszaczki. Dostała małego zabawkowego kotka. Mimo, że jest dorosła to bardzo się cieszy na widok pluszaków. Wtedy w jej oczach są takie ogniki szczęścia i wygląda tak słodko. Nie będę wymieniać ile pocałunków nam towarzyszyło. Powiem, że dużo. Teraz jesteśmy już po udanym spotkaniu towarzyskim i wybieramy się na zakupy. W końcu coś trzeba Laurze kupić.
- Jak myślisz co ona lubi? - spytałem.
- Na pewno uwielbia rysować, tworzyć, muzykę i gwiazdy. - odpowiedziała mi blondynka.
- Mam pomysł co jej kupić. - odparłem z uśmiechem.
- Taki sam prezent jak Rocky'emu? Piłę elektryczna i dynamit zamiast świeczek? - spytała podejrzliwie. Na to samo wspomnienie zaśmiałem się.
- Mniej wybuchowy. - powiedziałem i objąłem ją ramieniem. W tej miłej ciszy doszliśmy do centrum, a następnie do sklepu. Tam kupiliśmy brunetce prezenty. Ja swój kupiłem szybko, ale Delly szukała tego idealnego. Gdy go w końcu znalazła za pomocą magii przenieśliśmy te rzeczy do mojego pokoju. Tam brunetka rzadko zagląda. Już spokojnie i delektując się swoim towarzystwem wróciliśmy do domu.
*Narrator*
- Oni sobie z tego nic nie robią!
- No to przecież jasne. Są istotami magicznymi.
- Trzeba coś zrobić.
- A ja wiem co.
- Niech wie, że my tez nie jesteśmy normalni.
- Trzeba się go pozbyć. - powiedziała jak dotąd milcząca dziewczyna.
- Tak Evil wkracza co nie? - szturchnął chłopaka jego kolega.
- Jutro obudzę w niej lek. Ponownie. Bo gdyby nie ten blondyn już dawno byłaby w depresji.
- My Ci pomożemy. - zapewniła dziewczyna.
***
Hi People!
Przepraszam, że nie w terminie i przez dwa tygodnie!
Miałam szlaban za oceny.
Tak poświęcam się... Niech się cieszą, że zdam do 2 klasy! xD
Mówiłam, że mnie te baby nie lubią. Ze wzajemnością! xD
Jak się Wam podoba rozdział? Bo ja szczerze zastanawiam się nad odejściem...
Nie wiem jak Wam to pasuje :/
A więc do napisania!
I Pati SMILE mordo ty moja :* Bo Za spamuję Ci pocztę i ty wiesz o co chodzi ;)
Pozdrawiam,
Sashy ♫
LBA x2
ZOSTAŁAM NOMINOWANA PRZEZ ANN LYNCH Z TEGO BLOGA: http://i-will-never-stop-loving-you-raura.blogspot.com/?m=1
DZIĘKUJE CI KOCHANA :*
Mam nadzieję, że się nie obrazisz :*. Szlaban na komputer ;-;. Odpowiem na pytania ;). Z nominacją uniwersalną xD.
1. W jakim mieście (niekoniecznie polskim) chciałabyś mieszkać?
2. Twój ulubiony kolor?
3. Wolałabyś stawać się niewidzialna czy potrafić latać?
4. Jak poznałaś R5 i czy byłaś na ich koncercie w Polsce?
5. Ulubiony film?
6. Ulubiony przedmiot w szkole?
7. W jakim miejscu najbardziej chciałabyś spędzić wakacje?
8. Twoja największa pasja?
9. Co byś zrobiła gdyby w Twoim domu pojawiło się R5?
10. Skąd wzięłaś pomysł na historię, którą piszesz na swoim blogu?
11. Jak zareagowałaś na nominację?
1. Los Angeles to chyba jasne i do tego obok Ross'a Lynch'a i całego R5!
2. Czerwony,ale tez kolory tęczy xD
3. Potrafić Latać, zdecydowanie xD. Polecę do kogoś na pewno i tego kogoś nastraszę buhahahah :3
4. Poznałam R5 poprzez serial Austin&Ally. Zainteresowałam się Austinem i przez wikipedię dotarłam do R5 :D. A następnie piosenek. Tylko akurat tydzień po ich koncercie w Polsce zostałam ich fanką :c. Niestety, więc nie byłam na ich koncercie.
5. Jest dużo... Bardzo dużo nie mam ulubionego... Ale jak się tak zastanowię to Anioły i Demony xD. No i oczywiście Pod Włos, TBM xD.
6. Muzyka, Plastyka, W-F i... poczekaj myślę... Idę zobaczyć na plan...Angielski! Buhahaha :*
7. Aktualnie chcę polecieć do Włoch, do cioci i do Chorwacji, bo wiem że do Ameryki nie mogę... Muszę mieć wizę, a za chiny rodzice nie dają się przekupić ;-;
8. O kurczę... Co to pasja? No to chyba komponowanie... pisanie... rysowanie... granie... śpiewanie... architektura... taniec...Podsumowując to raczej Artystyczność o.o
9. Oj... To by było tak. Nawet miałam taki sen! Już pisze po kolei:
- Na początek nie chciałabym zejść na dół, bo myślałabym, że mnie wkręcają rodzice.
- Jak zeszłam na dół to zaczęłam mówić, że to projektor i nie są prawdziwi.
- Gdy chyba Rydel mnie dotknęła to szoknęłam...
- Zaczęłam piszczeć.
- Skakać po kanapie.
- Później ich przytulać. (Albo dusić)
- Tak skakać w jednym miejscu xD.
- A NA KONIEC ZGON. ZEMDLAŁAM. XD
10. To było dość nietypowe... Zaczęłam pisać swojego I bloga i tam miałam od razu pomysł na zakończenie. Podzieliłam się tą informacją z koleżanką. Ona powiedziała, że się pogubiła, ale to jest fajne. Mi nie chciało się czekać i pisać miliony rozdziałów, więc z tego mojego pomysłu na koniec założyłam tego bloga, a tamtego dopiero odwiesiłam. xD. Może to też być wina Wodogrzmotów małych. Tyle tam magii i zjawiska paranormalnych... :P
11. Moja reakcja: O fakk.... Powiedzcie, że na to już odpowiadałam... (po 5 minutach klikania) Kurde Mać w cholerę dlaczego ja?! (i uwaga zaczęłam się drzeć) Co ja w ukrytej kamerze jestem! Ja nie mogę trudne sprawy! Ukryta prawda! Normalnie dzień który zmienił moje życie! Co to jakieś jaja?! No ugh!!! (Po pięciu minutach patrzenia na ekran) No dobra odpowiem! I miałam zaciesz xD
Dziękuję za nominację :*
Ostatnio już osoby nominowałam i nie będę tego robić ponownie, ale kto chce może w komach odpowiedzieć na te pytania:
1. Jakie masz ulubione zwierzę?
2. Czy skakałaś/łeś kiedyś do wody na deskę?
3. Kochasz R5? Kogo najbardziej?
4. Ulubiona piosenka?
6. Jakie akcje wolisz w opowiadaniach?
7. Zauważyłeś/łaś brak punktu 5? Nawet nie waż się sprawdzać! xD
8. Raura czy Rikessa?
9. Inny ulubiony zespół?
10. Cytat?
11. Dasz link do swojego opowiadania? (Jak nie masz to polecisz coś?)
12. Kocham Was :* A wy mnie?
XD TAAAAK. Lepiej nie odpowiadać xD
Do napisania :*
Pozdrawiam,
Sashy ♫
DZIĘKUJE CI KOCHANA :*
Mam nadzieję, że się nie obrazisz :*. Szlaban na komputer ;-;. Odpowiem na pytania ;). Z nominacją uniwersalną xD.
1. W jakim mieście (niekoniecznie polskim) chciałabyś mieszkać?
2. Twój ulubiony kolor?
3. Wolałabyś stawać się niewidzialna czy potrafić latać?
4. Jak poznałaś R5 i czy byłaś na ich koncercie w Polsce?
5. Ulubiony film?
6. Ulubiony przedmiot w szkole?
7. W jakim miejscu najbardziej chciałabyś spędzić wakacje?
8. Twoja największa pasja?
9. Co byś zrobiła gdyby w Twoim domu pojawiło się R5?
10. Skąd wzięłaś pomysł na historię, którą piszesz na swoim blogu?
11. Jak zareagowałaś na nominację?
1. Los Angeles to chyba jasne i do tego obok Ross'a Lynch'a i całego R5!
2. Czerwony,ale tez kolory tęczy xD
3. Potrafić Latać, zdecydowanie xD. Polecę do kogoś na pewno i tego kogoś nastraszę buhahahah :3
4. Poznałam R5 poprzez serial Austin&Ally. Zainteresowałam się Austinem i przez wikipedię dotarłam do R5 :D. A następnie piosenek. Tylko akurat tydzień po ich koncercie w Polsce zostałam ich fanką :c. Niestety, więc nie byłam na ich koncercie.
5. Jest dużo... Bardzo dużo nie mam ulubionego... Ale jak się tak zastanowię to Anioły i Demony xD. No i oczywiście Pod Włos, TBM xD.
6. Muzyka, Plastyka, W-F i... poczekaj myślę... Idę zobaczyć na plan...Angielski! Buhahaha :*
7. Aktualnie chcę polecieć do Włoch, do cioci i do Chorwacji, bo wiem że do Ameryki nie mogę... Muszę mieć wizę, a za chiny rodzice nie dają się przekupić ;-;
8. O kurczę... Co to pasja? No to chyba komponowanie... pisanie... rysowanie... granie... śpiewanie... architektura... taniec...Podsumowując to raczej Artystyczność o.o
9. Oj... To by było tak. Nawet miałam taki sen! Już pisze po kolei:
- Na początek nie chciałabym zejść na dół, bo myślałabym, że mnie wkręcają rodzice.
- Jak zeszłam na dół to zaczęłam mówić, że to projektor i nie są prawdziwi.
- Gdy chyba Rydel mnie dotknęła to szoknęłam...
- Zaczęłam piszczeć.
- Skakać po kanapie.
- Później ich przytulać. (Albo dusić)
- Tak skakać w jednym miejscu xD.
- A NA KONIEC ZGON. ZEMDLAŁAM. XD
10. To było dość nietypowe... Zaczęłam pisać swojego I bloga i tam miałam od razu pomysł na zakończenie. Podzieliłam się tą informacją z koleżanką. Ona powiedziała, że się pogubiła, ale to jest fajne. Mi nie chciało się czekać i pisać miliony rozdziałów, więc z tego mojego pomysłu na koniec założyłam tego bloga, a tamtego dopiero odwiesiłam. xD. Może to też być wina Wodogrzmotów małych. Tyle tam magii i zjawiska paranormalnych... :P
11. Moja reakcja: O fakk.... Powiedzcie, że na to już odpowiadałam... (po 5 minutach klikania) Kurde Mać w cholerę dlaczego ja?! (i uwaga zaczęłam się drzeć) Co ja w ukrytej kamerze jestem! Ja nie mogę trudne sprawy! Ukryta prawda! Normalnie dzień który zmienił moje życie! Co to jakieś jaja?! No ugh!!! (Po pięciu minutach patrzenia na ekran) No dobra odpowiem! I miałam zaciesz xD
Dziękuję za nominację :*
Ostatnio już osoby nominowałam i nie będę tego robić ponownie, ale kto chce może w komach odpowiedzieć na te pytania:
1. Jakie masz ulubione zwierzę?
2. Czy skakałaś/łeś kiedyś do wody na deskę?
3. Kochasz R5? Kogo najbardziej?
4. Ulubiona piosenka?
6. Jakie akcje wolisz w opowiadaniach?
7. Zauważyłeś/łaś brak punktu 5? Nawet nie waż się sprawdzać! xD
8. Raura czy Rikessa?
9. Inny ulubiony zespół?
10. Cytat?
11. Dasz link do swojego opowiadania? (Jak nie masz to polecisz coś?)
12. Kocham Was :* A wy mnie?
XD TAAAAK. Lepiej nie odpowiadać xD
Do napisania :*
Pozdrawiam,
Sashy ♫
niedziela, 3 maja 2015
LBA
No więc tak...
Zostałam Nominowana do LBA
(jeśli ktoś mnie kiedyś nominował, a nie odpowiedziałam to przepraszam, ale ja nadal nie wiem o co w tym chodzi ;-;. Teraz jestem zmuszana do odpowiedzi xD).
Pytania od Patiii ♥:
1. Oglądasz serial Violetta ? Co o nim sądzisz ?
Odp.: Szczerze nie oglądam Violetty. Kiedyś nawet próbowałam, ale szybko się pogubiłam. Nie lubię tego serialu, ale go nie hejtuje. Bo po co? Każdy serial ma swoich fanów. Widocznie ja na to nie zasługuję.
2.Co sądzisz o hejterach 'Violetty' ?
Odp.: Czy to jest dojrzałe? Co taki hejt da? Nic. A no właśnie! Takie coś istnieje tylko po to by przesłać debilną informację i się wywyższyć 'patrzcie jaki jestem super, hejtuje Violkę'. Błagam ludzie! Rozumiem nie lubicie tego serialu, ale po co się tym chwalić?! Jeśli macie odrobinę rozumu zostawcie tą informację dla siebie! Nie czulibyście się fajnie gdyby to WAS hejtowali, prawda?
3. Ulubiony aktor i aktorka ? I dlaczego akurat oni ?
Odp.: U mnie to akurat wiadome...
Ross Lynch - co tu udawać jest po prostu dobry w tym co robi i co najważniejsze to kocha. No i jest słodki jak robi te śmieszne miny do scen z A&A. Jest sobą i jest w miarę normalny. Nie odbija mu przez sławę mam na myśli.
Laura Marano - dla mnie jest wzorem do naśladowania. Lubię jej zapał, temperament, walkę o lepsze jutro! No to się zapędziłam.. xD. Ona też jest sobą, kocha to co robi i jest w tym świetna ;D. Do tego kocha zwierzęta!!!
4. Kogo najbardziej lubisz z serialu 'Violetta' i dlaczego ? ( jeśli nie oglądasz Violetty możesz wybrać osobę z A&A)
Odp.: Ale, że jedną?! Kobieto ty wiesz w jakiej sytuacji mnie stawiasz? xD Ja wybieram Austina&Ally. Ale kogo? Boże... xD Nie wiem. Nie mam pojęcia. Wybrałabym tą czwórkę.
- Raini Rodriguez as Trish
- Calum Worthy as Dez
- Ross Lynch as Austin
- Laura Marano as Ally
Nie wiem wszystkich lubię xD...
5. Oglądasz Austin&Ally ? Co o tym sądzisz ?
Odp.: Oglądam i nie żałuję! Świetny serial na nudę, doła i Bóg wie co jeszcze! :D Po prostu go kocham za tą muzykę, którą ma w sobie (trafia w mój gust), kominizm każdej postaci, i miłostki :D Mrrr... Auslly... xD. Szkoda, że to koniec. Błagajmy o film! Zaspamujmy pocztę Disney'a! Kocham ten serial! To moje życie i nie pozwolę na moją śmierć! ;-;
6. JAK OGLĄDASZ VIOLETTĘ : Fedemila vs Ruggchi ? JAK OGLĄDASZ A&A Raira vs Raura ?
Odp.: Raura!!! ŻADNE INNE! RAURA RZĄDZI ŚWIATEM MORDY! AAA!!! SZKODA, ŻE RAZEM NIE SĄ... MARZENIA... TRZEBA ICH W SZAFIE ZAMKNĄĆ, O!!! RAURA FOREVER! O YEAH! XD
7. Ulubiony słodycz ?
Odp.: A tu szok: Nie jem słodyczy. No może żelki, ale to pokarm bogów. Znaczy tak w sensie nie lubię ich (słodyczy)... Według niektórych jestem anorektyczką, bo mam z 1.70 (albo i więcej) i 46-47 kg. xD Weźcie to tylko 20 kilo niedowagi! A dajmy te lizaki, które posmakowały mi... RING POP'Y!!! NIE ZAPOMNĘ TEGO DNIA W KIK'U! :D Dzięki R5 za promowanie ich! xD
8. Lubisz muzykę ? (zrozum to jak chcesz)
Odp.: Lubię muzykę w każdym sensie. Muzyka to moje drugie imię i nie wyobrażam sobie życia bez niej! <3
9. Wierzysz w jednorożce ? *o*
Odp.: No raczej! :D A Twilight Sparkle to co? Alicorn, ale ma rożka! :D (Bo Ann mnie zabije xD)
10. Największy przypał ?
Odp.: Zaczekaj dużo tego było... xD.
Może tak, gdy miałam z 12 lat... Coś tam w chorwacji jak byłam zaczęłam być happy bo po plaży rodzice mówili, że pójdziemy na lody. Powiedziała takie coś "No to szybko do wody i spierrrr...." dostałam w łeb od mamy "...spieszmy się?" i taka mina xD.
Może być też to jak w wieku 11 lat nie cierpiałam staników, a musiałam zacząć je nosić i po bilansie poszłam do toalety go ściągnąć. Jak wyszłam spod koszulki wyleciał mi stanik na korytarz przy nauczycielu xD. Mówili, że stanikiem rzucałam.
Chociaż też może jak ustawiłam sobie w pamiętniku mój śpiew jako haslo, a jak chciałam kasę wyjąć to zaczęłam wyć i się rodzice śmiali...
Może być też jak przy chłopaku którego lubię zaczęłam coś gadać i... A z resztą już powiedziałam kilka przypadków xD z miliona...
11. Czytasz mojego bloga : diescesca-forever i kocham-i-nienawidze-raura ? Co o nich sądzisz ? Poprawić coś ?
Odp.: Czytam Twojego bloga o Raurze ;). Nie musisz nic zmieniać, jest dobrze tak jak piszesz, czyli genialnie! :*
A TERAZ JA XD
Zasady: Chyba to te ;-;
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Tak więc ja nominuje:
- Patiii ♥ http://kocham-i-nienawidze-raura.blogspot.com/
- Kinga R5er http://raura-kinga-story.blogspot.com/
- kasiulka33311 http://ross-i-laura.blog.pl/
- Louise Noir http://muzyka-w-naszych-sercach-raura.blogspot.com/
- Louder Forever http://rosslynchbadboyandsweetboy.blogspot.com/
- Kropelka http://zyciejestzbytkrotkiee.blogspot.com/
- Karcia Lynch http://nic-nie-jest-wiadomo-r5laurainni.blogspot.com/
- Sweeating Bun http://film-raura.blogspot.com/
- Lauren Coolness http://maranor5story.blogspot.com/
- Ann Lynch http://i-will-never-stop-loving-you-raura.blogspot.com/ (wiem, że dopiero założyła bloga, ale czytałam jej OS i jestem w 100% pewna, że ma talent :D
- Wiktoria Martin http://rock-marano-and-lynch.blogspot.com/
Moje pytania:
1. Jak zaczęłaś swoją karierę Blogger'a?
2. Kogo najbardziej lubisz z R5?
3. Data Twoich urodzin?
4. Gdyby istniała możliwość zmiany imienia, to jakie byś imię wybrała?
5. Najlepsze przyjaciółki?
6. Wymień 3 blogi, które mi polecisz.
7. Byłaś zakochana? Jak zareagowałaś, gdy to stwierdziłaś?
8. Ulubiona piosenka?
9. Twoja Ksywka/Przezwisko?
10. Twój najdziwniejszy sen?
11. Jak zareagowałaś na LBA? Myślisz, że Twoja praca jest dobrze wykonana i nie żałujesz, że założyłaś Bloga?
Dziękuje, Gratuluje i Pozdrawiam,
Sashy ♫
Zostałam Nominowana do LBA
(jeśli ktoś mnie kiedyś nominował, a nie odpowiedziałam to przepraszam, ale ja nadal nie wiem o co w tym chodzi ;-;. Teraz jestem zmuszana do odpowiedzi xD).
Pytania od Patiii ♥:
1. Oglądasz serial Violetta ? Co o nim sądzisz ?
Odp.: Szczerze nie oglądam Violetty. Kiedyś nawet próbowałam, ale szybko się pogubiłam. Nie lubię tego serialu, ale go nie hejtuje. Bo po co? Każdy serial ma swoich fanów. Widocznie ja na to nie zasługuję.
2.Co sądzisz o hejterach 'Violetty' ?
Odp.: Czy to jest dojrzałe? Co taki hejt da? Nic. A no właśnie! Takie coś istnieje tylko po to by przesłać debilną informację i się wywyższyć 'patrzcie jaki jestem super, hejtuje Violkę'. Błagam ludzie! Rozumiem nie lubicie tego serialu, ale po co się tym chwalić?! Jeśli macie odrobinę rozumu zostawcie tą informację dla siebie! Nie czulibyście się fajnie gdyby to WAS hejtowali, prawda?
3. Ulubiony aktor i aktorka ? I dlaczego akurat oni ?
Odp.: U mnie to akurat wiadome...
Ross Lynch - co tu udawać jest po prostu dobry w tym co robi i co najważniejsze to kocha. No i jest słodki jak robi te śmieszne miny do scen z A&A. Jest sobą i jest w miarę normalny. Nie odbija mu przez sławę mam na myśli.
Laura Marano - dla mnie jest wzorem do naśladowania. Lubię jej zapał, temperament, walkę o lepsze jutro! No to się zapędziłam.. xD. Ona też jest sobą, kocha to co robi i jest w tym świetna ;D. Do tego kocha zwierzęta!!!
4. Kogo najbardziej lubisz z serialu 'Violetta' i dlaczego ? ( jeśli nie oglądasz Violetty możesz wybrać osobę z A&A)
Odp.: Ale, że jedną?! Kobieto ty wiesz w jakiej sytuacji mnie stawiasz? xD Ja wybieram Austina&Ally. Ale kogo? Boże... xD Nie wiem. Nie mam pojęcia. Wybrałabym tą czwórkę.
- Raini Rodriguez as Trish
- Calum Worthy as Dez
- Ross Lynch as Austin
- Laura Marano as Ally
Nie wiem wszystkich lubię xD...
5. Oglądasz Austin&Ally ? Co o tym sądzisz ?
Odp.: Oglądam i nie żałuję! Świetny serial na nudę, doła i Bóg wie co jeszcze! :D Po prostu go kocham za tą muzykę, którą ma w sobie (trafia w mój gust), kominizm każdej postaci, i miłostki :D Mrrr... Auslly... xD. Szkoda, że to koniec. Błagajmy o film! Zaspamujmy pocztę Disney'a! Kocham ten serial! To moje życie i nie pozwolę na moją śmierć! ;-;
6. JAK OGLĄDASZ VIOLETTĘ : Fedemila vs Ruggchi ? JAK OGLĄDASZ A&A Raira vs Raura ?
Odp.: Raura!!! ŻADNE INNE! RAURA RZĄDZI ŚWIATEM MORDY! AAA!!! SZKODA, ŻE RAZEM NIE SĄ... MARZENIA... TRZEBA ICH W SZAFIE ZAMKNĄĆ, O!!! RAURA FOREVER! O YEAH! XD
7. Ulubiony słodycz ?
Odp.: A tu szok: Nie jem słodyczy. No może żelki, ale to pokarm bogów. Znaczy tak w sensie nie lubię ich (słodyczy)... Według niektórych jestem anorektyczką, bo mam z 1.70 (albo i więcej) i 46-47 kg. xD Weźcie to tylko 20 kilo niedowagi! A dajmy te lizaki, które posmakowały mi... RING POP'Y!!! NIE ZAPOMNĘ TEGO DNIA W KIK'U! :D Dzięki R5 za promowanie ich! xD
8. Lubisz muzykę ? (zrozum to jak chcesz)
Odp.: Lubię muzykę w każdym sensie. Muzyka to moje drugie imię i nie wyobrażam sobie życia bez niej! <3
9. Wierzysz w jednorożce ? *o*
Odp.: No raczej! :D A Twilight Sparkle to co? Alicorn, ale ma rożka! :D (Bo Ann mnie zabije xD)
10. Największy przypał ?
Odp.: Zaczekaj dużo tego było... xD.
Może tak, gdy miałam z 12 lat... Coś tam w chorwacji jak byłam zaczęłam być happy bo po plaży rodzice mówili, że pójdziemy na lody. Powiedziała takie coś "No to szybko do wody i spierrrr...." dostałam w łeb od mamy "...spieszmy się?" i taka mina xD.
Może być też to jak w wieku 11 lat nie cierpiałam staników, a musiałam zacząć je nosić i po bilansie poszłam do toalety go ściągnąć. Jak wyszłam spod koszulki wyleciał mi stanik na korytarz przy nauczycielu xD. Mówili, że stanikiem rzucałam.
Chociaż też może jak ustawiłam sobie w pamiętniku mój śpiew jako haslo, a jak chciałam kasę wyjąć to zaczęłam wyć i się rodzice śmiali...
Może być też jak przy chłopaku którego lubię zaczęłam coś gadać i... A z resztą już powiedziałam kilka przypadków xD z miliona...
11. Czytasz mojego bloga : diescesca-forever i kocham-i-nienawidze-raura ? Co o nich sądzisz ? Poprawić coś ?
Odp.: Czytam Twojego bloga o Raurze ;). Nie musisz nic zmieniać, jest dobrze tak jak piszesz, czyli genialnie! :*
A TERAZ JA XD
Zasady: Chyba to te ;-;
Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Tak więc ja nominuje:
- Patiii ♥ http://kocham-i-nienawidze-raura.blogspot.com/
- Kinga R5er http://raura-kinga-story.blogspot.com/
- kasiulka33311 http://ross-i-laura.blog.pl/
- Louise Noir http://muzyka-w-naszych-sercach-raura.blogspot.com/
- Louder Forever http://rosslynchbadboyandsweetboy.blogspot.com/
- Kropelka http://zyciejestzbytkrotkiee.blogspot.com/
- Karcia Lynch http://nic-nie-jest-wiadomo-r5laurainni.blogspot.com/
- Sweeating Bun http://film-raura.blogspot.com/
- Lauren Coolness http://maranor5story.blogspot.com/
- Ann Lynch http://i-will-never-stop-loving-you-raura.blogspot.com/ (wiem, że dopiero założyła bloga, ale czytałam jej OS i jestem w 100% pewna, że ma talent :D
- Wiktoria Martin http://rock-marano-and-lynch.blogspot.com/
Moje pytania:
1. Jak zaczęłaś swoją karierę Blogger'a?
2. Kogo najbardziej lubisz z R5?
3. Data Twoich urodzin?
4. Gdyby istniała możliwość zmiany imienia, to jakie byś imię wybrała?
5. Najlepsze przyjaciółki?
6. Wymień 3 blogi, które mi polecisz.
7. Byłaś zakochana? Jak zareagowałaś, gdy to stwierdziłaś?
8. Ulubiona piosenka?
9. Twoja Ksywka/Przezwisko?
10. Twój najdziwniejszy sen?
11. Jak zareagowałaś na LBA? Myślisz, że Twoja praca jest dobrze wykonana i nie żałujesz, że założyłaś Bloga?
Dziękuje, Gratuluje i Pozdrawiam,
Sashy ♫
Rozdział 26 Na zdrowie trusiu
*Laura*
Podeszłam do blondyna. Ross odłożył gitarę na bok i spojrzał na mnie. Podeszłam do niego maksymalnie i uderzyłam go w policzek.
- Au! - pisnął.
- Jesteś debilem. - powiedziałam po czym przytuliłam go.
- Potwierdzam. Jestem skończonym dupkiem... Ale... Zaufaj mi.
- Sprawdzę Twoje zaufanie.
- Co? Laura coś ty wymyśliła? - zaniepokoił się blondyn.
- Złap mnie! - krzyknęłam z drabiny. Ross przeraził się. Weszłam na sam szczyt po czym rzuciłam się na dół.
- Laura! - usłyszałam krzyk Vanessy. Nie długo sobie polatałam, bo wylądowałam w rękach blondyna.
- Nie rób tego więcej! - zagroził mi i odstawił na Ziemie.
- Brakowało mi Ciebie. - powiedziałam i przytuliłam się do jego torsu.
- Mi Ciebie też.
- Awww. - zrobiła publiczność. Zaśmiałam się cichutko.
- I Wanna See You Smile... - zanuciłam po czym pocałowałam blondyna w policzek, blisko kącika ust. Ross objął mnie i zeszliśmy ze sceny. Tłum zaczął klaskać, a nie długo po tym się rozszedł w westchnieniach.
- Nareszcie! - krzyknęła Savannah.
- Nie moglibyście wytrzymać dłużej w niezgodzie. - powiedział Riker.
- Ale, o mało co mnie o zawał nie przyprawiłaś! - Vanassa teatralnie złapała się za serce.
- Wiesz jak to on przeżywał? - zwrócił się do mnie Ryland.
- Zamilcz... - warknął blondyn.
- Nawet nie wiesz jak płakał. Taki bezbronny. - zaśmiał się Rocky.
- Przestań!
- I chciał być ROMANTYCZNY. - wtrącił Ellington.
- Ja lubię jak chłopak jest uczuciowy. - powiedziałam. Ross oblał się rumieńcem i spuścił głowę. Teraz on był na wygranej pozycji.
- A ty to co? Romantyk nie byłeś? - spytała się Delly, Ell'a.
- Tylko przy Tobie. - złapał ja za rękę i pocałował w policzek. Każdy się uśmiechnął z wyjątkiem Ross'a.
- Coś mnie ominęło? - spytał.
- Tak. Rydellington istnieje. - podskoczyła Alexa.
- Wow. Coś jeszcze?
- Mamy dożywotnia kartę klienta w tym Miasteczku. - zaśmiała się Van.
- Jak to?
- A tak jakoś. - Riker podrapał się po głowie i objął Ness'ie.
- Spoko? - zastanowił się Ross.
- Poróbmy coś razem! - krzyknęłam
- Właśnie! - poparła mnie Delly.
- Ale co właśnie? - spytał Rocky.
- Chodźmy razem na autka! - pisnął Ell i ciągnąc za sobą Rydel udali się w wcześniej wymienione miejsce. Było wspaniale! Razem jeszcze udaliśmy się na karuzele, koniki, watę, oraz do krzywych luster.
- Wyglądasz jak rusałka. - szturchnęłam Ross'a.
- A ty jak sumo. - prychnął. Zaśmiałam się i go przytuliłam.
- Kocham Cie.. - usłyszałam jego szept.
- A ja Ciebie.. - również szepnęłam. Wtuliliśmy się w siebie bardziej. Nagle zaczęliśmy się unosić.
- Laura co jest?! - krzyknęła zdziwiona Savannah.
- Dodatkowa moc. - wyszeptała Alexa.
- Rik nie wspominałeś o tym! - szturchnęła go Rydel z jednej strony, a Van z drugiej.
- To nie powiedziałem? Wydawało mi się inaczej. - zakłopotany pomasował kark.
- Trzeba mu skalibrować pamięć. - syknął Ell do Rocky'ego. Dalej nie słyszałam co się dzieje. W powietrzu otoczyła nas bańka w kolorach czerwonym i żółtym. Złapałam go za rękę jak i on mnie. Z mojego serca wyszedł czerwony kłębek dymu. Ross'owi tak samo tylko żółty. Uniosły się one nad bańką. Zlały się razem tworząc pomarańczową gwiazdę. Dymek wtopił się w bańkę tworząc z niej pomarańczową wielką gwiazdę. Blask olśnił wszystko dookoła. W końcu my razem z gwiazdą wylądowaliśmy na podłodze leżąc. Wszystko zniknęło. Wszystko wróciło do normalnego stanu.
- Lau.. - szepnął Ross przy moim uchu. Spojrzałam na niego z uśmiechem i wtuliłam w niego na ziemi.
- Jezus Maria! - rodzina podbiegła do nas.
- Riker, a z Tobą co było?! - spytał RyRy.
- Ja się tylko uniosłem i z mego serca wyleciała niebieska iskra, która mnie otoczyła i wróciłem na Ziemie. - powiedział.
- Jaką mają teraz moc? - spytała Van.
- Moce wspólne... Trzeba sprawdzić w Księdze moce wspólne. - powiedziała Sav.
- Czyli już wracamy? - spytała Delly.
- Raczej tak. - szepnęłam. Blondyn wstał i pomógł mi. Wyszliśmy z tych luster i podążyliśmy do wyjścia. Byliśmy przy wyjściu.
- Hej! Zróbmy sobie zdjęcia! - krzyknęła Sav pokazując na budkę z fotoshop'em.
- Właśnie! - krzyknął Rocky.
- Come on baby! - krzyknął Ell i pognał za przyjacielem.
- Jak dzieci... - zaśmiała się Alexa. Ruszyliśmy w stronę budki i zaczęliśmy sobie robić fotki. Robiliśmy przeróżne miny i się wygłupialiśmy. Wyszło 5 zdjęć.
Pierwsze:
Stoimy normalnie się obejmując i uśmiechając. Kolejno od lewej: Ryland, Savannah, Rocky, Alexa, Ross, Ja, Riker, Vanessa, Ellington i Rydel.
Drugie:
W tej samej kolejności robimy dziwne miny. Zszokowane, przerażone, zdziwione... Różne.
Trzecie:
W podanej kolejności od lewej. Rydel jest trzymana na rękach przez Ratliff'a, Alexa pod nogami Rocky'ego za to on ze zdziwioną miną, Ja na plecach Ross'a. Savannah siedzi na Rylandzie, który jest na czworaka, a Vanessa opleciona nogami za biodra Riker'a odchyla się do tyłu. Rik ją trzyma w pasie.
Czwarte:
Stoimy w dwóch rzędach. Pierwszy od góry to chłopcy, a dziewczyny na dole. Riker trzyma się za głowę z obu stron i ma rozdziawioną paszczę, Ross przednimi zębami zagryza wargę, patrzy się na mnie oraz robi mi tak zwane rogi króliczka. Rocky ma przy twarzy dwie dłonie z zewnętrznej strony, robi zeza, a z ust uformował paszcz królika. Ryland robi face plama. Ratliff mruży oczy, wydymał usta i założył ręka na rękę. W rzędzie dziewczyn wszystkie jesteśmy na kolanach: Vanessa zarzuciła na swoją twarz włosy i rozłożyła ręce. Ja odpycham zniesmaczona jej dłoń z ust i wystawiam język. Do tego te uszy Ross'a... Alexa podnosi ręce tak jak ktoś chce pokazać swoje mięśnie i ma wydęte usta. Savannah z rozszerzonymi ustami i wywieszonym językiem wraz ze zmarszczonym nosem oraz zaciśniętymi oczami formuje dłonie w tak zwany: Rock'n'roll. A Rydel robi z rąk serduszko oraz z uśmiechem patrzy na Ellingtona.
Piąte:
Najpierw Vanessa i Riker stoją do siebie plecami. Van z jedną wyciągniętą ręką do przodu (w stronę obiektywu) pokazuje swoją fioletowa kule mocy, a Riker ma jedna założona rękę, a drugą zgiętą pod kątem prostym. Nad uniesionym do góry palcem wskazującym ukazuje się jego niebieska kula mocy. Dalej Rydel i Ellington stojący w rozkroku, Rydel przed Ell'em i lekko zgięta do przodu. Delly przy sobie trzyma dłonie, a w nich jest jej różowa kula mocy, za to Ell opiera się jedna ręką o jej głowę, a drugą pod kątem prostym. Na otwartej dłoni błyszczy się jego ciemno-zielona kula mocy. Następnie jestem ja i Ross. Blondyn stoi ze mną. Jedna rękę ma zgiętą za głowa, a druga prosta wyciągnięta do przodu. Wygląda jakby przymierzał się do rzutu piłką. Tylko zamiast piłki jest jego żółta kula mocy znajdująca się pomiędzy jego jedną, a drugą dłonią. Za to ja obejmuje go jednym ramieniem, a druga rękę mam przy jego torsie. Na otwartej dłoni znajduje się moja czerwona kula mocy. Następni są Rocky i Alexa. Stoją oni naprzeciw siebie. Jednymi rękoma dają sobie piątkę. Alexa druga rękę ma przy twarzy bruneta. Na jej dłoni iskrzy się czarna kula mocy. Za to Rocky druga rękę trzyma nad głowa blondynki i dłonią skierowana do dołu; pod nią jest jego jasno-zielona kula mocy. Kolejni i ostatni są Savannah i Ryland. Sav siedzi na karku bruneta, a jej nogi swobodnie wiszą wzdłuż jego tułowia. Ma ręce na boki, tak jakby wzruszała ramionami, a pod jej szyją, pomiędzy rękoma znajduje się jej biała kula mocy. Za to RyRy obie ręce ma skierowane do przodu, a jego dłonie formują tak zwana paszcze, w której znajduje się jego bordowa kula mocy.
Takie właśnie zdjęcia zrobiliśmy po 10 kopi, czyli dla każdego jedno. Naprawdę wyszły genialnie!
- Zabije Cie za te uszy. - zaśmiałam się do Ross'a.
- Phi. Dodają uroku do tej Twojej miny. - uśmiechnął się ukazując swoje białe kły.
- Laura wychodziła najśmieszniej. - powiedział Rocky.
- Mówi to koleś, który zrobił z siebie zająca. - zaśmiała się Alexa.
- Truś, Truś, Truś. - Ryland zacmokał w usta.
- Czego szukasz? - spytała się Vanessa, Riker'a.
- Gdzieś miałem marchewkę. - mruknął szukając dalej po kieszeniach.
- Dawaj ją! - krzyknęła Sav i wyrwała blondynowi jego zdobycz. Rzuciła warzywem prosto w Rydel.
- Ej! To do Rocka! - krzyknęli obydwoje dając marchew Ellington'owi. On podszedł do Rocky'ego otworzył mu paszcze i wepchał marchewkę.
- Na zdrowie trusiu. - pogłaskał go po włosach i wrócił do Ryd. Wszyscy zaczęli się śmiać i wygłupiać. I nagle coś mi przeleciało przed oczami. Dziesiątka osób. Wszyscy wracają z miasta. Śmieją się i wydurniają... O nie! Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie. Zachwiałam się.
- Sen! - krzyknęłam resztkami sił. Opadłam na beton i jedyna co dalej słyszałam to krzyki i wołanie o pomoc.
*Narrator*
Minęły 2 godziny odkąd Laura leży spokojnie u siebie w pokoju na łóżku. Jednak się jeszcze nie zbudziła. W jej pokoju przebywali WSZYSCY. Można powiedzieć, że jej pokój był teraz stałym centrum uwagi.
- I jak znalazłaś coś? - spytał się Ross, Alexy. Dziewczyna szukała czegoś o wspólnych mocach.
- Chyba mam... - westchnęła.
- Pokaż. - poprosiła Delly. Blondynka przejęła książkę i zaczęła czytać.
- "Moce Wspólne czyli Together uważane są za zjawisko natury. Mało osób posiada takie moce. Tylko wyjątkowe więzi damsko-męskie. Przykłady wspólnych mocy:
- iSkrzenie (przy miłości)
- iPrzeszłość (przy przyjaźni)
- iNaturalność (przy rodzinie)" - skończyła czytać i spojrzała na pozostałych.
- Miłość. - powiedzieli wszyscy.
- Czyli teraz iSkrzenie. - powiedziała Ness'a i teraz ona zaczęła szukać. W miedzy czasie brunetka wracała do żywych.
- Auć! Moja głowa... - mruknęła wstając z łóżka.
- Lau! - krzyknęła Savannah i podbiegła do niej. - Jak się czujesz?
- Bywało lepiej.
- Van szuka czegoś na temat naszej mocy.
- "Żeby przejść do artykułu iSkrzenie przejdź na artykuł Iskry." - mruknęła wyżej wymieniona i zaczęła "kartkować".
- O obudziłaś się. Trzymaj. - powiedział Ryland nagle pojawiając się w pokoju brunetki i podając jej wodę.
- To ty tutaj nie byłeś? - zdziwił się Rocky.
- Nie? Byłem pierwsze 2h i poszedłem się napić. - wyjaśnił.
- Nie słyszałeś? - spytał się go Riker.
- Nie..
- "Żeby przejść do artykułu Iskry w sensie Moc, przejdź do artykułu Pioruny" Ja się tak nie BAWIĘ! - warknęła brunetka rzucając w Ellingtona wnerwiającą ją rzeczą.
- Bolało. - miauknął brunet.
- Pokażcie to NAM. - westchnęła Laura odkładając szklankę na komodę. Dostała upragniona lekturę i zaczęła czytać szukając właściwego artykułu.
- Jest! - krzyknął Ross. - "Moc Piorunów, zwana Bolnex jest jedna z mocy wspólnych. Moce wspólne z samej nazwy mówią, że są wspólne. Nie da się ich użyć jeśli nie będą to dwie osoby przeciwnej płci. Moc Piorunów jest mocą występująca u osób zakochanych. Żeby jej użyć wystarczy zwykły kontakt z wybrankiem. Inaczej Together nie zadziała, a Bolnex będzie nie do użytku." - skończył czytać i odstawił Księgę.
- No wypróbujcie swoją moc... - uśmiechnęła się Savannah.
- Tutaj? - zdziwił się Ryland. - pioruny w pokoju?
- Chodźmy lepiej do sali! Wypróbujemy ja! - zachwycił się Rocky.
- Nie głupi pomysł. - przyznała Alexa.
- No to chodźmy. - westchnęli po czym wyszli z pokoju brunetki. Podążyli do salonu, a z salonu na taras. A z kolei stamtąd poszli do wcześniejszej sali do paintballu, którą przekształcili na sale do treningów. Przeszli na najwyższe piętro czyli ,inne moce,. Tamtejsze pomieszczenie miało otwierany dach, trzeba to wykorzystać, prawda? Vanessa nacisnęła przycisk przez co dach się otworzył. Na granatowym niebie świeciły gwiazdy i świecił jasny księżyc. Zafascynowana widokiem Vanessa wyczarowała płótno i zaczęła malować obraz farbami. Za to Laura i Savannah zachwycały się niebem. W końcu ich magia jest związana z satelitami na tym niebie.
- Możecie zaczynać. - powiedział Riker. - Ness'a patrz.
- Cii.. Jak będzie piorun narysuje go. - mruknęła szybko malując. Miała już połowę nieba i w tym gwiazdy. Kiedy Nessa robiła konstelacje, a Rydel z Riker'em uważnie jej się przyglądali, Rocky, Ell oraz Ryland siedzieli na podłodze i zajadali się żelkami. Reszta wpatrywała się w Ross'a i Laurę, czyli tylko Alexa i Savannah.
- No dajecie! - zachęciła Sav. Ross z Laura wyciągnęli ręce jak i dłonie ku niebu. Jednak nic się nie działo.
- Nie rozumiem... To przecież ta moc. - zamyśliła się Alexa.
- Ale to moc wspólna. - powiedziała Vanessa, która skończyła rysować. Został jej tylko piorun.
- Gdzie miedzy wami jest kontakt? - spytał Riker.
- Złapcie się czy coś. - powiedziała Rydel wpatrując się w niebo. Laura westchnęła wraz z Ross'em. Ledwo dotknęli się opuszkami palców, a już usłyszeli głośny huk i pomarańczową poświatę. Oprócz tego usłyszeli jeszcze głośny pisk. A byli to bruneci oraz Lau.
- To nie możliwe, że to moja moc. - zaprzeczyła Laura odsuwając się w kąt.
- Ale jednak tak jest... - powiedziała Sav.
- Do Ross'a jest trafna. - przyznała Rydel.
- I... Skończone! Ale dlaczego trafna? - spytała Vanessa.
- Ross jak był mały kiedyś uciekł z domu. Pokłócił się z rodzicami, a było to jeszcze w Świecie Magii. Była burza i znaleźliśmy go na samym środku pola zbóż. Wiadomo ze to otwarta przestrzeń. My jako jedyni go znaleźliśmy i z równych pięciu stron otoczyliśmy go taflą ochronną wtedy gdy miał w niego trafić piorun. O dziwo Pioruny tylko w niego celowały. - powiedział Riker.
- To wszystko wyjaśnia. - wzruszył ramionami Rocky.
- Ale dlaczego Lau? - zadał pytanie Ratliff.
- Coś się stało z jej udziałem? - zwrócił się Ryland do Savanny, Alexy i Vanessy. Dziewczyny wspólnie kiwnęły głową.
- Była taka sytuacja... - przyznała Alexa.
- Jaka? - zaciekawił się Ross.
- Na jej urodzinach. - szepnęła Vanessa i odruchowo spojrzała w kalendarz. Z szokiem stwierdziła, że zostały dwa dni.
- Zerwała się burza, gdy Laura dmuchała w świeczki. Ledwo je zdmuchnęła, a dosłownie obok niej w stereo trafił piorun. Wszystko się zapaliło, a Lau wpadła w lęk. - przemówiła Savannah.
- Czyli, że... - zaczęła Rydel.
- Tak. Boi się. - powiedziała Van. Podeszła do Laury i podała jej swój rysunek. Brunetka popatrzyła na siostrę nie rozumiejąc, wiec Van w prawym dolnym rogu obrazka wyczarowała napis: Dwa dni... Dedyk dla najlepszej siostry.
*Ryland*
>NeXt DaY<
Wszyscy siedzieliśmy w salonie zwołani przez Vanessę. No może nie wszyscy. Nie było tylko Laury, która wraz z Rydel poszła się przejść. Sama Delly tak nagle wypaliła z tym spacerkiem, że to się robi dziwne.
- Ness'a co się dzieje? - spytał Riker podchodząc do niej i całując w policzek.
- Właśnie dlaczego oddzieliłaś mnie od Dell'usi?! - ryknął zły Ellington.
- Mnie też oddzielili. - mruknął Ross. Ile tutaj jeszcze zakochańców jest?!
- Phi, a który jutro? - spytała.
- 29 listopad. - powiedziała na luzie Alexa.
- Czyli?... - dalej ciągnęła.
- Nie mam pojęcia. Jakieś święto? - spytała zdziwiona Sav.
- Ja wiem! - krzyknąłem oświecony. - Jutro jest weekend.
- Nie tumany! - załamała się Vanessa.
- Przecież jutro są urodziny Laury, a ja dalej nie wiem co jej kupić! - wyjęczał Ross.
- Nareszcie! - krzyknęła szczęśliwa Marano.
- Trzeba coś skombinować. - powiedział Rocky.
- No to dalej! Myślimy! - zachęcił wszystkich Riker. Wymienialiśmy wszyscy pomysł na to gdzie zrobić imprezę. Ponieważ pomysłów było dużo, ale nie realnych postanowiliśmy zrobić jej urodziny w prywatnym parku. Pomysł Ell'a nie przeszedł. Z resztą nie wiem jak byśmy oddychali w kosmosie.. Po wybraniu miejsca przyszedł czas na wyjawienie kto co kupi na prezent. Rocky swoją mocą wyświetlił Rydel i Laurę jak na odtwarzaczu i pozwolił wszystkim rozmawiać w myślach blondynki, więc sama ona mogła uczestniczyć razem z nami. Po stekach Ratliff'a z wyznaniami jak on tęskni oraz uzgodnieniu wszystkiego ustaliliśmy, że wszystko przygotujemy jutro, a jeszcze dziś kupimy prezenty. A Ross ma robić jako ochroniarz. Ma nie dopuścić Lau do jakiejkolwiek myśli lub domyśleń. Musieliśmy zakończyć konserwację z Delly, ponieważ one już wchodziły do domu. Szybko usiedliśmy wszyscy na kanapie i zaczęliśmy oglądać telewizje.
- Wróciłyśmy! - krzyknęła Laura.
- Pogoda dziś świetna! - zachwyciła się Ryd. Ell po usłyszeniu głosu swojej dziewczyny pędem do niej podbiegł i pocałował.
- Ale się stęsknił. - mruknąłem.
- Ledwo nie było ich 30 minut. - zaśmiał się Rocky.
- Zazdrościcie. - warknęły na raz Alexa i Savannah.
- Dziewczyny pomożecie mi się przygotować. - Vanessa zrobiła brewki.
- I od razu pomożecie Delly, bo ją porywam. - powiedział Ell okręcając blondynką.
- ŻE CO ROBISZ?! PORYWASZ?! - krzyknął Riker z Ross'em.
- Tak samo jak Rik porywach Ness'ę.
- Aaa...
- Tak czy siak pomożemy Wam. - powiedziały dziewczyny.
***
Hi People!
Jak Wam leci?
Dzisiaj krótko. Piszcie co sądzicie.
I Ann nie nasyłaj jednorożców błagam... xD. Nie chce jeszcze umierać... ;-;
Dziękuje Wam za wszystkie komentarze :D
Naprawdę wiele dla mnie znaczą :)
No to ja wracam do pisania o striptizie w roli męskiej xD (Nie pytajcie... To te GG tak zmienia).
Pozdrawiam,
Sashy ♫
Podeszłam do blondyna. Ross odłożył gitarę na bok i spojrzał na mnie. Podeszłam do niego maksymalnie i uderzyłam go w policzek.
- Au! - pisnął.
- Jesteś debilem. - powiedziałam po czym przytuliłam go.
- Potwierdzam. Jestem skończonym dupkiem... Ale... Zaufaj mi.
- Sprawdzę Twoje zaufanie.
- Co? Laura coś ty wymyśliła? - zaniepokoił się blondyn.
- Złap mnie! - krzyknęłam z drabiny. Ross przeraził się. Weszłam na sam szczyt po czym rzuciłam się na dół.
- Laura! - usłyszałam krzyk Vanessy. Nie długo sobie polatałam, bo wylądowałam w rękach blondyna.
- Nie rób tego więcej! - zagroził mi i odstawił na Ziemie.
- Brakowało mi Ciebie. - powiedziałam i przytuliłam się do jego torsu.
- Mi Ciebie też.
- Awww. - zrobiła publiczność. Zaśmiałam się cichutko.
- I Wanna See You Smile... - zanuciłam po czym pocałowałam blondyna w policzek, blisko kącika ust. Ross objął mnie i zeszliśmy ze sceny. Tłum zaczął klaskać, a nie długo po tym się rozszedł w westchnieniach.
- Nareszcie! - krzyknęła Savannah.
- Nie moglibyście wytrzymać dłużej w niezgodzie. - powiedział Riker.
- Ale, o mało co mnie o zawał nie przyprawiłaś! - Vanassa teatralnie złapała się za serce.
- Wiesz jak to on przeżywał? - zwrócił się do mnie Ryland.
- Zamilcz... - warknął blondyn.
- Nawet nie wiesz jak płakał. Taki bezbronny. - zaśmiał się Rocky.
- Przestań!
- I chciał być ROMANTYCZNY. - wtrącił Ellington.
- Ja lubię jak chłopak jest uczuciowy. - powiedziałam. Ross oblał się rumieńcem i spuścił głowę. Teraz on był na wygranej pozycji.
- A ty to co? Romantyk nie byłeś? - spytała się Delly, Ell'a.
- Tylko przy Tobie. - złapał ja za rękę i pocałował w policzek. Każdy się uśmiechnął z wyjątkiem Ross'a.
- Coś mnie ominęło? - spytał.
- Tak. Rydellington istnieje. - podskoczyła Alexa.
- Wow. Coś jeszcze?
- Mamy dożywotnia kartę klienta w tym Miasteczku. - zaśmiała się Van.
- Jak to?
- A tak jakoś. - Riker podrapał się po głowie i objął Ness'ie.
- Spoko? - zastanowił się Ross.
- Poróbmy coś razem! - krzyknęłam
- Właśnie! - poparła mnie Delly.
- Ale co właśnie? - spytał Rocky.
- Chodźmy razem na autka! - pisnął Ell i ciągnąc za sobą Rydel udali się w wcześniej wymienione miejsce. Było wspaniale! Razem jeszcze udaliśmy się na karuzele, koniki, watę, oraz do krzywych luster.
- Wyglądasz jak rusałka. - szturchnęłam Ross'a.
- A ty jak sumo. - prychnął. Zaśmiałam się i go przytuliłam.
- Kocham Cie.. - usłyszałam jego szept.
- A ja Ciebie.. - również szepnęłam. Wtuliliśmy się w siebie bardziej. Nagle zaczęliśmy się unosić.
- Laura co jest?! - krzyknęła zdziwiona Savannah.
- Dodatkowa moc. - wyszeptała Alexa.
- Rik nie wspominałeś o tym! - szturchnęła go Rydel z jednej strony, a Van z drugiej.
- To nie powiedziałem? Wydawało mi się inaczej. - zakłopotany pomasował kark.
- Trzeba mu skalibrować pamięć. - syknął Ell do Rocky'ego. Dalej nie słyszałam co się dzieje. W powietrzu otoczyła nas bańka w kolorach czerwonym i żółtym. Złapałam go za rękę jak i on mnie. Z mojego serca wyszedł czerwony kłębek dymu. Ross'owi tak samo tylko żółty. Uniosły się one nad bańką. Zlały się razem tworząc pomarańczową gwiazdę. Dymek wtopił się w bańkę tworząc z niej pomarańczową wielką gwiazdę. Blask olśnił wszystko dookoła. W końcu my razem z gwiazdą wylądowaliśmy na podłodze leżąc. Wszystko zniknęło. Wszystko wróciło do normalnego stanu.
- Lau.. - szepnął Ross przy moim uchu. Spojrzałam na niego z uśmiechem i wtuliłam w niego na ziemi.
- Jezus Maria! - rodzina podbiegła do nas.
- Riker, a z Tobą co było?! - spytał RyRy.
- Ja się tylko uniosłem i z mego serca wyleciała niebieska iskra, która mnie otoczyła i wróciłem na Ziemie. - powiedział.
- Jaką mają teraz moc? - spytała Van.
- Moce wspólne... Trzeba sprawdzić w Księdze moce wspólne. - powiedziała Sav.
- Czyli już wracamy? - spytała Delly.
- Raczej tak. - szepnęłam. Blondyn wstał i pomógł mi. Wyszliśmy z tych luster i podążyliśmy do wyjścia. Byliśmy przy wyjściu.
- Hej! Zróbmy sobie zdjęcia! - krzyknęła Sav pokazując na budkę z fotoshop'em.
- Właśnie! - krzyknął Rocky.
- Come on baby! - krzyknął Ell i pognał za przyjacielem.
- Jak dzieci... - zaśmiała się Alexa. Ruszyliśmy w stronę budki i zaczęliśmy sobie robić fotki. Robiliśmy przeróżne miny i się wygłupialiśmy. Wyszło 5 zdjęć.
Pierwsze:
Stoimy normalnie się obejmując i uśmiechając. Kolejno od lewej: Ryland, Savannah, Rocky, Alexa, Ross, Ja, Riker, Vanessa, Ellington i Rydel.
Drugie:
W tej samej kolejności robimy dziwne miny. Zszokowane, przerażone, zdziwione... Różne.
Trzecie:
W podanej kolejności od lewej. Rydel jest trzymana na rękach przez Ratliff'a, Alexa pod nogami Rocky'ego za to on ze zdziwioną miną, Ja na plecach Ross'a. Savannah siedzi na Rylandzie, który jest na czworaka, a Vanessa opleciona nogami za biodra Riker'a odchyla się do tyłu. Rik ją trzyma w pasie.
Czwarte:
Stoimy w dwóch rzędach. Pierwszy od góry to chłopcy, a dziewczyny na dole. Riker trzyma się za głowę z obu stron i ma rozdziawioną paszczę, Ross przednimi zębami zagryza wargę, patrzy się na mnie oraz robi mi tak zwane rogi króliczka. Rocky ma przy twarzy dwie dłonie z zewnętrznej strony, robi zeza, a z ust uformował paszcz królika. Ryland robi face plama. Ratliff mruży oczy, wydymał usta i założył ręka na rękę. W rzędzie dziewczyn wszystkie jesteśmy na kolanach: Vanessa zarzuciła na swoją twarz włosy i rozłożyła ręce. Ja odpycham zniesmaczona jej dłoń z ust i wystawiam język. Do tego te uszy Ross'a... Alexa podnosi ręce tak jak ktoś chce pokazać swoje mięśnie i ma wydęte usta. Savannah z rozszerzonymi ustami i wywieszonym językiem wraz ze zmarszczonym nosem oraz zaciśniętymi oczami formuje dłonie w tak zwany: Rock'n'roll. A Rydel robi z rąk serduszko oraz z uśmiechem patrzy na Ellingtona.
Piąte:
Najpierw Vanessa i Riker stoją do siebie plecami. Van z jedną wyciągniętą ręką do przodu (w stronę obiektywu) pokazuje swoją fioletowa kule mocy, a Riker ma jedna założona rękę, a drugą zgiętą pod kątem prostym. Nad uniesionym do góry palcem wskazującym ukazuje się jego niebieska kula mocy. Dalej Rydel i Ellington stojący w rozkroku, Rydel przed Ell'em i lekko zgięta do przodu. Delly przy sobie trzyma dłonie, a w nich jest jej różowa kula mocy, za to Ell opiera się jedna ręką o jej głowę, a drugą pod kątem prostym. Na otwartej dłoni błyszczy się jego ciemno-zielona kula mocy. Następnie jestem ja i Ross. Blondyn stoi ze mną. Jedna rękę ma zgiętą za głowa, a druga prosta wyciągnięta do przodu. Wygląda jakby przymierzał się do rzutu piłką. Tylko zamiast piłki jest jego żółta kula mocy znajdująca się pomiędzy jego jedną, a drugą dłonią. Za to ja obejmuje go jednym ramieniem, a druga rękę mam przy jego torsie. Na otwartej dłoni znajduje się moja czerwona kula mocy. Następni są Rocky i Alexa. Stoją oni naprzeciw siebie. Jednymi rękoma dają sobie piątkę. Alexa druga rękę ma przy twarzy bruneta. Na jej dłoni iskrzy się czarna kula mocy. Za to Rocky druga rękę trzyma nad głowa blondynki i dłonią skierowana do dołu; pod nią jest jego jasno-zielona kula mocy. Kolejni i ostatni są Savannah i Ryland. Sav siedzi na karku bruneta, a jej nogi swobodnie wiszą wzdłuż jego tułowia. Ma ręce na boki, tak jakby wzruszała ramionami, a pod jej szyją, pomiędzy rękoma znajduje się jej biała kula mocy. Za to RyRy obie ręce ma skierowane do przodu, a jego dłonie formują tak zwana paszcze, w której znajduje się jego bordowa kula mocy.
Takie właśnie zdjęcia zrobiliśmy po 10 kopi, czyli dla każdego jedno. Naprawdę wyszły genialnie!
- Zabije Cie za te uszy. - zaśmiałam się do Ross'a.
- Phi. Dodają uroku do tej Twojej miny. - uśmiechnął się ukazując swoje białe kły.
- Laura wychodziła najśmieszniej. - powiedział Rocky.
- Mówi to koleś, który zrobił z siebie zająca. - zaśmiała się Alexa.
- Truś, Truś, Truś. - Ryland zacmokał w usta.
- Czego szukasz? - spytała się Vanessa, Riker'a.
- Gdzieś miałem marchewkę. - mruknął szukając dalej po kieszeniach.
- Dawaj ją! - krzyknęła Sav i wyrwała blondynowi jego zdobycz. Rzuciła warzywem prosto w Rydel.
- Ej! To do Rocka! - krzyknęli obydwoje dając marchew Ellington'owi. On podszedł do Rocky'ego otworzył mu paszcze i wepchał marchewkę.
- Na zdrowie trusiu. - pogłaskał go po włosach i wrócił do Ryd. Wszyscy zaczęli się śmiać i wygłupiać. I nagle coś mi przeleciało przed oczami. Dziesiątka osób. Wszyscy wracają z miasta. Śmieją się i wydurniają... O nie! Nagle zaczęło mi się kręcić w głowie. Zachwiałam się.
- Sen! - krzyknęłam resztkami sił. Opadłam na beton i jedyna co dalej słyszałam to krzyki i wołanie o pomoc.
*Narrator*
Minęły 2 godziny odkąd Laura leży spokojnie u siebie w pokoju na łóżku. Jednak się jeszcze nie zbudziła. W jej pokoju przebywali WSZYSCY. Można powiedzieć, że jej pokój był teraz stałym centrum uwagi.
- I jak znalazłaś coś? - spytał się Ross, Alexy. Dziewczyna szukała czegoś o wspólnych mocach.
- Chyba mam... - westchnęła.
- Pokaż. - poprosiła Delly. Blondynka przejęła książkę i zaczęła czytać.
- "Moce Wspólne czyli Together uważane są za zjawisko natury. Mało osób posiada takie moce. Tylko wyjątkowe więzi damsko-męskie. Przykłady wspólnych mocy:
- iSkrzenie (przy miłości)
- iPrzeszłość (przy przyjaźni)
- iNaturalność (przy rodzinie)" - skończyła czytać i spojrzała na pozostałych.
- Miłość. - powiedzieli wszyscy.
- Czyli teraz iSkrzenie. - powiedziała Ness'a i teraz ona zaczęła szukać. W miedzy czasie brunetka wracała do żywych.
- Auć! Moja głowa... - mruknęła wstając z łóżka.
- Lau! - krzyknęła Savannah i podbiegła do niej. - Jak się czujesz?
- Bywało lepiej.
- Van szuka czegoś na temat naszej mocy.
- "Żeby przejść do artykułu iSkrzenie przejdź na artykuł Iskry." - mruknęła wyżej wymieniona i zaczęła "kartkować".
- O obudziłaś się. Trzymaj. - powiedział Ryland nagle pojawiając się w pokoju brunetki i podając jej wodę.
- To ty tutaj nie byłeś? - zdziwił się Rocky.
- Nie? Byłem pierwsze 2h i poszedłem się napić. - wyjaśnił.
- Nie słyszałeś? - spytał się go Riker.
- Nie..
- "Żeby przejść do artykułu Iskry w sensie Moc, przejdź do artykułu Pioruny" Ja się tak nie BAWIĘ! - warknęła brunetka rzucając w Ellingtona wnerwiającą ją rzeczą.
- Bolało. - miauknął brunet.
- Pokażcie to NAM. - westchnęła Laura odkładając szklankę na komodę. Dostała upragniona lekturę i zaczęła czytać szukając właściwego artykułu.
- Jest! - krzyknął Ross. - "Moc Piorunów, zwana Bolnex jest jedna z mocy wspólnych. Moce wspólne z samej nazwy mówią, że są wspólne. Nie da się ich użyć jeśli nie będą to dwie osoby przeciwnej płci. Moc Piorunów jest mocą występująca u osób zakochanych. Żeby jej użyć wystarczy zwykły kontakt z wybrankiem. Inaczej Together nie zadziała, a Bolnex będzie nie do użytku." - skończył czytać i odstawił Księgę.
- No wypróbujcie swoją moc... - uśmiechnęła się Savannah.
- Tutaj? - zdziwił się Ryland. - pioruny w pokoju?
- Chodźmy lepiej do sali! Wypróbujemy ja! - zachwycił się Rocky.
- Nie głupi pomysł. - przyznała Alexa.
- No to chodźmy. - westchnęli po czym wyszli z pokoju brunetki. Podążyli do salonu, a z salonu na taras. A z kolei stamtąd poszli do wcześniejszej sali do paintballu, którą przekształcili na sale do treningów. Przeszli na najwyższe piętro czyli ,inne moce,. Tamtejsze pomieszczenie miało otwierany dach, trzeba to wykorzystać, prawda? Vanessa nacisnęła przycisk przez co dach się otworzył. Na granatowym niebie świeciły gwiazdy i świecił jasny księżyc. Zafascynowana widokiem Vanessa wyczarowała płótno i zaczęła malować obraz farbami. Za to Laura i Savannah zachwycały się niebem. W końcu ich magia jest związana z satelitami na tym niebie.
- Możecie zaczynać. - powiedział Riker. - Ness'a patrz.
- Cii.. Jak będzie piorun narysuje go. - mruknęła szybko malując. Miała już połowę nieba i w tym gwiazdy. Kiedy Nessa robiła konstelacje, a Rydel z Riker'em uważnie jej się przyglądali, Rocky, Ell oraz Ryland siedzieli na podłodze i zajadali się żelkami. Reszta wpatrywała się w Ross'a i Laurę, czyli tylko Alexa i Savannah.
- No dajecie! - zachęciła Sav. Ross z Laura wyciągnęli ręce jak i dłonie ku niebu. Jednak nic się nie działo.
- Nie rozumiem... To przecież ta moc. - zamyśliła się Alexa.
- Ale to moc wspólna. - powiedziała Vanessa, która skończyła rysować. Został jej tylko piorun.
- Gdzie miedzy wami jest kontakt? - spytał Riker.
- Złapcie się czy coś. - powiedziała Rydel wpatrując się w niebo. Laura westchnęła wraz z Ross'em. Ledwo dotknęli się opuszkami palców, a już usłyszeli głośny huk i pomarańczową poświatę. Oprócz tego usłyszeli jeszcze głośny pisk. A byli to bruneci oraz Lau.
- To nie możliwe, że to moja moc. - zaprzeczyła Laura odsuwając się w kąt.
- Ale jednak tak jest... - powiedziała Sav.
- Do Ross'a jest trafna. - przyznała Rydel.
- I... Skończone! Ale dlaczego trafna? - spytała Vanessa.
- Ross jak był mały kiedyś uciekł z domu. Pokłócił się z rodzicami, a było to jeszcze w Świecie Magii. Była burza i znaleźliśmy go na samym środku pola zbóż. Wiadomo ze to otwarta przestrzeń. My jako jedyni go znaleźliśmy i z równych pięciu stron otoczyliśmy go taflą ochronną wtedy gdy miał w niego trafić piorun. O dziwo Pioruny tylko w niego celowały. - powiedział Riker.
- To wszystko wyjaśnia. - wzruszył ramionami Rocky.
- Ale dlaczego Lau? - zadał pytanie Ratliff.
- Coś się stało z jej udziałem? - zwrócił się Ryland do Savanny, Alexy i Vanessy. Dziewczyny wspólnie kiwnęły głową.
- Była taka sytuacja... - przyznała Alexa.
- Jaka? - zaciekawił się Ross.
- Na jej urodzinach. - szepnęła Vanessa i odruchowo spojrzała w kalendarz. Z szokiem stwierdziła, że zostały dwa dni.
- Zerwała się burza, gdy Laura dmuchała w świeczki. Ledwo je zdmuchnęła, a dosłownie obok niej w stereo trafił piorun. Wszystko się zapaliło, a Lau wpadła w lęk. - przemówiła Savannah.
- Czyli, że... - zaczęła Rydel.
- Tak. Boi się. - powiedziała Van. Podeszła do Laury i podała jej swój rysunek. Brunetka popatrzyła na siostrę nie rozumiejąc, wiec Van w prawym dolnym rogu obrazka wyczarowała napis: Dwa dni... Dedyk dla najlepszej siostry.
(wyobraźcie sobie, że to pomarańczowe jest :P)
*Ryland*
>NeXt DaY<
Wszyscy siedzieliśmy w salonie zwołani przez Vanessę. No może nie wszyscy. Nie było tylko Laury, która wraz z Rydel poszła się przejść. Sama Delly tak nagle wypaliła z tym spacerkiem, że to się robi dziwne.
- Ness'a co się dzieje? - spytał Riker podchodząc do niej i całując w policzek.
- Właśnie dlaczego oddzieliłaś mnie od Dell'usi?! - ryknął zły Ellington.
- Mnie też oddzielili. - mruknął Ross. Ile tutaj jeszcze zakochańców jest?!
- Phi, a który jutro? - spytała.
- 29 listopad. - powiedziała na luzie Alexa.
- Czyli?... - dalej ciągnęła.
- Nie mam pojęcia. Jakieś święto? - spytała zdziwiona Sav.
- Ja wiem! - krzyknąłem oświecony. - Jutro jest weekend.
- Nie tumany! - załamała się Vanessa.
- Przecież jutro są urodziny Laury, a ja dalej nie wiem co jej kupić! - wyjęczał Ross.
- Nareszcie! - krzyknęła szczęśliwa Marano.
- Trzeba coś skombinować. - powiedział Rocky.
- No to dalej! Myślimy! - zachęcił wszystkich Riker. Wymienialiśmy wszyscy pomysł na to gdzie zrobić imprezę. Ponieważ pomysłów było dużo, ale nie realnych postanowiliśmy zrobić jej urodziny w prywatnym parku. Pomysł Ell'a nie przeszedł. Z resztą nie wiem jak byśmy oddychali w kosmosie.. Po wybraniu miejsca przyszedł czas na wyjawienie kto co kupi na prezent. Rocky swoją mocą wyświetlił Rydel i Laurę jak na odtwarzaczu i pozwolił wszystkim rozmawiać w myślach blondynki, więc sama ona mogła uczestniczyć razem z nami. Po stekach Ratliff'a z wyznaniami jak on tęskni oraz uzgodnieniu wszystkiego ustaliliśmy, że wszystko przygotujemy jutro, a jeszcze dziś kupimy prezenty. A Ross ma robić jako ochroniarz. Ma nie dopuścić Lau do jakiejkolwiek myśli lub domyśleń. Musieliśmy zakończyć konserwację z Delly, ponieważ one już wchodziły do domu. Szybko usiedliśmy wszyscy na kanapie i zaczęliśmy oglądać telewizje.
- Wróciłyśmy! - krzyknęła Laura.
- Pogoda dziś świetna! - zachwyciła się Ryd. Ell po usłyszeniu głosu swojej dziewczyny pędem do niej podbiegł i pocałował.
- Ale się stęsknił. - mruknąłem.
- Ledwo nie było ich 30 minut. - zaśmiał się Rocky.
- Zazdrościcie. - warknęły na raz Alexa i Savannah.
- Dziewczyny pomożecie mi się przygotować. - Vanessa zrobiła brewki.
- I od razu pomożecie Delly, bo ją porywam. - powiedział Ell okręcając blondynką.
- ŻE CO ROBISZ?! PORYWASZ?! - krzyknął Riker z Ross'em.
- Tak samo jak Rik porywach Ness'ę.
- Aaa...
- Tak czy siak pomożemy Wam. - powiedziały dziewczyny.
***
Hi People!
Jak Wam leci?
Dzisiaj krótko. Piszcie co sądzicie.
I Ann nie nasyłaj jednorożców błagam... xD. Nie chce jeszcze umierać... ;-;
Dziękuje Wam za wszystkie komentarze :D
Naprawdę wiele dla mnie znaczą :)
No to ja wracam do pisania o striptizie w roli męskiej xD (Nie pytajcie... To te GG tak zmienia).
Pozdrawiam,
Sashy ♫
niedziela, 26 kwietnia 2015
Rozdział 25 I wanna see you smile.
Rozdział z dedykacją dla:
- Kinga R5er
- Ania Ruda
- Ann Lynch
- Karcia Lynch
- Oliwia Kaczmarczyk
- i tej gaduły Patiii ♥ (za to, że mi ty Ton i Del spamujecie GG xD)
*Narrator*
Blondyn widząc brunetkę ominął leżące drzwi i podbiegł do niej. Wyrwał żyletkę i rzucił w kąt.
- Laura! - krzyknął.
- Zostaw mnie... - wyszeptała. Teraz dopiero Ross bardziej jej się przyjrzał. Siedziała ona w wannie jedynie w bieliźnie. Jej włosy były poczochrane, a oczy podpuchnięte od kolejnego płaczu krwią. Widząc jej stan doszedł do wniosku, że to on za tym wszystkim stoi. Oraz jego chęć całowania jej kruchej twarzyczki. Jesteście ciekawi co myślała brunetka kiedy Ross patrząc na nią się obwiniał? Pewnie tak. Laura widząc blondyna pytała się w myślach po co on poświęca jej czas skoro powiedział już to co wiedział. Powiedział co o niej myśli, a mimo to już kolejny raz uwolnił ją od bólu lub próby samobójczej. Ranił ją każdym pocałunkiem. Wmawiała sobie, że to z litości do niej wymusza miłość. Mimo, że mu wybaczyła to tylko fizycznie. Nie psychicznie. Ciągle chowa urazę. Blondyn otrząsnął się i wyciągnął brunetkę z wanny. Jednak Lau się zaczęła bronić i szarpać.
- Puszczaj mnie! Zostaw! Chce zginąć! - wyrywała się mu.
- Aaa! - oboje spojrzeli na nadawcę głosu. Była to Vanessa, która na ich widok ponownie zemdlała. Jak już się wybudziła nie minęły dwie sekundy, a znowu leży.
- Puszczaj mnie!! - darła się dalej.
- Nie zaufałaś mi całkowicie? - spytał o dziwo opanowany.
- A jak mam Ci zaufać?! Zostaw mnie! - rozpłakała się ponownie.
- OBUDŹCIE SIĘ! - wydarł się Ross, który położył brunetkę na łóżku, ale musiał ja przytrzymywać.
- Co się dzieje?! - wszyscy nagle się zbudzili.
- JESTEM TYLKO PUSTĄ LALĄ! ZOSTAW MNIE!
- Trzeba ją uspokoić! - warknął blondyn.
- Już idę z odsieczą! - krzyknęła Alexa. Ominęła wszystkich i jednym gestem ręki uciszyła brunetkę. Laura zaczęła głęboko oddychać.
- Moja mała... - szepnęła Vanessa.
- Nie ufa mi... - powiedział Ross. Jedna łza skapnęła na jej policzek. - Uratowałem ją, tyle razy.
- Będzie dobrze. - obok niego pojawiła się Vanessa. Blondyn nie zareagował patrzył beznamiętne w ścianę. Przypomniały mu się wszystkie sytuacje. Uratowanie Lau przed pijakiem, samochodem, w wesołym miasteczku, w domu i wiele innych.
*Riker*
Chcieliśmy odizolować młodych od tego wszystkiego. Zabraliśmy ich do wesołego miasteczka. Może to pozwoli im się trochę odstresować?
- Na początku idziemy do cen... - naszą wypowiedź przerwał siwy mężczyzna.
- Ross! Laura! Jak miło Was widzieć! - krzyknął z entuzjazmem.
- Dzień dobry. - powiedziała wymieniona dwójka.
- Czy my o czymś nie wiemy? - spytała Rydel.
- A państwo to..?
- Ich rodzina. - zaśmiałem się. Mężczyzna z szokiem patrzył na wszystkich. No tak osiem osób to rodzeństwo jednej dwójki.
- A no fakt! Zadziwiające podobieństwo pana do Ross'a. - zwrócił się do mnie.
- Jestem Vanessa siostra Lau, to Alexa i Savannah kuzynki łamane na nasze siostry. To jest Riker, Rocky, Rydel, Ryland rodzeństwo Ross'a. A to Ellington Ratliff przyjaciel obu rodzin. - przedstawiła wszystkich Ness'ka. Przytuliłem się do niej od tyłu i kołysałem.
- Dobrze. Czyli rozumiem, że mogę Wam to teraz wynagrodzić!
- Co wynagrodzić? - spytała zdziwiona Alexa. Znała nasza historie, ale nic nie słyszała o Wesołym Miasteczku.
- To wy tego nie widzieliście? - spytał zdziwiony mężczyzna. Wyjął z kieszeni pilot i na bilbordzie promującym ukazała się akcja z dnia kiedy to Ross zabrał Lau na spacer. Widać było jak są na wagonikach. Zatrzymali się na samej górze. Brunetka wychyliła się i wypadła z wagonika. Znaczy złapała się nóżki.
"- Pomocy! - krzyczała Laura.
- Trzymaj się! - również krzyknął. Pośrodku wagona była metalowa rura. Skrzyżował wokół niej nogi, a ponieważ była ona blisko wyjścia, ze spokojem mógł wychylić plecy w "mostek" i chwycić Laurę. Tak też zrobił. Wygiął się w łuk i wyciągnął ręce. - Laura! Złap się mnie! Puść tą nóżkę, a złap się mojej ręki!!!
- Ja spadnę! - lamentowała.
- Złapie Cię! ZAUFAJ MI! - dziewczyna spojrzała na niego. Zamknęła oczy i w ułamku sekundy znalazła się w ramionach Ross'a. Trzymał ją mocno w stalowym uścisku... "
Spojrzeliśmy przerażeni na dwójkę.
- NIE POWIEDZIELIŚCIE O TYM! - krzyknęła Van.
- Jak mogliście to zataić?! - spytała Rydel.
- Mówiliście, że było dużo atrakcji! - powiedział Rock.
- A w tym czasie mogłaś zginąć.. - powiedziałem i spojrzałem na blondyna.
- Gdyby nie Ross. - wszyscy dokończyli. Ross i Laura zmieszani stali z tyłu.
- Właśnie. - dał o sobie znać mężczyzna. - obiecałem im, że na następny raz wynagrodzę im to. Teraz jest okazja! Na koszt firmy macie dla siebie całe Wesołe Miasteczko! Bawcie się dobrze! - powiedział na odchodne i poszedł. Ponownie spojrzeliśmy na blondyna.
- Zaufaj mi.. - szepnął blondyn. Laura pokiwała głową i poszła gdzieś przed siebie.
- My pójdziemy za nią! - zaoferowała Savannah z Alexa i już ich nie było.
- W takim razie Rock chodź, idziemy dokończyć nasz plan. Teraz albo nigdy. - Ross pociągnął Rocky'ego w stronę jakiegoś namiotu.
- W takim razie ja idę podglądać moich dwóch braci. - zaśmiał się RyRy i poszedł w kierunku gdzie tamci.
- Riker... Mogę zabrać Rydel? - spytał się mnie szeptem Ell.
- Jasne. Ja porywam swoją księżniczkę. - uśmiechnąłem się i nasze drogi się rozeszły. Zabrałem Van pod ramię i odszedłem z nią w kierunku kolejki górskiej.
- Nie wiedziałam, że takie rzeczy się tu działy. - zaczęła temat brunetka.
- Ja też kochanie. - cmoknąłem ja w czoło. Wtuleni podeszliśmy do barierki. Mieliśmy Już za siebie zapłacić, ale kasjerka spojrzała na jakieś zdjęcie i z uśmiechem oznajmiła, że jedziemy na koszt firmy. Później załapałem, że ma pewnie z monitoringu zdjęcie od szefa.
- Van...
- Tak?
- Chciałabyś się ze mną udać na nasza druga randkę do restauracji jutro pod wieczór? - spytałem przepuszczając ją jako pierwszą do wagona.
- Oczywiście Panie Riker'ze Lynch. - zaśmiała się.
- Bardzo się cieszę Pani Vanesso Lynch.
- Jeszcze Marano. - wystawiła mi język.
- Nie na długo. - mruknąłem i pocałowałem ją w jej delikatne usta. W tym samym czasie kolejka ruszyła. Odkleiliśmy się od siebie i z krzykami radości jeździliśmy po torach. W tym wagonów byliśmy tylko my, aż dziwne. Moje oczy coś dostrzegły niedaleko... Przymrużyłem je lekko i ze strachem odpiąłem swoje i Ness'y pasy.
- Wariacie chcesz się zabić?! - krzyknęła na mnie.
- Zabijemy się jeśli stad nie uciekniemy! - krzyknąłem i pokazałem w kierunku zakończenia torów. Niby nic takiego zakończenie torów, ale to była dziura, nie dokończony tor. Wstałem wraz z brunetką. Rozglądnąłem się.
- Złap się mnie mocno w pasie. - rozkazałem brunetce. Posłuchała się mnie.
- Co chcesz zrobić? - spytała.
- Coś głupiego. - rozszerzyła oczy na co się zaśmiałem. Dosłownie kilka metrów przed zakończeniem torów była pozioma barierka. Kiedy byliśmy nad nią złapałem się jej uwalniając jednocześnie mnie i Van z wagonika. Stanęliśmy na torach, a Ness'a mnie pocałowała.
- Myślałam, że mówisz poważnie z tym ,Coś głupiego, - powiedziała a ja się uśmiechnąłem.
- Ja jeszcze nie skończyłem. - zdziwiona brunetka spojrzała na mnie. Przewiesiłem ją sobie przez ramię i rozbiegłem się w przeciwna stronę niż tam gdzie spadł wagon. Kiedy skoczyłem Van zaczęła piszczeć. A ja z uśmiechem krzyczeć. A wiecie dlaczego? Bo skoczyłem do dmuchanego zamku.
- Aaa! Nienawidzę Cie ty samobójco! - krzyczała wściekła.
- Też Cię kocham. - pocałowałem ją w czoło i wyszliśmy z zamku. Podbiegł do nas ten sam siwy mężczyzna i zaczął nas przepraszać tak samo jak Ross'a i Laurę. My za to cały czas byliśmy uśmiechnięci w przeciwieństwie do zdenerwowanego mężczyzny.
*Ellington*
Zamierzałem zrobić to teraz. Nic mi nie przeszkodzi na drodze. Riker dał pozwolenie jak jej bracia i przyjaciółki. Złapałem blondynkę za rękę i zaprowadziłem ją w kierunku tunelu miłości. Blondynka z lekka się zdziwiła. Kobieta na bramce nas przepuściła i uruchomiła "łódkę", w której siedzieliśmy. Dlaczego łódka? Tory, na których się ona posuwa były zalane wodą, by wyglądało to jak dryfowanie po jeziorze.
- Delly...
- Tak Ell? - blondynka spojrzała na mnie z uśmiechem. Złapałem ją za dłoń oraz klęknąłem przed nią.
- Rydel... Powiem prosto z mostu. Kocham Cie. Chciałbym być z Tobą o każdej porze dnia i nocy. Nie mogę żyć bez Ciebie, tak samo jak i bez Ciebie moje życie nie miałoby sensu. Jak się uśmiechasz sam się śmieje, a jak płaczesz i ja płacze. Chce być jedynym mężczyzna dla Twojego serca... Delly zostałabyś moja dziewczyną? - spytałem i wyjąłem z kieszeni swojej bluzy pudełeczko, w którym była bransoletka z napisem Love.
Dziewczyna zasłoniła usta dłonią, a w oczach pojawiły się łzy. Powiedziałem coś nie tak?
- Oczywiście Ell. Za bardzo Cie kocham by odmówić. - przyznała rumieniąc się. Uśmiechnąłem się do niej i założyłem na jej rękę bransoletkę. Po wykonanej czynności pocałowałem ją prosto w usta. Pocałunek był delikatny jak muśniecie wiatru. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Założyłem jej włosy za ucho i jednocześnie wyjąłem zza niego białą różę.
- Kocham Cie. - szepnąłem podając jej kwiat.
- Ja Ciebie też. - przytuliła mnie mocno. Po chwili oderwała się ode mnie i założyła mały kwiatek za ucho. Dalej płynęliśmy objęci i podziwialiśmy wszystko dookoła. Nie mogę uwierzyć. Moją dziewczyną jest Rydel Mary Lynch! Miłość mojego życia odwzajemniła moje uczucia. Tak bardzo ją kocham. Zrobiłbym dla niej wszystko. Nawet rzuciłbym się w ogień spowodowany przez Riker'a. Chociaż pozwolił mi spytać się Delly o chodzenie. Jestem taki szczęśliwy! Rydel jest najważniejszą osobą w moim życiu. Nawet ważniejszą od żelków! Kocham ją.
*Rocky*
- Dobra masz wszystko gotowe? - spytałem się brata.
- Tak... Myślisz, że to wypali? - spytał patrząc na mnie z obawą.
- Spokojnie... Na razie masz prosić o wybaczenie i zaufanie, a nie o rękę. - zaśmiałem się.
- A jak mnie wyśmieje? - Ross posmutniał.
- Laura taka nie jest. Ej! - złapałem go za podbródek i podniosłem. - Nie smutaj! Teraz nie masz odwrotu. Powiedziałeś, że Ci na niej zależy. Masz już wszystko za rezerwowane przez kierownika. Teraz ważne żebyś się nie stresował i WYŁAŹ RYLAND! - krzyknąłem pod koniec.
- Kurcze! Moje myśli słyszał! - warknął brunet stając się widzialnym.
- Nie ze mną te numery! - pokiwałem palcem w jego stronę. Ten tylko wypuścił powietrze i podszedł bliżej nas.
- Słyszałeś wszystko co nie? - spytał Ross.
- Tak. I powiem Ci coś. To co napisałeś było piękne. Wyraziłeś w tym Laurę. W stanie jakim jest i w jakim chcesz żeby była. Może nie wskoczy Ci w ramiona i krzyknie: Kocham Cie!, ale na pewno wybaczy. - skończył przemowę RyRy.
- Widzisz! Wszyscy mnie popierają! - objąłem go ramieniem.
- Mam nadzieje, że się uda. - westchnął zabierając ze sobą Lunę.
- Powodzenia. Przygotuj się. Jeszcze masz pięć minut. - uśmiechnąłem się do blondyna.
- Nie zepsuj tego. - przytulił go Ryland. Razem z brunetem odeszliśmy z namiotu. Zaczęliśmy szukać resztę. Zobaczyliśmy jak dziewczyny rozmawiają stojąc przy budce ze słodyczami. Razem z Ryland'em skierowaliśmy się w stronę Alexy, Sav i Laury.
*Alexa*
Od kiedy wszyscy się rozdzieliliśmy ja z Sav byłyśmy przy brunetce.
- On mnie zranił. - powiedziała Laura.
- Raz Cie zranił? - spytałam. Dziewczyna spojrzała na mnie.
- Więcej razy i ja o tym nie wiem? - zdziwiła się Savannah.
- Jeszcze kiedyś chciał się zabić. Rzucić z mostu. Dałam mu jeszcze jedna szanse. Ale teraz? Mam dawać kolejna? - mruknęła.
- A kochasz go? - spytałam. Brunetka spojrzała na mnie.
- Chyba. - pokiwała powoli głową.
- To tak czy nie? - spytała się Sav'a.
- Raczej tak. Jestem pewna.
- I kochasz go mimo, że Cie zranił? - spytałam dla upewnienia. Laura schowała twarz w dłoniach i pokiwała głową na tak.
- Czyli jesteś zdolna mu wybaczyć! - szturchnęłam ją.
- Właśnie nie jestem! - warknęła.
- Jednak coś jest nie tak. Powiedz. - pogłaskała ją po ramieniu kuzynka.
- Ja go kocham i widzę jak się stara o moje wybaczenie. Całował mnie kilka razy, ale przy pierwszym pocałunku pytał o pozwolenie. Jakby się bał. Jestem gotowa mu wybaczyć, ale te słowa z jego ust bardzo mnie zraniły. Do tego mówił tak pewnie... - zasmuciła się patrząc na nas. Wymieniłam spojrzenia z Sav.
- Kłamał. Rozmawiałam z Rocky'm. Powiedział, że te słowa były rzucone na wiatr. Nie z serca. On zrobiłby dla Ciebie wszystko. - powiedziała Hudson.
- Ja też tak myślę. Gdyby tak sądził jak powiedział, to by już dawno nie interesował się Tobą i po prostu zapomniał. Ale walczy. - przytuliłam ją. Do nas dołączyła Savannah.
- Macie racje. Przy najbliższej okazji jak się zapyta, wybaczę mu. Ale niech sobie nie myśli! - zastrzegła z góry.
- Tak! - krzyknęłam z Savannah i przytuliliśmy brunetkę.
- To leć do niego! - powiedziałam odklejając się od niej. Brunetka również się od niej odkleiła.
- To ON JĄ przeprasza... Nie na odwrót. - przypomniała mi Sav
- A no racja.. - przyznałam. Sav'a zaczęła się śmiać, a Laura uśmiechnęła się czuło. Bardzo śmieszne... Kiedy ja się dąsałam podszedł do nas Rocky i Ryland.
- I co tam dziewczyny? - powiedział Ryland uśmiechając się.
- A ty gdzie zgubiłeś brata? - spytałam Rocky'ego.
- A sam nie wiem. Jest gdzieś tam... - powiedział pokazując za siebie.
- Co tu takie zbiorowisko? - spytała Savannah mając na myśli scenę.
- Za chwile ktoś występuje. Idziemy? - spytał RyRy.
- Czemu nie? - wzruszyłam ramionami i spojrzałam na Lau. - Idziesz?
- Jasne. - odpowiedziała.
- Siemka! - krzyknęła mi do ucha znikąd Vanessa.
- Kobieto! - pisnęłam. Spod byka spojrzałam na nią i pozostałych.
- Jak tam? - spytał się ich Rocky.
- Jesteśmy razem! - krzyknęli Rydel i Ell. Rozszerzyłam oczy.
- To wspaniale! - powiedziała Laura. Przytuliliśmy wszystkie Delly.
- A ty na to nic? - zdziwił się Ryland mówiąc do Rik'a.
- Ja się tam cieszę. - powiedział z uśmiechem obejmując Van. - A tak w ogóle mamy dożywotnia gwarancję na zabawienie się w tym Miasteczku.
- Co?!
- Później nam wyjaśnią, chodźcie. - powiedziała Laura ciągnąc wszystkich w kierunku sceny. Wszyscy w dziewiątkę stanęliśmy pod sceną. Centralnie pośrodku. Byłam zdziwiona, że nie ma Ross'a. Inni nawet nie zauważyli jego braku. Staliśmy czekając. Był zachód słońca. Pięknie. Nagle wszyscy ucichliśmy. Na scenie rozbrzmiała muzyka, a wraz z nią i cała piosenka. Powoli zza kurtyny wychodził nadawca głosu. Szokiem było to, że to Ross na gitarze..
*Ross*
Grałem akordy na gitarze. Wyłoniłem się na scenę. Bliscy byli zdziwieni. No może oprócz Rocky'ego i RyRy'ego. Grając na gitarze podszedłem do mikrofonu.
- Tą piosenkę dedykuje dla osoby, którą bardzo zraniłem. - spojrzałem na Lau. - Laurze Marano. Jestem pospolitym debilem. Zraniłem Cie przez moja głupotę. Piosenka mówi o tym w jakim stanie chce Cie widzieć. Nie chce byś płakała. Moja dziewczyna w piosence jest moje życie. Chce to naprawić. Zaufaj mi... Teraz mi wybacz. - skończyłem przemawiać, a kierownik włączył video z kamer monitoringu. Z tamtego dnia. Znalazł on urywki na których byliśmy i się "bawiliśmy". Zacząłem śpiewać.
Today I feel like running naked through your street
To get your attention
Who-oh-ouh
I broke up with my girl, so tell me where to meet
or did I mention?
Whoa-oh-ouh
Patrzyłem prosto w oczy Laury. Na telebimach leciało nagranie. "Będę pierwsza!" - usłyszałem urywek.
I dream on, dream about you.
What can I do to make you feel all right?
Baby I don’t want to see you cry, no...
"I co teraz?!"
I want to see you smile,
I want to see you smile.
"Puść mnie na ziemie wariacie!"
Today I feel like blowing all my cash on you,
I’d buy you anything until I’m broke
(broke, broke) "Nie musiałeś za mnie płacić - nie wiem jakim cudem zyskali nagranie z kawiarni"
Today I want to turn your skies from gray to blue.
And if it rains on you I’ll be your coat
Whoa-oh-ouh
I dream on, dream about you
What can I do to make you feel all right?
Baby, I don’t want to see you cry, no...
I want to see you smile
I want to see you smile
"Lepszych krajobrazów nie mogłam sobie wymarzyć."
Let me take your picture, baby,
I’ll save it for a rainy day.
I don’t need much
I guess I’m just old fashioned in that way,
so on the count of three, lets see you...
Uh, one! Uh, two! "Pomocy!" "Trzymaj się!"
Uh, one, two! "Laura! Złap się mnie! Puść tą nóżkę, a złap się mojej ręki!!!" "Ja spadnę!"
Uh, one, two, three! "Złapie Cię! ZAUFAJ MI!"
Smile
I wanna make you smile, oh, oh
I wanna see you smile
I wanna see you smile
It’s the things you do "Dziękuje Rossy"
I wanna make you smile.
"Nie pozwolę by stała Ci się krzywda. Nie ze mną"
Skończyłem śpiewać. Laura nie była już w tłumie, tylko obok mnie na scenie.
***
Hi People!
Otóż nikt nie zgadł piosenki (przynajmniej tak widziały moje oczy).
Dlatego dedykacja dla wszystkich komentujących poprzedni rozdział :D
Jak myślicie czy Lau mu po tym przebaczy? Mimo tego co mówiła i ogółem tego wszystkiego?
Czekam na Wasze myśli. Ann nie szczędź sobie historyjek ;D. Twoje komy naprawdę poprawiają mi nastrój xD.
Jeszcze dziś postaram się napisać rozdział na moim 1. blogu, który jest odwieszony i prowadzę go razem z Kingą :D. Chociaż może i nasza Święta Trójca będzie together? xD
Dziękuje za wszystkie komentarze :3
Pozdrawiam,
Sashy ♫
- Kinga R5er
- Ania Ruda
- Ann Lynch
- Karcia Lynch
- Oliwia Kaczmarczyk
- i tej gaduły Patiii ♥ (za to, że mi ty Ton i Del spamujecie GG xD)
*Narrator*
Blondyn widząc brunetkę ominął leżące drzwi i podbiegł do niej. Wyrwał żyletkę i rzucił w kąt.
- Laura! - krzyknął.
- Zostaw mnie... - wyszeptała. Teraz dopiero Ross bardziej jej się przyjrzał. Siedziała ona w wannie jedynie w bieliźnie. Jej włosy były poczochrane, a oczy podpuchnięte od kolejnego płaczu krwią. Widząc jej stan doszedł do wniosku, że to on za tym wszystkim stoi. Oraz jego chęć całowania jej kruchej twarzyczki. Jesteście ciekawi co myślała brunetka kiedy Ross patrząc na nią się obwiniał? Pewnie tak. Laura widząc blondyna pytała się w myślach po co on poświęca jej czas skoro powiedział już to co wiedział. Powiedział co o niej myśli, a mimo to już kolejny raz uwolnił ją od bólu lub próby samobójczej. Ranił ją każdym pocałunkiem. Wmawiała sobie, że to z litości do niej wymusza miłość. Mimo, że mu wybaczyła to tylko fizycznie. Nie psychicznie. Ciągle chowa urazę. Blondyn otrząsnął się i wyciągnął brunetkę z wanny. Jednak Lau się zaczęła bronić i szarpać.
- Puszczaj mnie! Zostaw! Chce zginąć! - wyrywała się mu.
- Aaa! - oboje spojrzeli na nadawcę głosu. Była to Vanessa, która na ich widok ponownie zemdlała. Jak już się wybudziła nie minęły dwie sekundy, a znowu leży.
- Puszczaj mnie!! - darła się dalej.
- Nie zaufałaś mi całkowicie? - spytał o dziwo opanowany.
- A jak mam Ci zaufać?! Zostaw mnie! - rozpłakała się ponownie.
- OBUDŹCIE SIĘ! - wydarł się Ross, który położył brunetkę na łóżku, ale musiał ja przytrzymywać.
- Co się dzieje?! - wszyscy nagle się zbudzili.
- JESTEM TYLKO PUSTĄ LALĄ! ZOSTAW MNIE!
- Trzeba ją uspokoić! - warknął blondyn.
- Już idę z odsieczą! - krzyknęła Alexa. Ominęła wszystkich i jednym gestem ręki uciszyła brunetkę. Laura zaczęła głęboko oddychać.
- Moja mała... - szepnęła Vanessa.
- Nie ufa mi... - powiedział Ross. Jedna łza skapnęła na jej policzek. - Uratowałem ją, tyle razy.
- Będzie dobrze. - obok niego pojawiła się Vanessa. Blondyn nie zareagował patrzył beznamiętne w ścianę. Przypomniały mu się wszystkie sytuacje. Uratowanie Lau przed pijakiem, samochodem, w wesołym miasteczku, w domu i wiele innych.
*Riker*
Chcieliśmy odizolować młodych od tego wszystkiego. Zabraliśmy ich do wesołego miasteczka. Może to pozwoli im się trochę odstresować?
- Na początku idziemy do cen... - naszą wypowiedź przerwał siwy mężczyzna.
- Ross! Laura! Jak miło Was widzieć! - krzyknął z entuzjazmem.
- Dzień dobry. - powiedziała wymieniona dwójka.
- Czy my o czymś nie wiemy? - spytała Rydel.
- A państwo to..?
- Ich rodzina. - zaśmiałem się. Mężczyzna z szokiem patrzył na wszystkich. No tak osiem osób to rodzeństwo jednej dwójki.
- A no fakt! Zadziwiające podobieństwo pana do Ross'a. - zwrócił się do mnie.
- Jestem Vanessa siostra Lau, to Alexa i Savannah kuzynki łamane na nasze siostry. To jest Riker, Rocky, Rydel, Ryland rodzeństwo Ross'a. A to Ellington Ratliff przyjaciel obu rodzin. - przedstawiła wszystkich Ness'ka. Przytuliłem się do niej od tyłu i kołysałem.
- Dobrze. Czyli rozumiem, że mogę Wam to teraz wynagrodzić!
- Co wynagrodzić? - spytała zdziwiona Alexa. Znała nasza historie, ale nic nie słyszała o Wesołym Miasteczku.
- To wy tego nie widzieliście? - spytał zdziwiony mężczyzna. Wyjął z kieszeni pilot i na bilbordzie promującym ukazała się akcja z dnia kiedy to Ross zabrał Lau na spacer. Widać było jak są na wagonikach. Zatrzymali się na samej górze. Brunetka wychyliła się i wypadła z wagonika. Znaczy złapała się nóżki.
"- Pomocy! - krzyczała Laura.
- Trzymaj się! - również krzyknął. Pośrodku wagona była metalowa rura. Skrzyżował wokół niej nogi, a ponieważ była ona blisko wyjścia, ze spokojem mógł wychylić plecy w "mostek" i chwycić Laurę. Tak też zrobił. Wygiął się w łuk i wyciągnął ręce. - Laura! Złap się mnie! Puść tą nóżkę, a złap się mojej ręki!!!
- Ja spadnę! - lamentowała.
- Złapie Cię! ZAUFAJ MI! - dziewczyna spojrzała na niego. Zamknęła oczy i w ułamku sekundy znalazła się w ramionach Ross'a. Trzymał ją mocno w stalowym uścisku... "
Spojrzeliśmy przerażeni na dwójkę.
- NIE POWIEDZIELIŚCIE O TYM! - krzyknęła Van.
- Jak mogliście to zataić?! - spytała Rydel.
- Mówiliście, że było dużo atrakcji! - powiedział Rock.
- A w tym czasie mogłaś zginąć.. - powiedziałem i spojrzałem na blondyna.
- Gdyby nie Ross. - wszyscy dokończyli. Ross i Laura zmieszani stali z tyłu.
- Właśnie. - dał o sobie znać mężczyzna. - obiecałem im, że na następny raz wynagrodzę im to. Teraz jest okazja! Na koszt firmy macie dla siebie całe Wesołe Miasteczko! Bawcie się dobrze! - powiedział na odchodne i poszedł. Ponownie spojrzeliśmy na blondyna.
- Zaufaj mi.. - szepnął blondyn. Laura pokiwała głową i poszła gdzieś przed siebie.
- My pójdziemy za nią! - zaoferowała Savannah z Alexa i już ich nie było.
- W takim razie Rock chodź, idziemy dokończyć nasz plan. Teraz albo nigdy. - Ross pociągnął Rocky'ego w stronę jakiegoś namiotu.
- W takim razie ja idę podglądać moich dwóch braci. - zaśmiał się RyRy i poszedł w kierunku gdzie tamci.
- Riker... Mogę zabrać Rydel? - spytał się mnie szeptem Ell.
- Jasne. Ja porywam swoją księżniczkę. - uśmiechnąłem się i nasze drogi się rozeszły. Zabrałem Van pod ramię i odszedłem z nią w kierunku kolejki górskiej.
- Nie wiedziałam, że takie rzeczy się tu działy. - zaczęła temat brunetka.
- Ja też kochanie. - cmoknąłem ja w czoło. Wtuleni podeszliśmy do barierki. Mieliśmy Już za siebie zapłacić, ale kasjerka spojrzała na jakieś zdjęcie i z uśmiechem oznajmiła, że jedziemy na koszt firmy. Później załapałem, że ma pewnie z monitoringu zdjęcie od szefa.
- Van...
- Tak?
- Chciałabyś się ze mną udać na nasza druga randkę do restauracji jutro pod wieczór? - spytałem przepuszczając ją jako pierwszą do wagona.
- Oczywiście Panie Riker'ze Lynch. - zaśmiała się.
- Bardzo się cieszę Pani Vanesso Lynch.
- Jeszcze Marano. - wystawiła mi język.
- Nie na długo. - mruknąłem i pocałowałem ją w jej delikatne usta. W tym samym czasie kolejka ruszyła. Odkleiliśmy się od siebie i z krzykami radości jeździliśmy po torach. W tym wagonów byliśmy tylko my, aż dziwne. Moje oczy coś dostrzegły niedaleko... Przymrużyłem je lekko i ze strachem odpiąłem swoje i Ness'y pasy.
- Wariacie chcesz się zabić?! - krzyknęła na mnie.
- Zabijemy się jeśli stad nie uciekniemy! - krzyknąłem i pokazałem w kierunku zakończenia torów. Niby nic takiego zakończenie torów, ale to była dziura, nie dokończony tor. Wstałem wraz z brunetką. Rozglądnąłem się.
- Złap się mnie mocno w pasie. - rozkazałem brunetce. Posłuchała się mnie.
- Co chcesz zrobić? - spytała.
- Coś głupiego. - rozszerzyła oczy na co się zaśmiałem. Dosłownie kilka metrów przed zakończeniem torów była pozioma barierka. Kiedy byliśmy nad nią złapałem się jej uwalniając jednocześnie mnie i Van z wagonika. Stanęliśmy na torach, a Ness'a mnie pocałowała.
- Myślałam, że mówisz poważnie z tym ,Coś głupiego, - powiedziała a ja się uśmiechnąłem.
- Ja jeszcze nie skończyłem. - zdziwiona brunetka spojrzała na mnie. Przewiesiłem ją sobie przez ramię i rozbiegłem się w przeciwna stronę niż tam gdzie spadł wagon. Kiedy skoczyłem Van zaczęła piszczeć. A ja z uśmiechem krzyczeć. A wiecie dlaczego? Bo skoczyłem do dmuchanego zamku.
- Aaa! Nienawidzę Cie ty samobójco! - krzyczała wściekła.
- Też Cię kocham. - pocałowałem ją w czoło i wyszliśmy z zamku. Podbiegł do nas ten sam siwy mężczyzna i zaczął nas przepraszać tak samo jak Ross'a i Laurę. My za to cały czas byliśmy uśmiechnięci w przeciwieństwie do zdenerwowanego mężczyzny.
*Ellington*
Zamierzałem zrobić to teraz. Nic mi nie przeszkodzi na drodze. Riker dał pozwolenie jak jej bracia i przyjaciółki. Złapałem blondynkę za rękę i zaprowadziłem ją w kierunku tunelu miłości. Blondynka z lekka się zdziwiła. Kobieta na bramce nas przepuściła i uruchomiła "łódkę", w której siedzieliśmy. Dlaczego łódka? Tory, na których się ona posuwa były zalane wodą, by wyglądało to jak dryfowanie po jeziorze.
- Delly...
- Tak Ell? - blondynka spojrzała na mnie z uśmiechem. Złapałem ją za dłoń oraz klęknąłem przed nią.
- Rydel... Powiem prosto z mostu. Kocham Cie. Chciałbym być z Tobą o każdej porze dnia i nocy. Nie mogę żyć bez Ciebie, tak samo jak i bez Ciebie moje życie nie miałoby sensu. Jak się uśmiechasz sam się śmieje, a jak płaczesz i ja płacze. Chce być jedynym mężczyzna dla Twojego serca... Delly zostałabyś moja dziewczyną? - spytałem i wyjąłem z kieszeni swojej bluzy pudełeczko, w którym była bransoletka z napisem Love.
Dziewczyna zasłoniła usta dłonią, a w oczach pojawiły się łzy. Powiedziałem coś nie tak?
- Oczywiście Ell. Za bardzo Cie kocham by odmówić. - przyznała rumieniąc się. Uśmiechnąłem się do niej i założyłem na jej rękę bransoletkę. Po wykonanej czynności pocałowałem ją prosto w usta. Pocałunek był delikatny jak muśniecie wiatru. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Założyłem jej włosy za ucho i jednocześnie wyjąłem zza niego białą różę.
- Kocham Cie. - szepnąłem podając jej kwiat.
- Ja Ciebie też. - przytuliła mnie mocno. Po chwili oderwała się ode mnie i założyła mały kwiatek za ucho. Dalej płynęliśmy objęci i podziwialiśmy wszystko dookoła. Nie mogę uwierzyć. Moją dziewczyną jest Rydel Mary Lynch! Miłość mojego życia odwzajemniła moje uczucia. Tak bardzo ją kocham. Zrobiłbym dla niej wszystko. Nawet rzuciłbym się w ogień spowodowany przez Riker'a. Chociaż pozwolił mi spytać się Delly o chodzenie. Jestem taki szczęśliwy! Rydel jest najważniejszą osobą w moim życiu. Nawet ważniejszą od żelków! Kocham ją.
*Rocky*
- Dobra masz wszystko gotowe? - spytałem się brata.
- Tak... Myślisz, że to wypali? - spytał patrząc na mnie z obawą.
- Spokojnie... Na razie masz prosić o wybaczenie i zaufanie, a nie o rękę. - zaśmiałem się.
- A jak mnie wyśmieje? - Ross posmutniał.
- Laura taka nie jest. Ej! - złapałem go za podbródek i podniosłem. - Nie smutaj! Teraz nie masz odwrotu. Powiedziałeś, że Ci na niej zależy. Masz już wszystko za rezerwowane przez kierownika. Teraz ważne żebyś się nie stresował i WYŁAŹ RYLAND! - krzyknąłem pod koniec.
- Kurcze! Moje myśli słyszał! - warknął brunet stając się widzialnym.
- Nie ze mną te numery! - pokiwałem palcem w jego stronę. Ten tylko wypuścił powietrze i podszedł bliżej nas.
- Słyszałeś wszystko co nie? - spytał Ross.
- Tak. I powiem Ci coś. To co napisałeś było piękne. Wyraziłeś w tym Laurę. W stanie jakim jest i w jakim chcesz żeby była. Może nie wskoczy Ci w ramiona i krzyknie: Kocham Cie!, ale na pewno wybaczy. - skończył przemowę RyRy.
- Widzisz! Wszyscy mnie popierają! - objąłem go ramieniem.
- Mam nadzieje, że się uda. - westchnął zabierając ze sobą Lunę.
- Powodzenia. Przygotuj się. Jeszcze masz pięć minut. - uśmiechnąłem się do blondyna.
- Nie zepsuj tego. - przytulił go Ryland. Razem z brunetem odeszliśmy z namiotu. Zaczęliśmy szukać resztę. Zobaczyliśmy jak dziewczyny rozmawiają stojąc przy budce ze słodyczami. Razem z Ryland'em skierowaliśmy się w stronę Alexy, Sav i Laury.
*Alexa*
Od kiedy wszyscy się rozdzieliliśmy ja z Sav byłyśmy przy brunetce.
- On mnie zranił. - powiedziała Laura.
- Raz Cie zranił? - spytałam. Dziewczyna spojrzała na mnie.
- Więcej razy i ja o tym nie wiem? - zdziwiła się Savannah.
- Jeszcze kiedyś chciał się zabić. Rzucić z mostu. Dałam mu jeszcze jedna szanse. Ale teraz? Mam dawać kolejna? - mruknęła.
- A kochasz go? - spytałam. Brunetka spojrzała na mnie.
- Chyba. - pokiwała powoli głową.
- To tak czy nie? - spytała się Sav'a.
- Raczej tak. Jestem pewna.
- I kochasz go mimo, że Cie zranił? - spytałam dla upewnienia. Laura schowała twarz w dłoniach i pokiwała głową na tak.
- Czyli jesteś zdolna mu wybaczyć! - szturchnęłam ją.
- Właśnie nie jestem! - warknęła.
- Jednak coś jest nie tak. Powiedz. - pogłaskała ją po ramieniu kuzynka.
- Ja go kocham i widzę jak się stara o moje wybaczenie. Całował mnie kilka razy, ale przy pierwszym pocałunku pytał o pozwolenie. Jakby się bał. Jestem gotowa mu wybaczyć, ale te słowa z jego ust bardzo mnie zraniły. Do tego mówił tak pewnie... - zasmuciła się patrząc na nas. Wymieniłam spojrzenia z Sav.
- Kłamał. Rozmawiałam z Rocky'm. Powiedział, że te słowa były rzucone na wiatr. Nie z serca. On zrobiłby dla Ciebie wszystko. - powiedziała Hudson.
- Ja też tak myślę. Gdyby tak sądził jak powiedział, to by już dawno nie interesował się Tobą i po prostu zapomniał. Ale walczy. - przytuliłam ją. Do nas dołączyła Savannah.
- Macie racje. Przy najbliższej okazji jak się zapyta, wybaczę mu. Ale niech sobie nie myśli! - zastrzegła z góry.
- Tak! - krzyknęłam z Savannah i przytuliliśmy brunetkę.
- To leć do niego! - powiedziałam odklejając się od niej. Brunetka również się od niej odkleiła.
- To ON JĄ przeprasza... Nie na odwrót. - przypomniała mi Sav
- A no racja.. - przyznałam. Sav'a zaczęła się śmiać, a Laura uśmiechnęła się czuło. Bardzo śmieszne... Kiedy ja się dąsałam podszedł do nas Rocky i Ryland.
- I co tam dziewczyny? - powiedział Ryland uśmiechając się.
- A ty gdzie zgubiłeś brata? - spytałam Rocky'ego.
- A sam nie wiem. Jest gdzieś tam... - powiedział pokazując za siebie.
- Co tu takie zbiorowisko? - spytała Savannah mając na myśli scenę.
- Za chwile ktoś występuje. Idziemy? - spytał RyRy.
- Czemu nie? - wzruszyłam ramionami i spojrzałam na Lau. - Idziesz?
- Jasne. - odpowiedziała.
- Siemka! - krzyknęła mi do ucha znikąd Vanessa.
- Kobieto! - pisnęłam. Spod byka spojrzałam na nią i pozostałych.
- Jak tam? - spytał się ich Rocky.
- Jesteśmy razem! - krzyknęli Rydel i Ell. Rozszerzyłam oczy.
- To wspaniale! - powiedziała Laura. Przytuliliśmy wszystkie Delly.
- A ty na to nic? - zdziwił się Ryland mówiąc do Rik'a.
- Ja się tam cieszę. - powiedział z uśmiechem obejmując Van. - A tak w ogóle mamy dożywotnia gwarancję na zabawienie się w tym Miasteczku.
- Co?!
- Później nam wyjaśnią, chodźcie. - powiedziała Laura ciągnąc wszystkich w kierunku sceny. Wszyscy w dziewiątkę stanęliśmy pod sceną. Centralnie pośrodku. Byłam zdziwiona, że nie ma Ross'a. Inni nawet nie zauważyli jego braku. Staliśmy czekając. Był zachód słońca. Pięknie. Nagle wszyscy ucichliśmy. Na scenie rozbrzmiała muzyka, a wraz z nią i cała piosenka. Powoli zza kurtyny wychodził nadawca głosu. Szokiem było to, że to Ross na gitarze..
*Ross*
Grałem akordy na gitarze. Wyłoniłem się na scenę. Bliscy byli zdziwieni. No może oprócz Rocky'ego i RyRy'ego. Grając na gitarze podszedłem do mikrofonu.
- Tą piosenkę dedykuje dla osoby, którą bardzo zraniłem. - spojrzałem na Lau. - Laurze Marano. Jestem pospolitym debilem. Zraniłem Cie przez moja głupotę. Piosenka mówi o tym w jakim stanie chce Cie widzieć. Nie chce byś płakała. Moja dziewczyna w piosence jest moje życie. Chce to naprawić. Zaufaj mi... Teraz mi wybacz. - skończyłem przemawiać, a kierownik włączył video z kamer monitoringu. Z tamtego dnia. Znalazł on urywki na których byliśmy i się "bawiliśmy". Zacząłem śpiewać.
Today I feel like running naked through your street
To get your attention
Who-oh-ouh
I broke up with my girl, so tell me where to meet
or did I mention?
Whoa-oh-ouh
Patrzyłem prosto w oczy Laury. Na telebimach leciało nagranie. "Będę pierwsza!" - usłyszałem urywek.
I dream on, dream about you.
What can I do to make you feel all right?
Baby I don’t want to see you cry, no...
"I co teraz?!"
I want to see you smile,
I want to see you smile.
"Puść mnie na ziemie wariacie!"
Today I feel like blowing all my cash on you,
I’d buy you anything until I’m broke
(broke, broke) "Nie musiałeś za mnie płacić - nie wiem jakim cudem zyskali nagranie z kawiarni"
Today I want to turn your skies from gray to blue.
And if it rains on you I’ll be your coat
Whoa-oh-ouh
I dream on, dream about you
What can I do to make you feel all right?
Baby, I don’t want to see you cry, no...
I want to see you smile
I want to see you smile
"Lepszych krajobrazów nie mogłam sobie wymarzyć."
Let me take your picture, baby,
I’ll save it for a rainy day.
I don’t need much
I guess I’m just old fashioned in that way,
so on the count of three, lets see you...
Uh, one! Uh, two! "Pomocy!" "Trzymaj się!"
Uh, one, two! "Laura! Złap się mnie! Puść tą nóżkę, a złap się mojej ręki!!!" "Ja spadnę!"
Uh, one, two, three! "Złapie Cię! ZAUFAJ MI!"
Smile
I wanna make you smile, oh, oh
I wanna see you smile
I wanna see you smile
It’s the things you do "Dziękuje Rossy"
I wanna make you smile.
"Nie pozwolę by stała Ci się krzywda. Nie ze mną"
Skończyłem śpiewać. Laura nie była już w tłumie, tylko obok mnie na scenie.
***
Hi People!
Otóż nikt nie zgadł piosenki (przynajmniej tak widziały moje oczy).
Dlatego dedykacja dla wszystkich komentujących poprzedni rozdział :D
Jak myślicie czy Lau mu po tym przebaczy? Mimo tego co mówiła i ogółem tego wszystkiego?
Czekam na Wasze myśli. Ann nie szczędź sobie historyjek ;D. Twoje komy naprawdę poprawiają mi nastrój xD.
Jeszcze dziś postaram się napisać rozdział na moim 1. blogu, który jest odwieszony i prowadzę go razem z Kingą :D. Chociaż może i nasza Święta Trójca będzie together? xD
Dziękuje za wszystkie komentarze :3
Pozdrawiam,
Sashy ♫
ELIMS - 5R
R5 - SMILE
piątek, 24 kwietnia 2015
One Shot - Czy magia moze zjednoczyć ludzi?
Oto kolejny One-Shot w moim wykonaniu. Jest on moim pierwszym One-Shot'em jaki napisałam. I na jego podstawie powstał ten blog. No może z małym szczegółem. "Evil" to inna osoba xD. Ale możecie w sumie się nie jedno dowiedzieć z tego opowiadania ;).
ORAZ:
Odwiesiłam bloga Secrets Los Angeles! I to nie wszystko! Współpracuję razem z Kingą! O tak, baby! Podbijemy Świat co nie Del? xD (link do bloga w kontaktach).
A teraz zapraszam do tego czegośNIE PRZYZNAJE SIĘ DO TEGO BADZIEWIA! XD
Pozdrawiam,
Sashy ♫
***
- Zostaw mnie - po raz setny krzyczała Laura na swojego ojca.
- Myszko chodź tu - krzyczał i ciągnął ja za nadgarstek. Byl pijany jak codzień i próbował ja wykorzystać.
- Puść mnie zboczencu! - krzykneła i wyrwała swój nadgarstek z jego dłoni. Oczy nabrały łez i z płaczem pobiegła po schodach do swojego pokoju zamykając drzwi na klucz. Dlaczego zamykała drzwi? Jeszcze było słychać jej ojca który dobija sie do niej. A no tak.. Kto to Laura? Z rodziny Marano, brunetka z ombre o brąz oczach. Jej matka umarła przy porodzie, siostra wraca za tydzień od dziadków. Ona ma 19 lat, siostra - Vanessa 22 lata. Ich przyjaciolmi są Lynchowie ( jest jeden wyjątek dla Laury ) Obie są nękane przez ojca, ale to Lau ma najciężej. W szkole nauka to dla niej pikus lecz nie radzi sobie z nachalnym kolega - Rossem Lynchem. Jest to blondyn z brąz oczetami. Tak samo 19 lat. Ma 5 rodzeństwa i 1 najlepszego przyjaciela, którego traktuje jak brata. Nie ma rodzicow zginęli w wypadku. Dokładnie 6 lat temu poznał siostry Marano w gimnazjum. Zapoznał je z rodzeństwem, a mu samemu wpadła w oko młodsza Marano. Co tu mowic.. Zaczął do niej zarywac, ale ona nie lubiła nachalnych chłopaków wiec nieodwzajemniala jego gestów. Teraz lata za Laura jakby miał motorek w tyłku. A ona biedna musi sie spotykać z nim codziennie w tej samej klasie. Nie dość ze w domu to tez w szkole, prawda? Tylko siostrze sie zwierza, bo przyjaciół nie ma. A co łączyło ta dwójkę 19 latków? Muzyka i magia.
--- następny dzien ---
Brunetka przeciagnela sie na łóżku i wstala do pozycji siedzącej. Miała na sobie jeszcze ciuchy z wczoraj. Spojrzała na zegarek: godzina 6. Poderwała sie i weszła do łazienki. Tam umyla sie i nakremowala podpuchniete od płaczu oczy. Zrobiła Qlekki makijaż, opatulila sie recznikiem i założyła puszyste fioletowe kapcie. W swoim pokoju wyjęła z szafy zestaw ubrań. Ubrala sie, zabrała plecak i porywając z koszyka jabłko wyszła z domu. Zanim jeszcze wyszła mijała leżącego na podłodze tatę. Super życie.. Do szkoły doszła w niecałe 10 minut. Juz gdy przekroczyła próg zaczepil ja Lynch. Przyszpilił do ściany i przycisnalem całym ciałem.
- Ałłł! - pisnela brunetka.
- Co tam mała? - zapytał z uśmieszkiem blondyn
- Mała to jest twoja pała! Ja jestem niska.
- Skąd wiesz, ze jest mała jak nie sprawdzałaś.
- Nie wiem i nie chce wiedzieć! - krzykneła zdenerwowana.
- Po naszym ślubie będziesz codziennie widziała mnie i moja męskość.
- Śmiem wątpić ze jesteś męski.
- Jak chcesz to chodz do mnie a za 9 miesięcy szykuj kolyske obok naszego łóżka. Zobaczymy czy jestem facetem jak będziesz w ciąży
- Nie bedzie żadnej kołyski obok naszego.. Pfu! Wogole nie bedzie wspólnego łóżka! Szybciej malpe poslubie!
- Jeszcze zmienisz zdanie kotku. - powiedział i pocałował ja w policzek. Zadzwonił dzwonek. Lau po otrzasnieciu sie podeszła pod sale. Była biologia. Usiadła przy swojej ławce czyli ostatnia pod ściana. A przed nią siedział nie kto inny jak Ross.
- Dobrze dzieci. Dzisiaj porozmawiamy o rozmnażaniu. - powiedziała pani Candy.
- Proszę pani - przerwał jej Lynch. - a czy można zaprezentować teraz jak to sie robi? Chce byc w parze z niunią! - pokazał na Lau. Cała klasa zaczęła sie śmiać, a pani Can zemdlała.
- Ej! Rossy! Laura Ci płaci zebys tak mówił? - krzykneła ,, królowa ,, Aklim.
- Co ty nie ma czym! - odkrzyknela jej Milka.
- Haha! Kochanie a moze ze mną to zaprezentujesz? - zasmiał sie Mette. Po jej policzku zaczęły płynąć łzy. Zobaczył to blondyn, który kończył w mało spokojny sposób tłumaczyć ze Laura jest jego. Wracając do brunetki. Poderwała sie i uciekła za szkoły. Jednak ktos za nią biegł. Zatrzymała sie i odwróciła w stronę tego ktosia, byl tam zamachany Lynch.
- Stój! Ja nie chciałem! - zaczął sie tłumaczyć
- ty nigdy nic nie chcesz! Po co sie mnie uczepiles? Idź do Aklim albo Milki! A nie zawracasz sobie głowę takim kimś jak ja! Na cholerę za mną łazisz!!
- To ze kilka razy odmowilem cukierka nie znaczy ze nic nie chce! Chce odwzajemnienia moich uczuć przez dziewczynę, która mnie odpycha! Chce sie zaprzyjaznic, ale nie! Ona musi byc taka niedostepna!
- To idź do niej i mnie zostaw!
- ALE TO TY! - krzyknął i podszedł do brunetki - Chociaż zaprzyjaznic.. Proszę. - powiedział juz cicho łkając.
- No to moze .. Dobrze. Choć do mojego domu. - powiedziała w końcu i pociagnela chlopaka za ręce. Sama sie sobie dziwila. Ciągnie za sobą do domu chłopaka który wkurzal ja przez 6 lat.. No cóż... Nasza dwójka nastolatków szła w stronę domu Laury. Ona jednak zapomniała powiadomić swojego rowiesnika o jednym: jej tacie. Doszli do domu, a brunetka niczym nie świadoma otworzyła drzwi i razem z blondynem poszła do salonu. Tam jej ojciec przyszpilił ja do ściany i zaczął sie do niej przystawiac.
- Mialas byc grzeczna! W nocy mi ucieklas ale dzisiaj tez jest dzien. - polizał policzek dziewczyny. Laura zniesmaczona przycisnala twarz do ściany i zaczęła płakać. Zapomniała o Rossie, który przyglądał sie i zaciskal pięści coraz mocniej. Kiedy Mark (ojciec L) próbował odpiac jej bluzkę, Ross nie wytrzymał i uderzył go. Jednak nie fizycznie, co przekonacie sie pozniej. Laura popatrzyla na blondyna zdumiona. Momentalnie rzuciła mu sie na szyje.
- Dziękuje! - dziekowala mu juz 15 raz, aż dusila sie własnymi łzami.
- Cii.. Spokojnie - mówił i glaskal ja po włosach - a teraz zaprowadz mnie do swojego pokoju. Trzeba Cie ogarnąć. - Ruszyli schodami w gore. W pokoju dziewczyny zamknęli sie na klucz.
- Umm.. Dobrze. Masz tu łazienkę?
- Tak jest tam. - powiedziała i pokazała na drzwi
Obok szafy.
- No to choć zrobię ci makijaż.
- Ty i makijaż?
- Zaufaj mi. - Zdziwienie Laury wzrosło gdy Ross idealnie oczyscil jej twarz i usunął resztki makijażu, a do tego sam ja pomalowal. - podoba sie?
- Ale jak ty?..
- Mam siostrę. Z nią jestem najbardziej zrzyty.
- Dlaczego w szkole tak sie zachowujesz? Tu jesteś normalny.
- Chciałem zwrócić twoja uwagę.. - spuscił głowę.
- Ładnie sie rumienisz - uśmiechnela sie do niego. Rozmawiali jeszcze długo. Nawet zaczęli sie bawić jak małe dzieci. Lau przebierała sie i prezentowała swoje ciuchy, Ross nawet wbił sie w kilka kiecek. Do tego razem tanczyli i sie wyglupiali.
- Słuchaj Lu.. Nie możesz tu zostać. Jeszcze Cie on zgwalci. Choć ze mną do domu.. Teraz ja Cie przedstawię. Jest dopiero 18, wiec.. Pakuj manatki i idziemy.
- Ale jak wyjdziemy? I.. Nie chce sie tak narzucać.
- Mówiłem Ci. Nasi rodzice zginęli, a moje rodzeństwo ma tylko 1 przyjaciela. Mojej siostrze przyda sie jakaś przyjaciółka, oprócz Vanki..
- Jakiej Vanki? Vanessy? - spytała zszokowana brunetka. Van ja oszukala?
- Dziewczyna mojego brata Rik'a Vanessa Marano, a co? - spytał, a Lau pacnela sie w czoło. - macie to samo nazwisko!
- no brawo! Ja mam siostrę Van.
- To ona z nami mieszka od niedawna..
- Miała byc u dziadków. Oklamala mnie. Idziemy do Ciebie! - zarzadzila i wyciągnęła walizkę. Składała do niej ubrania. Uwinela sie szybko. Po 5 minutach gotowa uciekala z Rossem. Biegla przez ulice za blondynem. Biegali w lewo i w prawo. Aż w końcu dobiegli. Brunetka miała obawy: Co sobie pomyśli jego rodzina? Przeciez to wygląd jakby wchodziła z walizka do hotelu na czas nieokreślony. Blondyn za to obawiał sie czy nie śledził ich Mark i czy powiedzieć prawdę o swoim życiu. Lynch otworzył drzwi, przepuscil Lau jako pioerwsza w drzwiach i zaprowadził ja do salonu wcześniej odstawiajac na bok korytarza jej walizkę. Oczom brunetki ukazało sie stadko ludzi: 2 dziewczyny i 4 chłopaków. Spojrzała na Rossa w szoku, a po chwili jej wzrok spotkał sie z ciemnowlosa dziewczyna.
- Jak moglas! Oszukujesz mnie! Mowilas ze dziadek jest chory i wyjezdzasz do niego a ty w tym czasie sobie tu siedzisz i nawet SMSa mi nie wyslalas! Rozumiem chcesz uciec od taty, ja tez. Ale w tym czasie gdzi ty nawet nie zadzwonilas o mało mnie nie zgwałcił! Raz zasnął na stojąco, dwa razy sie mu wyrwalam i RAZ URATOWAŁ MNIE ON! - krzyczała na swoją siostrę, która była zmieszana. Mówiąc ON pokazała na Rossa a Van oczy wyszły za orbitę.
- Laura przepraszam! Ja.. Poprostu nie wiedziałam ze tyle bezemnie sie stanie. Proszę.. Pewnie mnie nienawidzisz i nie chcesz znać. Zamieszkaj tutaj zdała od ojca tylko mi Wybacz.. Jestem okropna siostra! - zaczęła płakać Ness. Wszyscy nie wiedzieli co sie dzieje. Ale mimo to kazdy wiedział kim jest Lau. Nie dość ze sie przyjaźnią to jeszcze Ross wciąż o niej nawija.
- Ołł nessia... Jesteś wspaniała siostra! Tylko dlaczego mi nie powiedzialas prawdy gdzie idziesz? - Laura przytuliła Van i teraz obie wybierały swoje łzy.
- Bałam sie Twojej reakcji no bo.. Ja i Riker.. On jest taki podobny do Rossa tylko ladniejszy... - zaczęła tłumaczyć a wspomiany chłopak spojrzał na nią spod byka na co reszta osób tylko sie zasmiala.
- Jak ja dawno was nie widziałam! Ryd! Rik! Dalej jesteście tak szaleni? Rocky RyRy! Wyjedliscie wszystkie żelki? Ratliff! I jak tam sprawy z Ryd.. Au!!! - dostała w tył głowy od Ella. On od dawna czuje cos do Delly ale jaszecz sie do tego nie przyznał.
- Na moj widok tak sie nie cieszysz! FOCH! - wtracil sie obruszony młodszy blondyn.
- Ty sobie nie zasluzyles. Nadal niewiem czy moge ci zaufać. - odpowiedziała mu dziewczyna
- Bo Cie zaraz pocaluje i skończy sie twoje marudzenie!
- Jakbym ojca słyszała.. - powiedziały jednocześnie siostry Marano. Oczywiście nie odbyło sie bez rozmów do 24. Nadrobili cały stracony czas na rozmowy przez 6 lat. Laura zostaje na noc u Lynchów. Na czas nieokreślony. Musiała miec pokój z Rossem. Niestety lub stety. Jesli jej nie zgwalci to bedzie raczej dobrze. Ale tego co sie tu zdarzy nawet ja nie wiem.
- To co.. Będziemy.. - zaczął blondyn ale Lau mu przerwała z szokowana mina.
- NIE!!
- Ale nie o to mi chodziło!
- A skąd wiesz o co mi chodziło?
- Bo wiem!
- Hej! Idzcie juz razem do tego łóżka i tam sie kłoćcie! - krzyknął Riker odklejajac sie od Ness. Wszyscy sie zasmiali a dwójka naburmuszonych nastolatków poszła do pokoju.
- Laura musisz cos wiedzieć.. Zaczekaj tu! - poprosił i zbiegł na dół do rodziny. Zostawił zszokowana brunetke i prosił rodzine żeby mu pomogli. Zgodzili sie. Wszyscy weszli do pokoju Rossa gdzie czekała na nich zaniepokojona Laura. Młodszy blondyn wyszedł przed szereg.
- My.. Nie jesteśmy normalni. Jesteśmy... Z magia.. - Laura nie wytrzymała i wybuchła śmiechem.
- Laura to prawda! Ja tez jestem tak obdarzona! Pocałowałam sie z Rikiem i wtedy obdarowal mnie cząstkę siebie i mam moc! Patrz! - krzykneła Vanessa i skierowała swoją dłoń na doniczke z ziemia. Wyrósł w niej piękny kwiatek. - mam moc ziemi..
- Ja mam moc powietrza - objął Rik ramieniem Van a na drugiej ręce pojawiła sie mini trąba powietrzna.
- Ja potrafię latać - dodał Ell i uniusl sie nad ziemia.
- Ja potrafię wyczarowac każda rzecz - powiedział Ryland i wyczarował telewizor po czym go usunął.
- Ja potrafię byc niewidzialnym - oznajmił Rocky i zniknął na kilka sekund.
- Za to ja czytam w myślach. - nieśmiało dodała Ryd. Został tylko Ross, ale nie chciał nic mowic.
- Ja jestem niebezpieczny! - zaczął lamentowac - Mam moc ognia! Raz nie spalilem domu. A w szkole jak odpychalas mnie miałem ochotę wszystko wysadzić! - usiadł na łóżku. W tym momencie Laurze wyszły oczy z orbit. Jej siostra i przyjaciele maja moce. A jej wróg, do którego sie ledwo co przekonuje jest niebezpieczny. ,Tylko miłość która ma moc wody moze go ugasić, co to jest?! - myślała brunetka. Spojrzała na Delly która kiwala głowa. Czyli ze to ona siedzi w jej głowie.
- Nadal nas lubisz? - spytała niepewnie Nessa.
- Oczywiście! Jesteś moja siostra! A wy przyjaciolmi! Nie wydam was! - powiedziała jej siostra i przytuliła każdego z osobna. Został jej Ross. Podeszła i usiadła obok niego. Podniosła jego podbrudek i spojrzała w oczy z uśmiechem. Ale on zrobił cos czego ona sie nie spodziewała. Pocałował ja. Stanowczo i z pozadaniem. Objął ja mocno, a ona zaplątala palce w jego blond włosy. Oboje sie uniesli nad ziemie. Włosy Lau zaczęły falowac. To byl własnie moment gdy Laura rownież dostała moc, tylko jaka? Własnie! Nie wiadomo. Powrócili na ziemie i oderwali sie od siebie.
- Co to było?! - spytała sie Lau wyrywajac sie z objec Lyncha.
- Nie moja wina! Moglas nie odwzajemniac tego gestu! - zdenerwował sie Ross.
- Przycisnales mnie do siebie! - zaczęła sie bronić. - Czekaj.. Van - zwróciła sie do siostry - podczas pocałunku z Rikerem otrzymalas moce? - kiwnela głowa na tak. - Co ty ze mną zrobiłeś? Teraz mam cos co niewiem co to jest!
- Spokojnie bo zaraz.. - zaczęła Ryd ale nie dane było jej dokończyć
- Czyli to moja wina?!
- Tak!
- Nie!
- Przez Ciebie mnialam swój pierwszy pocałunek!
- Nie mow ze Ci sie nie podobał!
- Własnie tak jest!
- Przestań!
- Nie! Mam jakaś magię w sobie przez Ciebie! Mam zaliczony pierwszy pocałunek Z TOBĄ! Chciałam sie z tobą zaprzyjaźnic ale TY musiales wszystko zniszczyć! - Ross nie wytrzymał i w pokoju pojawił sie ogień.
- O nie! - krzyknął
- Jak to zgasic?! - krzykneli Rocky i Ryland
- Woda debile! - odkrzyknal im Ell
- Nie zniesiemy teraz tyle wody ani gasnicy! - powiedziała Ryd
- Oni są w samym centrum tego czegos! -krzyknął zdenerwowany Riker i pokazał za Rossa i Laure, a Vanka zemdlała w jego ramiona.
- LAURA! - usłyszeli krzyk Rossa, ale dlaczego? Zemdlała.. Siostrzane więzi. Jedna i druga. Wracając do pary w dymie. Ross klekal przed Lau i błagał ja żeby sie przebudzila. Nie reagowala. Podniósł sie ze sposzczona głowa i szedł w stronę ognia. Chciał skoczyć, ale ktos mu przeszkodził.
- Nie pozwolę Ci na to Ross! - krzykneła Lu i ręka wyczarowala wodę oraz ugasila pożar.
- Wy żyjecie! - krzykneła nagle wybudzona Van i przytuliala dwójkę nastolatków. Dołączyła do nich reszta. Grupowy miś przerwał Rocky.
- Czyli nasz moc wody? - spytał dla jasności. Brunetka pokiwala głowa. Teraz trzebaby bylo posprzatac spalenizne prawda? Ryland wyczarował nowe rzeczy i usunął zbędne. Było mocna po 2. Wszyscy poszli spać do pokoi. Laura była nadal z Rossem
- Przepraszam - wypalił nagle - nie powinienem tego robic. Bądźmy przyjaciolmi. - powiedział do niej leżąc na łóżku. Obkrecila sie w jego stronę i przytulila na zgodę. - przyjaciele na razie.. - dodał cicho niby do siebie ale ona i tak to usłyszała. Uśmiechnęła sie pod nosem i zasneła w objęciach blondynka.
--- Kolejny Dzien ---
Brunetka budziła sie powoli do życia. Przyciagnela sie i zrzucila cos co wydało z siebie ciche stekniecie. Obrucila sie na druga stronę z pleców na brzuch. Finał byl taki ze przebudzila sie z Rossem na podłodze a raczej na Rossie.
- Miękko Ci? - spytał blondyn
- Masz za twarda klate.
- To zamien ja w poduszkę mocami - zasmial sie.
- Ja chyba takiej mocy nie mam. Ty szybciej mnie spalisz... - zadumala.
- Chyba rozpalisz?
- Ja Cie ugasze wiec nie masz czym.
- Oj uwierz mam..
- Nie kończ proszę!
- A co? Wiesz ze mam racje? Ty to wiesz! Boisz sie spojrzeć! - powiedział i podniósł sie do pozycji siedzącej razem z Lau, aby po chwili wstać.
- Nie boje sie!
- Chcesz sie przekonać? - uniosł brwi do góry. Laura z kamienną twarzą wpatrywala sie w Rossa, a on nie spuszczajac wzroku od jej twarzy zaczął odpinac zamek od swoich bokserek. W tym momencie drzwi sie otworzyły i wparowala przez nie reszta rodziny Lynch, Marano und Ratliff. Widok rozbierajacego sie Rossa i Laure która sie temu bacznie przygląda trochę ich zdziwił. Co ja pisze?! Zszokowal! Chłopak szybko poprawił bokserki i spojrzał niepewnie na zebranych.
- Chcieliśmy zbudzić was na śniadanie... - zaczął Ryland.
- Wiec przyszlismy tu... - kolejne zdanie zaczęła Van
- I zrobiliśmy naleśniki... - Rydel ledwo wypowiedziała te 3 słowa.
- Ale... - zaczął Rocky lecz nie dane było mu dokończyć.
- Co wy robicie?! Znacie sie ledwo 6 lat a od 1 dnia sie pogodziliscie i juz idziecie do łóżka?! - zaczął histeryzowac Rik.
- Riker przeciesz wiesz ze on ma zapotrzebowanie seksualne.. Do tego jeszcze ten ogień. Ehh.. - powiedział na spokojnie Ell. Wszyscy spojrzeli na niego ale najbardziej Raura zabijają go wzrokiem.
- Do czego tu doszło?! - wydarł sie Mark? ( Nosz to moje opowidanie i pytam siebie czy to Mark -,- Debil nr 1.. ) Tak to byl Mark, który nagle pojawił sie w domu Lynchów. Jego styl życia sie nie zmienił nabity jak zwykle. Trzy rodziny były w większym szoku niż wtedy kiedy zobaczyli Ross i Laure w niekomfortowej sytuacji. Najbardziej wystraszona była Lau, wiedziała do czego jest zdolny jej ojciec. Całe rodzeństwo Lynch z Ellem wiedziało jaki jest straszny, ale nigdy nie spotkało sie z tym fizycznie.
- Ross?! Czy ty współżyjesz z Laura?! - zdenerwował sie
- Co?! Nie! - odezwał sie niemal natychmiastowo. - Ona tylko nie wierzyła ze moge ja rozpalić! - dodał. Całe jego rodzeństwo pacnelo sie w czoło.
- I dlatego chciałeś ściągnąć swoje majtki?! - krzyknął Riker
- Wypraszam sobie! To są modne różowe BOKSERKI! I tak, chciałem jej udowodnić przeciez!
- Nie przyszło Ci do głowy ze możesz ja pocalowac? - zapytał sie go Rocky
- Nie? - zmieszał sie.
- Hello?! Ja tu jestem! - zawolal pan Marano
- Zamknij sie! - odpowiedzial mu młody Lynch zamiast ugryźć sie w język.
- Cos ty powiedział gowniarzu?! - ryknal i podszedł do Rossa. Laura juz od początku kłótni schowała sie za nim i modliła sie w duchu żeby to sie skończyło. Kiedy podszedł do niego walnał go z pięści w twarz. Blondyn obkrecil sie tylko o 180 stopni tak ze stał z Laura twarzą w twarz.
- Ross.. Krew. - powiedziała drzacym głosem i tak samo drzaca dłonią starla krew z nad jego górnej wargi.
- To nic takiego. Wystarczy ze Cie obronie albo bede próbował chociaż a nie uciekał. Wtedy z czystym sumieniem bede mógł umrzeć. - powiedział i odwrócił sie do jej ojca wcześniej zasłaniając ja swoim ciałem.
- Wymiekasz? Jesli nie chcesz stracić swojego usmieszka oddaj mi ja! Ja sie nią zajme cała noc! - uśmiechnął sie zwycięsko bo myślał ze tym go przekona. Ale z nim nie takie klocki. Moze sie zastanawiacie co robi reszta? Otóż tak.. Van chowa sie za Rikerem, Dells za Ellingtonem, Ryland za Rockym. Korci ich żeby użyć mocy. No ale jak? Do przemocy na człowieku? Bili sie z myślami jak pomoc dwujce najbardziej poszkodowanych. Byli tak zamysleni ze dopiero jak ojciec sióstr Marano przemówił do Rossa poraz 2 otrzasneli sie i spojrzeli na nich. Rydel jak zobaczyła swojego młodszego braciszka aż zacisnęła dłonie w pięść. Tak samo uczynił Riker z Rockym. Van na widok swojej siostrzyczki kurczowo trzymającej sie ramion Rossa nabuzowalo sie w niej od środka. Chciała przeszkodzić ojcu i sama z nim pogadać ale jak? A co robił Ryland? Patrzył na wszystko ze strachem w oczach. Byl on najmłodszy ze wszystkich wiec po prostu sie bal nie miał odwagi, no chyba ze jego rodzeństwo sie wstawi to on razem z nimi. Wszyscy za wszystkich, prawda? Tak wiec on trząsł sie ze strachu i podziwiał swojego brata, który mimo ze dostał dalej stoi na nogach. A jak było u Rossa? Uśmiechnął sie słodko do 40-latka i zaczął do niego mowic.
- Proszę pana.. Mnie nie obchodzi to jak wyglądam. Bardziej przejmuje sie bezpieczeństwem moich bliskich. Wole skończyć trupem na śmietniku, zabić sie, pracować w burdelu po to by chronić moja rodzine do której zaliczam tez Ratliffa oraz siostry Marano. Teraz pana Zaskocze tym co zrobię. Ja nie jestem normalny - uśmiechnął sie glupkowato - wiec lepiej mnie nie denerwuj stary pierniku bo pozostanie po tobie tylko pył! - krzyknął a w jego oczach pojawiły sie ogniki. Wszyscy po jego słowach uśmiechneli sie i stanęli w szeregu przy nim. Laura miała ochotę pocalowac Rossa, nie wiedziała nawet dlaczego. Moze żeby go zaspokoić? Bo jak mówiła Rydel tylko woda moze go powstrzymać, a moze tak poprostu podziękować za słowa które powiedział. Lub pomprostu musiała sie sama zaspokoić. Wyszła zza Rossa i musnęła jego usta po czym sie do niego przytuliła.
- Bo zaraz sie wzrusze! - udawał rozczulenie Mark - Myślicie ze nie wiem ze jesteście istotami magicznymi? Ja tez jestem! Wy nie macie pełnej mocy a ja tak! Zobaczymy sie wkrótce ale ja przybede z kimś jeszcze żeby nie było. Bedzie juz po was! - krzyknął i jak sie nagle pojawił tak i znikl. Wszyscy odetchnęli z ulga.
- Tooo.. Co na śniadanie? - spytał Ross
- Serio?! Tutaj taka akcja sie dzieje a ty tylko o jedzeniu myślisz?! - Ell spojrzał na niego z ironia.
- No co głodny jestem! - popatrzył oburzony na niego.
- Wy idzcie odgrzac nam naleśniki, a ja sie zajme nim - powiedziała Lau i pokazała na blondyna. Reszta pokiwala głowami, a ona zabrała Rossa do łazienki w jego pokoju i opatrzyla mu rane nad wargami.
- Cos za dużo rzeczy sie dzieje w twoim pokoju - powiedziała brunetka po dłuższej ciszy.
- Tak. Widocznie to miejsce jest bardziej popularne od Alei Gwiazd - zasmiał sie. Spojrzeli na siebie i zaczęli sie zbliżać. Myslieli czy dobrze robią calujac sie ze sobą juz 3 raz. Zanim to przemysleli połączyli sie w namietnym pocałunku. Trwał on minutę ale to wystarczyło żeby po nim odniosło sie echo dwóch poszarpanych głosów.
- Co to było? - zapytała Laura nie ogarniajac co sie stało.
- To było moje rozpalenie i twoje ugaszenie. A teraz choćmy na dol bo musimy iść jeszcze na lekcje a jesteśmy bez śniadania. - oboje uśmiechnięci zeszli na dol i zjedli naleśniki. była godzina 8:30 a lekcje mieli na 9:30. Ile trwała kłótnia i o której sie obudzili? To są dobre pytania na które nie mam pojęcia jak odpowiedzieć. ( ale tak na serio ja nw jak xD ) Poszli na gore i sie przygotowywali do szkoły. Dość szybko uwineli sie z dojsciem do budynku tortur po to by zacząć lekcje a konkretniej ukochana biologie. W tym czasie reszta domowników szykowala na dworze mała sale treningowe. Używali swoich mocy do jej stworzenia. Ta sala miała posłużyć do treningów swojej magi, bo jak sie okazało można miec smykałkę do nie tylko jednej mocy, a trenować musieli bo przeciez ON powróci! Oni wiec sobie szykowali kort treningowy a w szkole w klasie w której byli Ross i Laura wszyscy sie dziwili, uczniowie jak i nauczycielka. Dlaczego? Nasza Raura usiadła na samym końcu w jednej ławce razem!
- Ross? Dobrze sie czujesz? A ty Lauro bralas cos? - spytała dla pewności pani Candy. Blondyn pokiwał twierdzaco głowa a brunetka przeczaco głowa. Zdziwiona nauczycielka postanowiła poprowadzić lekcje. Milka razem z Aklima zaczęły dyskutować a Mette zaczął myśleć ile zapłaciła Lynchowi Laura. Nagle Ross przysunął sie do Laury i zaczął ja calowac. Ona oddała pocałunek. Choć niewiedziala o co chodzi. On zaczął ja obejmować mocniej i wsadzil swoje ręce pod jej koszulkę tak ze czuł jej nagie plecy.
- Lynch! Rozumiem ze chcieliscie zaprezentować jak TO sie robi ale ja nie pamietam żebym wyrażała zgodę! - pani Can zasmiala sie. Ross nic sobie nie robiąc przycisnal bardziej do siebie Laure tak ze ta wydała z siebie cichy pomruk. Uśmiechneli sie do siebie przez pocałunek i odsuneli sie od siebie.
- Dlaczego to zrobiłeś? - spytała Laura
- Poprostu cos mnie do Ciebie ciągnie - odpowiedzial spoglądając na nią
- Co sie stało z tamtym chamskim Lynchem?
- Odszedł wtedy kiedy pojawiła sie dla nas nutka nadziei.
- Dla nas?
- Zależy mi na tobie.
- Bardzo?
- Nie.. Jeszcze bardziej wręcz masakrycznie mi na tobie zależy!
- Dzieci.. na dzisiaj juz koniec lekcji. Ja sie chyba zwolnie i pójdę na psychiatre milosnego. Bede opowiadać historie tej klasy. Tak to dobry pomysł.. Nie ma zadanie domowego miłego dna choć niektórzy juz miły maja. - spojrzała na nasza pare wymownym wzrokiem tak ze sie zarumienili. Kolejne lekcje minęły spokojnie na polskim nic nie było, matematyka - było zastępstwo gdzie kazdy robił co chciał. Ross chciał lizać sie z Laura ale ona uciekala po całej klasie.
- Oj no daj mi buzi!
- Nie!
- Ale dlaczego?
- Za dużo dobrego na dziś! Nawet razem nie jesteśmy!
- Jakbyś nie biegala w kółko to bym Cie o to zapytał!
- No Laurus zgodz sie. Przecierz on za tobą szaleje, choć nie ma za czym - zasmiala sie Milka
- Lepszy lumpeks jest od niej. Nie wiem co w niej widzi ten slepota. - wymadrzala sie Aklime
- A co ona w nim niby widzi? - Pytał siebie Mette. Wtedy Ross zatrzymał Laure w kącie sali i zaczął głośno mowic.
- Widzę w niej wodę która gasi moje pragnienie i mnie ugasza gdy jestem zdenerwowany
- Widzę w nim ogień który mnie rozpala i potrafi przyspieszyć bicie mojego serca. - wyznali obydwoje po czym sie pocalowali. Milka, Aklim i Mette byli zdenerwowani jak i zazdrośni.
- Lauro Marie Marano czy uczynisz mi ten zaszczyt i uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem w galaktyce, i zostaniesz moja dziewczyna? - spytał, kleknal, a z kieszeni wyciągnął czerwone pudeleczko w kształcie serca a w nim byl pierscionek z napisem LOVE.
- Czuje sie jak na oswiadczynach - zasmiala sie Lau i dodała - Rossie Shorze Lynchu bede najszczesliwsza dziewczyna w galaktyce jesli stane sie częścią twojego serca. - uśmiechnela sie a blondyn założył na jej dłoń pierscionek, wstał z kolan i namiętnie ja pocałował. W klasie rozbiegly sie brawa, które aż zagluszyly dzwonek. Byli zmuszeni odkleic sie od siebie i iść na muzykę. Na tej lekcji było spokojnie tutaj zadaniem domowym było napisanie piosenki i wykonanie jej w parach. To wiadomo kto z kim jest. Wrócili do domu a widok ich rodzeństwa z różnymi innymi mocami byl zaskakujący. Złapali sie za ręce i podeszli do nich.
- Hej! - powiedzieli
- Cześć wam! - odkrzykneli im
- Nie uwierzycie - zaczął Riker - mamy dodatkowe moce! Ja mam jeszcze moc teleportacji! Rydel moze manipulować! Rocky posługuje sie chmurami! Vanessa rozumie zwierzęta! Ellington potrafi byc w 2 miejscach na raz! A Ryland potrafi rzucać rzeczami! - mówił zafascynowany. Młodzi myśleli jakie oni bedą mieli moce. Podeszły do nich Ryd z Van.
- Aaaa! Moj maly braciszek sie hajtnal! - wrzeszczala Delly.
- Moja siostrzyczka wychodzi za mąż! Powiedz ze jesteś w ciąży! - przekrzykiwala ja Van. Reszta przybiegla do nich i zaczęła im gratulowac.
- Teraz muszę Ci sie oświadczyć i musisz zając w ciążę ze mną. - szepnal jej na ucho na co sie zasmiala.
- Chwila.. Co?! - spojrzała na niego, a ten przekrecil oczetami. - On mnie na razie zapytał o chodzenie!
- Aaa.. A zgodzilas sie? - spytał Ryland na co Laura pokiwala głowa. Znowu były gratulacje i inne tego typu aplausy.
- Chodzcie musimy odkryć wasze moce - powiedział Rock i pociągnął ich za nadgarstki. Zaczęli ćwiczyć. Próbowali odkryć dodatkowe magię tej dwójki. Zaczęli od Rossa.
- a weź skieruj rękę na ścianę a nie na podłogę. - mówił Ell, który przypatrywal sie jak Rocky czaruje chmure.
- To nie ma sensu! - Ross sie zerwał i zaczął machac rekami na wszystkie strony swiata. - Ja jestem jakis inny! Nie moge nic robic! Nie moge czarowac kiedy zechce! A do tego nie mam drugiej mocy!!.. - i w tym momencie z chmury Rockiego walnela blyskawica. Blondyni i bruneci byli zdziwieni, spojrzeli wymownie na Rosska a on spowrotem nakierowal dłoń na chmure. Znowu huk. Huk byl na tyle głośny żeby Laura mogła sie przestraszyć. Ona boi sie burzy. Gdyby nie szybki refleks najmłodszego blondyna spotkała by sie z podłoga.
- Dziękuje.. Masz moc .. Wladasz piorunami? - spytała mało inteligentnie.
- Na razie wladam tym zebys nie upadła. - uśmiechnął sie i pocałował Laure. Ryd, Ness i RyRy zrobili tak zwane ,Aww, a reszta ,Ble!,.
- To byl wasz 2 pocałunek? Czy pierwszy? - spytała Vanessa.
- W sumie to juz chyba 6.. - odpowiedziała Lau odczepiajac sie od ust blondyna, które jak na złość nie chciały sie cofnąć.
- Co? I nie powiedzialas o tym własnej siostrze?! - czepiala sie Vanessa.
- Oj no to tylko 6 pocalonkow w wiecej niż jeden dzien jak miałam Ci powiedzieć? - Laura podeszła do siostry przez co blondyn upadł twarzą na podłogę - Ross!
- Nic mi nie jest! - poderwał sie z podłogi. Wszyscy sie zasmiali miał paczochrane włosy i nieobecny wzrok. - Teraz Lu twoja kolej. Jaka masz moc?
- Możliwe ze cos z siostrzanej więzi. - powiedział Rocky.
- Albo znowu cos związanego z Rossem - dodał Ellington
- Lub nadzwyczajniej dwa w jednym, cos od jednej i drugiego takie pól na pól. - powiedział uśmiechnięty Riker. Vanessa go czule pocałowała.
- No tak wiec Ross ma ogień i pioruny czyli mieszanka wybuchowa. Ness ma władze nad ziemia i rozmawia ze zwierzętami czyli juz lagodniejsze rzeczy. A ty masz wode. Woda jest na 100% po Van wiec będziesz miała cos po Rossie - wygłosiła swój referat Rydel.
- Jesteś genialna Dellus! - krzyknął Ratliff
- Dziękuje Ellku - uśmiechnela sie szeroko do niego na co on odwzajemnil jej gest.
- Czy ja o czymś nie wiem? - długami sie na raz siostry Marano. Wcześniejsza para tylko uśmiechnela sie do nich i zaczęli swoją prace. Musieli odnaleźć nowa moc Laury jak najszybciej. Co nie było łatwe, no bo co mógł jej przekazać Ross? No to zagadka. Próbowali wiele rzeczy: atmosfera, natura, zwierzęta, żywioły i nic.
- Moze poprostu na taka jestem. - wywołała sie Laura
- Nie to nie prawda! Jesteś taka jak my! - przerwał jej Ryland
- Tylko..? - Laura była juz zmęczona
- Mam! - krzyknął Ross - najpóźniej dostałas moc! A dostałas jej podczas..
- Pobytu u Ciebie w pokoju? - spytał Ell
- Nie!
- Nocy? - spytała Rydel
- Co? Nie!
- Wokół ognia? - spytał sie Rocky
- To tez ale nie. Van kiedy dostałas moc? - zwrócił sie do starszej Marano
- No przy pocałunku Rikera..
- Bingo! - krzyknął i przyssal sie do Lau tak jak wtedy z pozadaniem. Znowu uniesli sie wysoko nad ziemia a jej włosy zaczęły falowac. Poczuła przeszywajaca ja energię. Uśmiechnela sie przez pocałunek i mocniej objęła Rossa tak ze przycisnala dłońmi tył jego głowy do siebie. On złapał ja mocniej w pasie i przycisnal do siebie. Klasami powoli na ziemie. Gdy dotykali juz stopami paneli oderwali sie od siebie. Laura miała podobnie jak u Rossa ogniki w oczach tylko niebieskie.
- Laura ręka na chmure juz! I ty Ross tez! - krzyknął Riker. Oboje dali szybko dłonie na chmure po chwili zaczął padać z niej grad i strzelać pioruny. Laura uśmiechnela sie i zaprzestala swoich czynów.
- Udało sie! - rzuciła sie na siostrę i ja mocno przytuliła.
- Wiedziałam ze ci sie uda. - powiedziała Rydel - no to teraz robimy babską noc!
- Nie żeby cos ale jutro mamy szkole. - powiedział i objął Lau ramieniem. Podeszła do nich Rydel i strzasnela jego rękę z ramienia brunetki.
- macie na 9 do szkoły bo jutro jest integracja wiec i tak koncercie o 14. Wracacie i dalej ćwiczymy, a teraz jest po 17 wiec my zabieramy Lau bo czy tak czy siak nie można juz po pierwszym dniu chodzenia spać w jednym łóżku. Wy sobie zróbcie męski dzien.
- Ale przeciez spalismy razem jak jeszcze razem nie byliśmy. - spojrzała na nie Laura i przymrozyla oczy.
- Cii! Idziemy - Ness i Delly pociagnely Laure do pokoju Ryd i tam rozmawialy przez dłuższy czas podczas gdy chlopacy rozmawiali o męskich sprawach w salonie. Pierwszy raz zaczniemy teraz od chłopców. Usiedli w salonie i nadzwyczajniej w świecie grali na playstation i przy tym rozmawiali.
- Jak tam u Ciebie sprawy z Rydel? - zwrócił sie Ross do Ellingtona.
- A jak ma byc? Jesteśmy przyjaciolmi - odpowiedzial
- Mówiłem Ci ze masz moje błogosławieństwo i możesz sie brać za moja siostrę. - przemówił wpatrzony w ekran Riker.
- Ale ona mnie nie kocha tak jak ja ją! - załamał sie brunet.
- Ona na Ciebie leci od 2 lat! - krzykneli Ryland i Rocky.
- Tak? Nie zauważyłem. - wszyscy pacneli sie w czoła na słowa bruneta.
- Nosz masz do niej iść i wyznac uczucia! - krzyknął Riker
- No ale.. A własnie Ross.. Robiłeś juz z Lau to khem khem?
- Co?! - wspomianemu blondynowi oczy wyszły z orbit - Nie!
- Czyli ze jeszcze będziemy słyszeć te odgłosy - zajeczal RyRy
- Po moim trupie! Pod moim dachem zero stosunków! - warknął Rik
- A przypomnijmy Rikus jak tam te sprawy z Van? - Rocky zrobił brewki.
- No.. my. - zaczął
- Jakieś 2 miesiące temu pod tym oto dachem? - zasmiał sie Ell i przybil piątkę z Rossem.
- Nie prawda bo 3 a tak wogole.. Ross, Rock za nogi a ja i RyRy za ręce go i do Ryd - krzyknął najstarszy blondyn i tak ja powiedział zrobił z chłopakami. Szli w stronę pokoju Rydel. W tym czasie Laura kończyła wypowiedz o 6 pocalunkach.
- I do dzisiaj byl 6 pocałunek... Rozumiecie? - spytała wykończona. Przytaknely głowami. - To teraz jak tam u Rikessy?
- a w porządku. - odpowiedziała jej Van
- Tylko w porządku? To ja ci sie zwierzam 20 minut a ty mowisz mi w sekundę W PORZĄDKU?! - narzekała na nią młodsza siostra
- No trochę za mało jak ja was widzę to jest o wiele lepiej - podsumowała Delly.
- Kocham go! A o moich przeżyciach z nim wole nie mowic.
- przeżycia nocne? - zasmiala sie Ryd
- Nie przecinek bo zawolam tu Ratliffa i powiemy mu z Laura ze go lubisz tak ze lubisz. - pogrozila jej palcem ciemnowlosa. Rydel sie zarumienila. W tej chwili cała gromada chłopaków z Rikerem na czele przytargala Ella za nogi i ręce. Dziewczyny były w szoku. Chłopcy rzucili Ella na ziemie. Podbiegla do niego Rydel z pytaniami: wszysto dobrze? Nic Cie nie boli? Itp. Kiedy ona kleczala nad Ratliffem, dwaj blondyni wyciągnęli siła swoje dziewczyny z pokoju, a gdy w nim pozostała Delly i Ell, zamknęli na klucz drzwi.
- Nie wyjdziecie stad dopóki sie nie umówicie - krzyczał Ross zza drzwi.
- Ross wypuścić ich! - nakrzyczala na niego brunetka wiadzac jak ma klucz do drzwi.
- Hmm.. Nie! - uśmiechnął sie i podniósł rękę wysoko nad głowa tak żeby skaczaca Laura go nie dosiegnela. Była o wiele od niego niższa. Nie miała szans. Wiec poszła na proscizne. Pocałowała go mocno. Jego ręka powoli znizala sie na dol. Teraz spokojnie brunetka mogłaby zabrać klucze gdyby nie stanach obok nich Riker z mina mówiąca: zaraz jej ulegniesz, stary.
- Kochanie proszę daj mi ten kluczyk - zaczęła z nim grę w kotka i myszkę.
- Mmm kochanie. Tak pieknie to brzmi w twoich ustach.
- Dasz mi ten kluczyk skarbie? - mówiąc to musiała jego usta swoimi. Juz pochylał sie do oddania klucza gdy do akcji wkroczyl Riker.
- Aaaaaaaa! Ona go omamila do szafy z nim, a ja do piwnicy! - rozkazal Riker i z Rockym zamknęli młodszego blondyna w szafie, a pozniej oslupiala Lau w piwnicy. RyRy zakazał sie popcornem i oglądał ta sytuacje jak najlepsza komedie na świecie. W tym czasie u Rydellington. Oboje siedzą na łóżku i rozmawiają sobie na wszystkie możliwe tematy.
- Rydus nie obrazisz sie jak zaprosze Cie na piknik do parku? - zapytał niepewnie Ell.
- Czyżby randka? - spytała unoszac jedna brew.
- Możliwe..
- W takim razie.. Tak!
- Ale serio? Chcesz iść ze mną na randkę? Ze mną?!
- Oczywiście, bardzo Cie lubię. - Ryd pocałowała Ratliffa w policzek, na co ten sie zarumienił, poderwał z łóżka i zaczął śpiewać i tańczyć krzycząc: Ryd sie ze mną spotka! Ryd sie ze mną spotka! Porwał rownież ja do tańca i zaczęli sami śpiewać piosenkę: Love Me Like That.
- I jak tam sprawy?! - krzyknął Rocky przedsięwzięć sie przez drewniane drzwi.
- Jesteśmy umowieni! - krzykneli obydwoje.
- Ryland otwieraj te drzwi mogą wyjść! - po chwili mogli normalnie zejść do salonu. Kazdy uśmiechnięty zaczął oglądać telewizor. Akurat leciał w telewizji Madagaskar 3. Wszyscy byli pochlonieci bajka animowana.
- Wy tez czujecie spalenizne? - spytał Rocky. Wszyscy zaczęli wdychac powietrze. Cos im nie pasowało.
- Cos czuć... - zaczął Ryland ale nie dokończył bo do salonu wparowal cały czerwony Ross.
- NIGDY. WIECEJ. NIE. ZAMYKAJCIE. MNIE. W. SZAFIE! - krzyknął aż cały dom sie zatrzasl - A Ryland wyczarujesz nowa szafę. - dodał a wspomiany chlopak z mina męczennika udał sie na korytarz gdzie byl zamknięty jego brat.
- Chwila.. GDZIE MOJA LAU?! - krzyknął ponownie blondyn
- W piwnicy - powiedziała beznamietnie Vanessa.
- I ty to mowisz tak SPOKOJNIE?! - wydarł sie
- Spokojnie są z nią myszki i pajaczki - Riker uśmiechnął sie do swojego klona, ale jego uśmiech powoli znikal gdy pojawiła sie w oczach Rossa coraz większa furia.
- ZABIJE WAS! - krzyknął na nich i pobiegł pedem do piwnicy. Rocky, Ellington, Rydel, Vanessa i Riker wzruszyli ramionami i powrócili do oglądania. Dołączył do nich Ryland który własnie wracał z tortur. Ich spokojne oglądanie zakłócił hałas z dołu.
- Oho Ross wydarzył drzwi do piwnic - powiedziała Ryd wpatrzona w ekran. Zrobiła smutna minie i spojrzała na Rylanda - szykuj bracie swoje cztery litery i idź naprawić te drzwi.
- Dlaczego ja akurat mam taka moc?! Pójdę pozniej - powiedział. Kilka sekund po jego odpowiedzi pojawił sie Ross z nieprzytomną brunetka na rękach. Oczy wszystkich były skierowane na nich.
- Moja siostrzyczka! - poderwała sie Vanessa z kanapy i podbiegla do leżącej siostry. Zaczęła na przytulac co wyglądało trochę dziwnie, ponieważ Laura cały czas była w rękach blondyna.
- Wypad z kanapy! - krzykneła Delly. Wszyscy wstali, a Ross położył zemdlała dziewczynę na kanapę.
- Dajcie wody! - Krzyknął Ross cały zdenerwowany.
- Ale Laura ma moc wody.. - zadumal Rocky
- A zlewu nie ma baranino czy mam Ciebie piorunem trzasnac? - zdenerwował sie Ross, Rocky razem z najmłodszym Lynchem pogłębił po wode. Po chwili wrócili i podali wode Ellingtonowi który bezceremonialnie wylal wode na Laure i Rossa. Młoda Marano sie przebudzila i wskoczyła swojemu chłopakowi w ramiona. A jej chłopak własnie parowal.
- Tam byl szczur! - przytuliła sie brunetka mocniej do Rossa, który własnie ich suszyl.
- Pojebana rodzinka - Riker zrobił faceplama.
- Zgadzam sie - poparła go Van
- Jesteście dziwni - Ell spojrzał krzywo na Rikesse.
- Nie wymadrzaj sie tak. Pamiętaj jutro zabierasz Rydel na randkę! - uśmiechnął sie cwano Rocky
- Bedą jaja... - zasmiał sie Ryland.
- Cicho bądźcie. - syknela dwójka która idzie na randkę.
- Możecie sie nie kłócić? - spytał spokojnie Ross
- O proszę! Ten sie darł jak opentany niecałe 5 minut temu i sie klocil. A teraz gdy jest z nim Laura nagle.. Ta dam! Jest spokojny. - Riker śmiesznie gestykulowal i używał takiego wysokiego tonu.
- Serio?! - spytali na raz Ryland i Laura
- Ej Ross! Pamiętaj ja wiem o czym myślisz! - Rydel nakrzyczala na niego.
- Weź mi w głowie nie siedź.. - pokazał jej język
- Moze u nas w głowach tez siedzi - zasmiala sie Van, zawtórowal jej Ratliff, Ryland i Rocky
- Zobaczymy.. - blondynka z morderczym wzrokiem chwicila pierwsza lepsza rzecz czyli patelnie i zaczęła gonić te oto czwórkę. Po biegach kazdy poszedł spać. Ale nie kazdy zapada w sen nocny. Pewna znana wam osoba planowała zemstę. Miała ona wspólników, a dokładnie trzech. Za co była zemsta? Za wszystko. Za to ze istnieją i są szczęśliwi.
- Zaatakujemy za 2 dni? W sobotę?
- Tak najlepiej ich zaskoczmy - odpowiedzial swojemu wspólnikowi Mark
- Jesteśmy niepokonani. Nie maja szans. Ich moce są niskie. Nie to co nasze. - Odpowiedziała mu jedna z jego wspólniczek.
- Ta Laura POŻAŁUJE! - krzykneła jego druga wspolniczka. Dalsza noc zajęła im na planowaniu jak rozegrają bitwę. A moze wojnę?
--- Kolejny Dzien ---
Kolejny dzien niby normalny. Z rana kazdy wstał i po bitwie porannej na moce Ross, Laura, Rocky i Ryland poszli do szkoły. W domu zostali Vanessa i Riker, którzy szykowali Rydel i Ellingtona na randkę. Oczywiście Riker pomagał Ellowi zaplanować romantyczny wieczór z każdym szczegolem. Podał mu tez radę co założyć: ciemne jeansy, jasna kremawa koszula, ciemna kurtka skórzana oraz jasne trampki. Włosy zostawił mu takie jaki miał jak on to nazwał: zostawiam Ci sie tłuste dredy bo dodają Ci uroku. A co u dziewczyn? Vanessa wyrzuciła na Ryd cała zawartość jej szafy, aby pozniej ja odkopac i znowu zakopać bo nie znalazła tego ,, ideau ,,. Po 30 minutach do akcji wkroczyła Rydel i teraz razem z Vanka przewracali pokuj do góry nogami. W końcu jednak znalazły dla blondynki piękna różowa sukienkę a do tego czarne buty na koturnie i tego samego koloru kopertowka. Teraz obmyslaly plan na fryzurę i makijaż, a ze było juz po 14:00 reszta wróciła ze szkoły. Laura dołączyła do dziewczyn wzesniej uspokajając swojego chłopaka ze nic jej sie nie stanie. Ahh ta nadopiekunczosc... Ryland z Rocky zasiadł na playstation. A blondyn poszedł pomagać swojemu bratu i przyjacielowi. Rydellington byli meczeni do godziny 15:00. Po tym odswiezyli sie a szczególnie Ratliff który latał z miejsca na miejsce. Ubrani sie. Do pokoju blondynki wtargnely siostry Marano i zrobiły jej fryzurę i makijaż. U bruneta było podobnie tylko mu podawali dezodoranty. W końcu wybiła godzina 16:30. Ell podszedł pod pokój swojej przyjaciółki i zapukał. Otworzyła mu pięknie wystrojona Delly.
- Wow.. - wyszeptal wpatrzony w nią jak w obrazek.
- Aż tak zle? - spytała rumieniac sie.
- Nie nie nie. Jesteś piękna a to dla Ciebie - powiedziLa i wyciągnął zza pleców bukiecik róż. Uśmiechnięta blondynka przyjęła je i wsadzila do dzbanka z woda, która w magiczny sposób sie pojawiła. Laura... - pomyślała sobie blondynka. Nie mogła odczytać myśli Ellingtona. Zreszta nie pierwszy raz. Wsadzila kwiatki do wody i zeszła z brunetem na dol po schodach.
- Wychodzimy - krzykneła blondynka na cały dom.
- Bawcie sie dobrze - odkrzykneli jej.
- Tylko spokojnie - dodał Rocky
- Bardzo śmieszne - wymruczal Rat i wiatrem spowodował ze brunet spadł z kanapy na której siedział. Zasmiał sie razem z blondynka i poszli na wcześniej przyszykowane miejsce. W połowie drogi Ell postanowił związać Rydel oczy. Z kieszeni wyciągnął czarny materiał i zakryl jej oczy.
- Co ty mi robisz?
- Zaufaj mi. - odpowiedzial i zaczął ja prowadzić. Złapał ja za rękę i szli dalej mijając zdziwionych ludzi. Po kwadransie chodzenia byli juz u celu. Brunet odwiazal jej oczy, a widok który jej sie ukazał byl przepiękny. Znajdowali sie na Polanie obrosnietej kwiatami. Na samym środku leżał kocyk z koszykiem pełnym jedzenia. Na przeciwko koca widac było zachód słońca. Teraz blondynka zauważyła ze to urywal skalny, a za nimi jest wodospad, z którego spływa strumyk wody obok pikniku.
- Tu jest przecudnie! Jak ty znalazłeś to miejsce? - przytulala sie do przyjaciela.
- Kiedyś wracalem i sie zgubilem. Wtedy znalazłem to miejsce. Oczarowalo mnie ono.. Tak jak ty. - uśmiechnął sie szeroko. - Chodz. Zapraszam Madam na ucztę przy zachodzi słońca. - powiedział z akcentem, co rozsmieszylo blondynke. Udali sie na koc i spożywali swój posiłek. Karmili sie winogronami i kazali bita śmietaną z truskawek. Swietnie sie bawili i czuli w swoim towarzystwie.
- Jesteś niesamowity - zasmiala sie Rydel gdy poraz kolejny Ell złapał rzucone przez nią winogrono.
- Wiem
- I do tego taki skromny
- Wiem.
- Rozsmieszasz mnie.. Wiesz?
- Tak wiem. - zasmiał sie. - A teraz zapraszam Madame na taniec pod gwiazdami. - powiedział i wyciągnął rękę wcEsniej wstając. Lynch ja złapała i wstala, a jak na zawołanie zaczęła lecieć ballada. Tanczyli razem w świetle księżyca. Skończyła sie pierwsza piosenka i teraz leciala juz inna melodia.
- Rydel jesteś dla mnie kimś wiecej niż przyjaciółka
- Ty tez Ellingtonir jesteś kimś wiecej niż tylko przyjacielem od dawna..
- A wiec.. - ukleknal na jedno kolano - Rydel Mary Lynch czy uszczesliwisz mnie bardziej niż można i zostaniesz moja dziewczyna? - spytał i wyjął z kieszeni pudeleczko a w nim pierscionek.
- Tak, oczywiście! - Ryd przytuliła do siebie chłopaka a on założył na jej palec serdeczny pierscionek. - śliczny
- Miałem nadzieje ze ci sie spodoba - dalsza cześć randki minęła im spokojnie do 20:00 po tej godzini wrócili do domu. Tam zostali zaatakowani przez stado małp. Zostali pytani o szczegóły. Po wyjaśnieniu co sie działo dodali ze zostali para, na co całe rodzeństwo z dziewczynami Marano sie ucieszylo. Wszyscy akceptowany Ratliffa dla Delly. Innych chłopaków tylko przeganiali, wiec to prawdziwe szczęście.
- A wy co robiliscie? - spytali przysiadajac sie do nich na kanapie.
- Weź mnie nie denerwuj - powiedzieli razem dwaj blondyni.
- Uuu co tu sie działo? - spytał Ell
- Klocili sie o to która z ich dziewczyn jest ładniejsza.. - powiedział Ryland
- A pozniej Riker zaatakował Rossa na ilu randkach byli. - dodał Rocky
- I skończyło sie na tym ze blondasek urazony wybuchł na co ja musiałem odnawiać salon a Laura wszystko gasić - powiedział najmłodszy.
- A ja jednego nie zrobiłem! Jak mogłem?! - zaczął lamentowac Ratliff.
- Ale co nie zrobiłeś? - spytała zaskoczona Ryd bo według niej była to cudowna randka. Ellington objął ja ramieniem i nic wiecej nie mówiąc pocałował ja delikatnie. Oboje zatoneli w pocałunku. Calowali sie i calowali, i końca nie było. Wszyscy którzy na nich sie gapili nie zwracali na nich uwagi. Niech maja choć trochę prywatności. Laura położyła głowę na ramieniu Rossa i.. Zasneła. Tak samo było z jej siostra tylko ze Van zasnela na kolanach Rikera. Wielcy bracia zabrali swoje dziewczyny do swoich pokojów. Gdy ta czwórka poszła. Pewna dwójka sie oderwala od swojego pierwszego pocałunku. A kolejna dwójka skończyła oglądać film.
- My idziemy spać - powiedziała Rydel i pociagnela za sobą Ratliffa, który pociągnął Rockiego, który ciągnął RyRyego a on wylaczal telewizor. I tak oto kolejna czwórka była w swoich pokojach i poszła spać. Wszyscy spali oprócz naszej Raury.
- Jaki mi wstyd.. - narzekał cały czas blondyn, który zbudzil Lau po to by sie jej spowiadac. - Nie zabralem Cie na randkę, a pocałowałem z 10 razy.
- Ross nic sie nie stało.. Nie lamentuj - Laura próbowała go uspokoić
- Jak mam niby nie lamentowac?!
- Proszę uspokuj sie
- Nie moge.. Jak mogłem pominąć taki szczegół a jednocześnie tak ważna rzecz!
- Dla mnie najważniejszy byl ikon pierwszy pocałunek z tobą. Dzięki tobie mam moc i.. Wspaniałego chłopaka - brunetka pocałowała w policzek blondyna. On obkrecil sie tak ze znalazł sie nad nią.
- Raczej głupi chłopak który potrafi dobrze calowac - uśmiechnął sie cwano i zaczął calowac Laure w usta. Uśmiechał sie przez pocałunki i mocniej przycisnal sie do niej. Ta tylko mruknela.
- Umm.. Przes.. Mmm.. Ross... Ni.. Och! - oddaliła sie od Rossa. Nie za daleko bo dotykali sie nosami.
- Nic z tego Rossiu najpierw bedzie randka, a kiedy indziej będziemy budzić innych po nocach.
- Dlaczego? - mruknal niezadowolony
- Bo jesteśmy ze sobą tylko dwa dni - odrzekla mu
- Uhh.. Poczekam. Na Ciebie zawsze.. - powiedział i cmoknal ja przelotnie w usta. - Dobranoc - dodał schodzac z niej.
- Dobranoc - odpowiedziała mu i wtuliła sie w niego.
--- Kolejny dzien ---
Dzisiaj z samego rana przyjaciele poszli do sali treningowej, niektórzy zrobili sobie wolne od szkoły. Niegrzeczni.. Wracając juz od 8 rano ćwiczą swoje moce, oczywiście te moce które nadają sie do walki. Vanessa trenowała Swoje zdolności do wladania ziemia, Laura tworzyła wode i za pomocą zimna zamieniala ja w lód, Rydel co chwila manipulowala Ellingtona i cwiczyla na sasiadach szperanie w myślach, z kolei Ell latał i pomagał Ryd czyli tez sobie no bo przeciez moze byc w dwóch miejscach jednocześnie. Następnie Riker bawił sie powietrzem, Ross byl z izolatce w której mógł czarowac ogień i blyskawice, Rocky posługiwał sie chmurami, Ryland ćwiczyli koordynację rzutów rzeczami. Ćwiczyli tak dość długo, bo z 5 godzin. Żeby uczcić rozwinięcie swoich mocy wybrali sie na lody. Przechodzili spokojnie przez park. Nikt nie wie kim oni są. Moze i to dobrze? Przyszli do budki z lodami, a tam kazdy kupił sobie po waniliowym smaku i kierowali sie w stronę domu.
- Zwariowany dzien.. - myślał na głos Ryland
- Trzeba przyznać ze fajnie jest byc kimś innym - powiedziała Laura
- Zgodzę sie z tobą siostra - uśmiechnela sie do niej Van - Nawet nie wiesz jak sie czułam kiedy blondyn mnie pocałował..
- Wyobrażam sobie - powiedziała brunetka spoglądając na Rossa
- Troszkę sie boje - wyznała Rydel
- Ale czego? - spytał Ell i objął ja ramieniem
- No tego kiedy zaatakuje.. No wiesz..
- Spokojnie nic nam nie bedzie - uspokajał ja Riker
- Ja Cie obronie - wstawil sie za nią Ratliff
- Wszyscy będziemy walczyć - dodał Rocky
- Zawsze razem? - spytał Ross
- Zawsze razem - odpowiedzieli mu wszyscy
- To co teraz bedzie... Aaaa! - chciała zapytać Van ale zobaczyła na drodze osobę która teraz najmniej chciałaby widzieć.
- O nie, nie teraz! - lamentowala Lau wtulajac sie w swojego blondyna tak samo jak Van
- Dzieciaki! Dziś to rozegramy! Inaczej nie dam wam spokoju. Dzisiaj odbędzie sie ostateczna walka! Co wy na to? Laurenko.. - ogłosił Mark
- Nie mow do niej Laurenka zboczencu! Tylko ja moge tak mowic! - zdenerwował sie Lynch
- A to co? Niby kim ty dla niej jesteś?! Pff...
- CHŁOPAKIEM! - wydarli sie wszyscy.
- Dosyć tego! Na arene! - krzyknął ojciec Marano i znaleźli sie na starożytnej arenie jak za dotknięciem magicznej różdżki.
- Zaczynajmy! - krzyknął Ryland i rozpoczęła sie bitwa. Wszyscy mierzyli sie morderczym wzrokiem.
- A teraz niespodzianka! Aklim, Mette i Milka przeciwko wam! - Dodał Mark a oni pojawili sie po trzech rożnych stronach otaczajac grupke przyjaciół. Zaczęli ich atakować. Milka mocą powietrza uderzyła Ella i Rydel. Mark ogniem udarzyl Rockyego i RyRyego. Aklime zatakowala siostry Marano siła wody. Mette chciał uderzyć ziemia blondynow, ale oni chcąc ratować swoje dziewczyny zrobili unik. Oni maja żywioły i tylko żywioły my mamy wiecej ale nie ujawniajmy tego jeszcze teraz - taka wiadomość wysłała Rydel do wszystkich swoich towarzyszy. Oczywiście omijając tych nagatywnych. Ellington wstal za ten czas z ziemi i zaatakował. Podniósł sie nad ziemia i szybko podlatujac do osobnika przywalil mu w twarz. Dołączyła do niego Rydel, zaczęła manipulować Milka tak żeby sie nie ruszają a działał tylko Ell. Kiedy Rydellington zwalczala żywioł powietrza, powstali z ziemi Ryland i Rocky.
- Rocky.. Jakie słowo oprócz żarcie przychodzi ci na myśl? - spytał najmłodszy.
- Dużo. Patelnia, doniczka, kij bejsbolowy, taczka, pilot do TV... - Rocky wymieniał i kierował chmurami tak ze spowodowały uwięzienie Marka w korzuchu. Ryland za to czadowej to co wymieniał brat i rzucał w pana Marano. Czasami pudlowal.. W tym samym czasie Ross i Riker pomogli wstać swoim wybranka i w czwórkę stawiali czoła Mette i Aklim. Laura uwiezila Aklim w wodzie a Vanessa chodowala korzenie które zlapaly ja za nogi. Riker bawił sie w takiego kotka i myszkę. Raz czarowal, a raz odwracal uwagę, Ross natomiast ogniem spowodował normalny pożar. Walka była zawzieta ale zawsze ich wrogom udało wyjść sie z pułapki jaka zrobili.
- Nie damy rady - mówiła bezsilna Vanessa. Laura była w gorszym stanie. Nie mogła wziasc oddechu i cały czas upadala na ziemie.
- Moze czas użyć? - spytał Rocky
- Tak.. Powinnismy, ale razem - mowi Ellington
- Laura.. Trzymasz sie? - kleczacy Ross cały czas trzyma ja za dłoń jedna ręka, a druga podtrzymuje jej plecy.
- Ja odpadam..
- Nie. Nie mozesz! Bez Ciebie jestem bezsilny. Kocham Cie! Słyszysz?! Kocham! - Blondyn otarl wierzchien dłoni łzy. Popatrzył na Laure. Była blada i miała podkrazone oczy. Zbliżył sie do niej i pocałował ja. Calowali sie inaczej niż dotychczas. Wkladali w to zupełnie inne uczucie. Ich pocałunki były delikatne i pełne miłości. Przyglądała sie im Rikessa. Para uśmiechnela sie szeroko na widok swojego młodszego rodzeństwa.
- I pomyśleć, ze my okazujemy sobie uczucia tak jak oni - zasmiał sie Riker
- Co masz na myśli? - spytała sie jego Van i przytuliła sie do jego ramienia.
- Caluja sie tylko w sytuacjach kryzysowych. Albo ukazują sobie uczucia kiedy trzeba.
- Tak? Musimy zmienić zwyczaj.. - powiedziała Van wpatrujac sie jak jej siostra unosi sie nad ziemie razem z Rossem. - Co sie dzieje?
- To chyba bedzie ich efekt uboczny calowania sie obdarzonych.. Bedą latać jak Ell. - uśmiechnął sie blondyn.
- A jaki jest nasz efekt uboczny?
- Sprawdźmy - rzekł Riker i pocałował Vanesse delikatnie i uczuciowo. Pocałunki z bliska osoba są jak uzależnienie. Chcesz wiecej i wiecej. I tak było w tym przypadku. Nie chcieli skończyć sie calowac, choć za każdym razem przechodził ich prąd. Calowali sie krótko jak na nich, ale to była wieczność w ich sensie.
- Wiec naszym efektem ubocznym jest.. Hmm.. Iskrzenie pomiędzy pocalunkami? - spytała Van na co chłopak przytakna jej głowa
- No siostra nie wiedziałam ze taka akcje tu zastane. - powiedziała Laura, która juz dawno przestała sie calowac z Rossiaczkiem.
- Yyy.. Nie chce wam przeszkadzać ale... MOGLIBYSCIE POMOC?! - krzyknął Ryland
- POTRZEBUJEMY ŻYWIOŁY A JAKOŚ ICH NIE MA!!! - zawtórowal mu Ell
- BRAĆ TYŁEK W RUCH I POMAGAĆ BO JAK PRZEZYJEMY TO OSOBIŚCIE WAS ZABIJE! - wrzasnela Rydel
- A ja pomogę Delly. - zaproponował Rocky. Czwórka pozostałych osobników przekrecila oczetami i przylaczyla sie do bitwy.
- Odebralas mi Rossa! Nie daruje Ci tego! - krzykneła Aklim i chciała uderzyć swoją mocą w Laure, ale w jej obronie stanęło całe rodzeństwo Lynch. Czteroosobowa grupka i osmioosobowa grupka stała naprzeciwko siebie, wiec kazdy miał dobry zasięg do ataku.
- A ty mi odebrales Laure! - wysapal Mette i po chwili rzucił odlamkiem ziemi w blondyna. W jego obronie stanął Rocky który wyczarował chmury a ziemia odbiła sie od nich
- Jak wy macie po 2 moce?! Nie doczekanie wasze! - wrzasnela Milka i próbowała ich wszystkich przewrócić. Na darmo. Chmurki cały czas działaly.
- A ty córus co masz? Moc wody jak twoja matka? Żałuj. Zniszcze Cie i Twoich przyjaciół. Nie uda Ci sie pokonać ognia! - wywarczal Mark i wystawił dwie dłonie do przodu. Zaczął z nich lecieć ogień. Laura oddała atak woda. W takim sam sposób ulozyla dłonie i wykresów z siebie moc. Dołączył do niej Ross. Tylko on również posługiwał sie ogniem.
- Tak łatwo Wam nie odpuszcze!
- Vanka! Atakujcie tamtych. - krzyknął Ross
- Nie! Ja i Riker jesteśmy z wami. Im sie uda pokonać tych cwokow. - powiedziała i dolaczyla do dwójki razem z Rikerem. Riker odpychal powietrzem ataki ojca Marano, a Van tak samo robiła z ziemia.
Reszta zajęła sie Milka, Aklim i Mette. Wszyscy byli zmęczeni i opadali z sił, ale Riker, Ross, Rocky, Ellington, Ryland, Laura, Rydel i Vanessa wiedzieli ze nie mogą sie poddać. I walczyli. W końcu odpadła jako pierwsza Milka, która dostała od Rockyego z chmury. Drugi odpadł Mette, on zaś dostał od Rylanda. Trzecia najbardziej trzymająca sie odpadła Aklim, ja pokonała Rydel z Ellem. Kiedy przegrani leżeli na ziemi reszta postanowiła pomoc swoim towarzyszom w pokonaniu Marka.
- Rock! Chmury! - Krzyknął Ross do brata który wykonał jego prośbę i wyczarował chmury. Nie wiedział tylko gdzie wiec zrobił je nad sobą. - Ale tam! - dodał i pokazał na starszego mężczyznę. Ellington uniosł sie i przeniósł chmury we wskazane miejsce. Po chwili słychać było grzmoty i inne tego rodzaju.
- Laura! Lód ! - powiedział Ryland. Laura oderwala sie na chwile i wyczarowala wode a pozniej z niej kostki lodu. Ryland zaczął je unosić i rzucać w kierunku gdzie wszyscy. Laura powróciła do swojej poprzedniej czynności. W tym czasie Rydel próbowała przerwać moc ognia Marka. Udało jej sie, zatoczyl on sie do tylu i upadł na ziemie. W tym momencie wszyscy przerwali swoje czynności. Zaczęli cieżko dyszec i spoglądać na siebie. Nie zwracali na nic uwagi i przez to Laura oberwala ogniem.. Upadła na ziemie. Miała zamknięte oczy a usta rozchylone
- Laura! - krzykneli wszyscy i podbiegli do lezoncej o 5 metrów dalej brunetki.
- Laura nie rób mi tego! - krzyczała i płakała Vanessa
- Ona jest jeszcze młoda i silna da radę! - mówił Rocky ze łzami w oczach.
- Lau! Nie.. - lkal Ross prosto na jej dłonie.
- Ona musi zyc - krzyczała Rydel
- Ross nie rób nic głupiego! - wydzieral sie do niego Riker, gdy zobaczył ze blondyn wstaje i podchodzi do siedzącego po turecku na ziemi Marka z wielkim uśmiechem. Jemu nie było do śmiechu.
- Ross deklu nacpany! - za nim szedł Ratliff.
- To za to ze pana poznałem! - krzyknął 17-latek i trafił Marka ogniem, na co ten sie przesunął dalej. - To za to ze chciałeś ja pocalowac i wykorzystać! - wymieniał i z coraz większa siła rzucał ogniste kule - To za to ze ja pokochalem! - mówił dalej
- Ross Chodz tu! - krzyczał Ryland. Laura sie ocknęła. Ale niestety tamten go nie słyszał, albo ignorowal.
- To za wszystkie nasze pocałunki - kolejny strzał. - A to za to ze mimo tych wspólnych chwil ona teraz moze nie zyc! - nacelowal na niego ostatni raz. Marano jez ledwo sie trzymał.
- Jesteś godnym przeciwnikiem młodzieńcze. Opiekuj sie nią. Ja juz nie moge za bardzo przypomina mi Ellen. - wyznał i podparl sie na rękach.
- Dlatego chciałeś ja...!
- Ross!!! - usłyszał głos, który tak uwielbiał, który kochał i który myślał ze stracił. To byl jej głos.
- Laura? - spytał i obrucil sie do tajemniczej postaci. To była ona. Podbiegl do niej i przytulil mocno do siebie. Brunetka nie odepchnela blondyna tylko jeszcze mocniej sie w niego wtuliła. Kilka minut pozniej policja ze swiata nadprzyrodzonych zabrała 4 przegranych do więzienia, a pozostali przytulil sie w WIELKIM USCISKU. To daje nam do myślenia, ze zawsze warto walczyć.... Watro...
*** Teraźniejszośc czyli 10 lat po tym ***
*** Oczami Laury ***
- .. Warto walczyć za bliskich i miłość - skończyli opowiadać Lynchowie nasza wspólna historie. Mieszkamy razem w wspolnym domu. A now własnie.. komu skończyli? Moim i Rossa dzieciom. Austinie i Nicol. Austin i słodki brunecik z cechami taty, a Nicol blondyneczka z moimi cechami. Maja po 10 lat. Tak dobrze słyszycie. Zaszlam w ciążę miesiąc po tym wydarzeniu. Po tym jak sie reszta dowiedziała postanowiliśmy sie pobrać. Miesiąc po tym Riker odważył sie oświadczyć mojej siostrze i maja córeczkę Stacy w wieku moich dzieci. A pól roku temu Rydellington byli na ślubnym kobiercu i Ryd jest w 4 miesiącu. Ryland ma dziewczyne Sav, a Rocky ma narzeczona w 1 miesiacu ciazy Candy. Wracając. Siedzę teraz z Rossem na kanapie razem z Rikessa. Na fotelu siedzi Ryd z Ellem, a na podłodze z Austinem i Nicol bawią sie 'bruneci'.
- Ja chce jeszcze raz! - mówił Austin tulac do siebie misia.
- To po kim ja mam moc wladania uczuciami? - spytała Nicol
- A po kim ja mam moc czarowania śpiewem? - pyta sie mnie Austis.
- No to teraz tłumacz im - zasmiala sie Vanessa siedząc Rikerowi na kolanach, a na jej kolanach siedziała jej córeczka. Spojrzałam na nią spod byka.
- Uczucia masz po tym wszystkim co ja przechodzilem z twoja mamusia, a talent śpiewania posiadasz po nas. - wyjaśnił moj mąż.
- No to po kim ja mam moc wladania przyroda itp? - spytała sie Stacy zchodzac z kolan i dolanczajac sie do grupki na podłodze.
- Teraz ty tłumacz - zasmiala sie Rydel naśladujac ja.
- Tatuś ma moc powietrza, a ja ziemi wszystko wychodzi na jedno - powiedziała brunetka.
- Ciekawe jaka moc bedzie miało nasze dziecko. - zadumal Ratliff.
- Jak to jakie? Jedzenia zelkow! - odpowiedzial mu Rocky
- Chyba Twoje! - odgryzl mu sie Ell
- Całkiem możliwe. - przytaknal głowa na co reszta sie zasmiala.
- Jaki dekiel im starszy tym gorszy - Ryland pacnal sie w czoło laleczka Barbie. Tak kocham to nasze stadko. Szkoda tylko ze nie ma z nami Savanny i Candy. Musiały pojechać do rodziny. Pech.
- Ross moge prosić Cie na słówko? - spytałam nieśmiało i wstalam z kanapy. Udałam sie do kuchni, a blondyn za mna.
- O co chodzi kotku? - spytał po dłuższej chwili.
- Co byś powiedział o powiększenie naszego grona? - uśmiechnęłam sie glupkowato.
- Lauś o co chodzi? Co sie dzieje? - złapał mnie za ramiona i spojrzał w moje oczy.
- No bo ja.... - zaczęłam i sposcilam wzrok
- Ej! Spokojnie przejdziemy przez to razem. - uniosł moj bodbrodek. Trzeba powiedzieć. Musi wiedzieć on jest w to zamieszany.
- Słuchaj ja.. - przelknelam sline i ciagnelam dalej - ja jestem w ciąży. Znowu.
- Co?
- Wiedziałam, ze tego nie przyjmiesz... Po prostu mmmm mm mmm... - pocalowal mnie. Najnormalniej w świecie mnie pocałował, a ja oddałam ten pocałunek i jeszcze wplotlam swoje palce w jego włosy. Tak jak zawsze unieslismy sie nad ziemie a potem opadlismy.
- Zawsze bede Cie kochać. Będziemy miec trzecie dziecko. Mi to nie przeszkadza ja sie cieszę! - krzyknął i mnie przytulil - ile to juz?
- Trzeci tydzień
- Choć trzeba powiedzieć. - pociągnął mnie za ręce do salonu, a tam ogłosił ze będziemy miec kolejne dziecko. Wszyscy nam gratulowali jak 10 lat temu. Są najlepszymi przyjaciolmi. Mam nadzieje, ze zostanie tak na wieki.
ORAZ:
Odwiesiłam bloga Secrets Los Angeles! I to nie wszystko! Współpracuję razem z Kingą! O tak, baby! Podbijemy Świat co nie Del? xD (link do bloga w kontaktach).
A teraz zapraszam do tego czegoś
Pozdrawiam,
Sashy ♫
***
- Zostaw mnie - po raz setny krzyczała Laura na swojego ojca.
- Myszko chodź tu - krzyczał i ciągnął ja za nadgarstek. Byl pijany jak codzień i próbował ja wykorzystać.
- Puść mnie zboczencu! - krzykneła i wyrwała swój nadgarstek z jego dłoni. Oczy nabrały łez i z płaczem pobiegła po schodach do swojego pokoju zamykając drzwi na klucz. Dlaczego zamykała drzwi? Jeszcze było słychać jej ojca który dobija sie do niej. A no tak.. Kto to Laura? Z rodziny Marano, brunetka z ombre o brąz oczach. Jej matka umarła przy porodzie, siostra wraca za tydzień od dziadków. Ona ma 19 lat, siostra - Vanessa 22 lata. Ich przyjaciolmi są Lynchowie ( jest jeden wyjątek dla Laury ) Obie są nękane przez ojca, ale to Lau ma najciężej. W szkole nauka to dla niej pikus lecz nie radzi sobie z nachalnym kolega - Rossem Lynchem. Jest to blondyn z brąz oczetami. Tak samo 19 lat. Ma 5 rodzeństwa i 1 najlepszego przyjaciela, którego traktuje jak brata. Nie ma rodzicow zginęli w wypadku. Dokładnie 6 lat temu poznał siostry Marano w gimnazjum. Zapoznał je z rodzeństwem, a mu samemu wpadła w oko młodsza Marano. Co tu mowic.. Zaczął do niej zarywac, ale ona nie lubiła nachalnych chłopaków wiec nieodwzajemniala jego gestów. Teraz lata za Laura jakby miał motorek w tyłku. A ona biedna musi sie spotykać z nim codziennie w tej samej klasie. Nie dość ze w domu to tez w szkole, prawda? Tylko siostrze sie zwierza, bo przyjaciół nie ma. A co łączyło ta dwójkę 19 latków? Muzyka i magia.
--- następny dzien ---
Brunetka przeciagnela sie na łóżku i wstala do pozycji siedzącej. Miała na sobie jeszcze ciuchy z wczoraj. Spojrzała na zegarek: godzina 6. Poderwała sie i weszła do łazienki. Tam umyla sie i nakremowala podpuchniete od płaczu oczy. Zrobiła Qlekki makijaż, opatulila sie recznikiem i założyła puszyste fioletowe kapcie. W swoim pokoju wyjęła z szafy zestaw ubrań. Ubrala sie, zabrała plecak i porywając z koszyka jabłko wyszła z domu. Zanim jeszcze wyszła mijała leżącego na podłodze tatę. Super życie.. Do szkoły doszła w niecałe 10 minut. Juz gdy przekroczyła próg zaczepil ja Lynch. Przyszpilił do ściany i przycisnalem całym ciałem.
- Ałłł! - pisnela brunetka.
- Co tam mała? - zapytał z uśmieszkiem blondyn
- Mała to jest twoja pała! Ja jestem niska.
- Skąd wiesz, ze jest mała jak nie sprawdzałaś.
- Nie wiem i nie chce wiedzieć! - krzykneła zdenerwowana.
- Po naszym ślubie będziesz codziennie widziała mnie i moja męskość.
- Śmiem wątpić ze jesteś męski.
- Jak chcesz to chodz do mnie a za 9 miesięcy szykuj kolyske obok naszego łóżka. Zobaczymy czy jestem facetem jak będziesz w ciąży
- Nie bedzie żadnej kołyski obok naszego.. Pfu! Wogole nie bedzie wspólnego łóżka! Szybciej malpe poslubie!
- Jeszcze zmienisz zdanie kotku. - powiedział i pocałował ja w policzek. Zadzwonił dzwonek. Lau po otrzasnieciu sie podeszła pod sale. Była biologia. Usiadła przy swojej ławce czyli ostatnia pod ściana. A przed nią siedział nie kto inny jak Ross.
- Dobrze dzieci. Dzisiaj porozmawiamy o rozmnażaniu. - powiedziała pani Candy.
- Proszę pani - przerwał jej Lynch. - a czy można zaprezentować teraz jak to sie robi? Chce byc w parze z niunią! - pokazał na Lau. Cała klasa zaczęła sie śmiać, a pani Can zemdlała.
- Ej! Rossy! Laura Ci płaci zebys tak mówił? - krzykneła ,, królowa ,, Aklim.
- Co ty nie ma czym! - odkrzyknela jej Milka.
- Haha! Kochanie a moze ze mną to zaprezentujesz? - zasmiał sie Mette. Po jej policzku zaczęły płynąć łzy. Zobaczył to blondyn, który kończył w mało spokojny sposób tłumaczyć ze Laura jest jego. Wracając do brunetki. Poderwała sie i uciekła za szkoły. Jednak ktos za nią biegł. Zatrzymała sie i odwróciła w stronę tego ktosia, byl tam zamachany Lynch.
- Stój! Ja nie chciałem! - zaczął sie tłumaczyć
- ty nigdy nic nie chcesz! Po co sie mnie uczepiles? Idź do Aklim albo Milki! A nie zawracasz sobie głowę takim kimś jak ja! Na cholerę za mną łazisz!!
- To ze kilka razy odmowilem cukierka nie znaczy ze nic nie chce! Chce odwzajemnienia moich uczuć przez dziewczynę, która mnie odpycha! Chce sie zaprzyjaznic, ale nie! Ona musi byc taka niedostepna!
- To idź do niej i mnie zostaw!
- ALE TO TY! - krzyknął i podszedł do brunetki - Chociaż zaprzyjaznic.. Proszę. - powiedział juz cicho łkając.
- No to moze .. Dobrze. Choć do mojego domu. - powiedziała w końcu i pociagnela chlopaka za ręce. Sama sie sobie dziwila. Ciągnie za sobą do domu chłopaka który wkurzal ja przez 6 lat.. No cóż... Nasza dwójka nastolatków szła w stronę domu Laury. Ona jednak zapomniała powiadomić swojego rowiesnika o jednym: jej tacie. Doszli do domu, a brunetka niczym nie świadoma otworzyła drzwi i razem z blondynem poszła do salonu. Tam jej ojciec przyszpilił ja do ściany i zaczął sie do niej przystawiac.
- Mialas byc grzeczna! W nocy mi ucieklas ale dzisiaj tez jest dzien. - polizał policzek dziewczyny. Laura zniesmaczona przycisnala twarz do ściany i zaczęła płakać. Zapomniała o Rossie, który przyglądał sie i zaciskal pięści coraz mocniej. Kiedy Mark (ojciec L) próbował odpiac jej bluzkę, Ross nie wytrzymał i uderzył go. Jednak nie fizycznie, co przekonacie sie pozniej. Laura popatrzyla na blondyna zdumiona. Momentalnie rzuciła mu sie na szyje.
- Dziękuje! - dziekowala mu juz 15 raz, aż dusila sie własnymi łzami.
- Cii.. Spokojnie - mówił i glaskal ja po włosach - a teraz zaprowadz mnie do swojego pokoju. Trzeba Cie ogarnąć. - Ruszyli schodami w gore. W pokoju dziewczyny zamknęli sie na klucz.
- Umm.. Dobrze. Masz tu łazienkę?
- Tak jest tam. - powiedziała i pokazała na drzwi
Obok szafy.
- No to choć zrobię ci makijaż.
- Ty i makijaż?
- Zaufaj mi. - Zdziwienie Laury wzrosło gdy Ross idealnie oczyscil jej twarz i usunął resztki makijażu, a do tego sam ja pomalowal. - podoba sie?
- Ale jak ty?..
- Mam siostrę. Z nią jestem najbardziej zrzyty.
- Dlaczego w szkole tak sie zachowujesz? Tu jesteś normalny.
- Chciałem zwrócić twoja uwagę.. - spuscił głowę.
- Ładnie sie rumienisz - uśmiechnela sie do niego. Rozmawiali jeszcze długo. Nawet zaczęli sie bawić jak małe dzieci. Lau przebierała sie i prezentowała swoje ciuchy, Ross nawet wbił sie w kilka kiecek. Do tego razem tanczyli i sie wyglupiali.
- Słuchaj Lu.. Nie możesz tu zostać. Jeszcze Cie on zgwalci. Choć ze mną do domu.. Teraz ja Cie przedstawię. Jest dopiero 18, wiec.. Pakuj manatki i idziemy.
- Ale jak wyjdziemy? I.. Nie chce sie tak narzucać.
- Mówiłem Ci. Nasi rodzice zginęli, a moje rodzeństwo ma tylko 1 przyjaciela. Mojej siostrze przyda sie jakaś przyjaciółka, oprócz Vanki..
- Jakiej Vanki? Vanessy? - spytała zszokowana brunetka. Van ja oszukala?
- Dziewczyna mojego brata Rik'a Vanessa Marano, a co? - spytał, a Lau pacnela sie w czoło. - macie to samo nazwisko!
- no brawo! Ja mam siostrę Van.
- To ona z nami mieszka od niedawna..
- Miała byc u dziadków. Oklamala mnie. Idziemy do Ciebie! - zarzadzila i wyciągnęła walizkę. Składała do niej ubrania. Uwinela sie szybko. Po 5 minutach gotowa uciekala z Rossem. Biegla przez ulice za blondynem. Biegali w lewo i w prawo. Aż w końcu dobiegli. Brunetka miała obawy: Co sobie pomyśli jego rodzina? Przeciez to wygląd jakby wchodziła z walizka do hotelu na czas nieokreślony. Blondyn za to obawiał sie czy nie śledził ich Mark i czy powiedzieć prawdę o swoim życiu. Lynch otworzył drzwi, przepuscil Lau jako pioerwsza w drzwiach i zaprowadził ja do salonu wcześniej odstawiajac na bok korytarza jej walizkę. Oczom brunetki ukazało sie stadko ludzi: 2 dziewczyny i 4 chłopaków. Spojrzała na Rossa w szoku, a po chwili jej wzrok spotkał sie z ciemnowlosa dziewczyna.
- Jak moglas! Oszukujesz mnie! Mowilas ze dziadek jest chory i wyjezdzasz do niego a ty w tym czasie sobie tu siedzisz i nawet SMSa mi nie wyslalas! Rozumiem chcesz uciec od taty, ja tez. Ale w tym czasie gdzi ty nawet nie zadzwonilas o mało mnie nie zgwałcił! Raz zasnął na stojąco, dwa razy sie mu wyrwalam i RAZ URATOWAŁ MNIE ON! - krzyczała na swoją siostrę, która była zmieszana. Mówiąc ON pokazała na Rossa a Van oczy wyszły za orbitę.
- Laura przepraszam! Ja.. Poprostu nie wiedziałam ze tyle bezemnie sie stanie. Proszę.. Pewnie mnie nienawidzisz i nie chcesz znać. Zamieszkaj tutaj zdała od ojca tylko mi Wybacz.. Jestem okropna siostra! - zaczęła płakać Ness. Wszyscy nie wiedzieli co sie dzieje. Ale mimo to kazdy wiedział kim jest Lau. Nie dość ze sie przyjaźnią to jeszcze Ross wciąż o niej nawija.
- Ołł nessia... Jesteś wspaniała siostra! Tylko dlaczego mi nie powiedzialas prawdy gdzie idziesz? - Laura przytuliła Van i teraz obie wybierały swoje łzy.
- Bałam sie Twojej reakcji no bo.. Ja i Riker.. On jest taki podobny do Rossa tylko ladniejszy... - zaczęła tłumaczyć a wspomiany chłopak spojrzał na nią spod byka na co reszta osób tylko sie zasmiala.
- Jak ja dawno was nie widziałam! Ryd! Rik! Dalej jesteście tak szaleni? Rocky RyRy! Wyjedliscie wszystkie żelki? Ratliff! I jak tam sprawy z Ryd.. Au!!! - dostała w tył głowy od Ella. On od dawna czuje cos do Delly ale jaszecz sie do tego nie przyznał.
- Na moj widok tak sie nie cieszysz! FOCH! - wtracil sie obruszony młodszy blondyn.
- Ty sobie nie zasluzyles. Nadal niewiem czy moge ci zaufać. - odpowiedziała mu dziewczyna
- Bo Cie zaraz pocaluje i skończy sie twoje marudzenie!
- Jakbym ojca słyszała.. - powiedziały jednocześnie siostry Marano. Oczywiście nie odbyło sie bez rozmów do 24. Nadrobili cały stracony czas na rozmowy przez 6 lat. Laura zostaje na noc u Lynchów. Na czas nieokreślony. Musiała miec pokój z Rossem. Niestety lub stety. Jesli jej nie zgwalci to bedzie raczej dobrze. Ale tego co sie tu zdarzy nawet ja nie wiem.
- To co.. Będziemy.. - zaczął blondyn ale Lau mu przerwała z szokowana mina.
- NIE!!
- Ale nie o to mi chodziło!
- A skąd wiesz o co mi chodziło?
- Bo wiem!
- Hej! Idzcie juz razem do tego łóżka i tam sie kłoćcie! - krzyknął Riker odklejajac sie od Ness. Wszyscy sie zasmiali a dwójka naburmuszonych nastolatków poszła do pokoju.
- Laura musisz cos wiedzieć.. Zaczekaj tu! - poprosił i zbiegł na dół do rodziny. Zostawił zszokowana brunetke i prosił rodzine żeby mu pomogli. Zgodzili sie. Wszyscy weszli do pokoju Rossa gdzie czekała na nich zaniepokojona Laura. Młodszy blondyn wyszedł przed szereg.
- My.. Nie jesteśmy normalni. Jesteśmy... Z magia.. - Laura nie wytrzymała i wybuchła śmiechem.
- Laura to prawda! Ja tez jestem tak obdarzona! Pocałowałam sie z Rikiem i wtedy obdarowal mnie cząstkę siebie i mam moc! Patrz! - krzykneła Vanessa i skierowała swoją dłoń na doniczke z ziemia. Wyrósł w niej piękny kwiatek. - mam moc ziemi..
- Ja mam moc powietrza - objął Rik ramieniem Van a na drugiej ręce pojawiła sie mini trąba powietrzna.
- Ja potrafię latać - dodał Ell i uniusl sie nad ziemia.
- Ja potrafię wyczarowac każda rzecz - powiedział Ryland i wyczarował telewizor po czym go usunął.
- Ja potrafię byc niewidzialnym - oznajmił Rocky i zniknął na kilka sekund.
- Za to ja czytam w myślach. - nieśmiało dodała Ryd. Został tylko Ross, ale nie chciał nic mowic.
- Ja jestem niebezpieczny! - zaczął lamentowac - Mam moc ognia! Raz nie spalilem domu. A w szkole jak odpychalas mnie miałem ochotę wszystko wysadzić! - usiadł na łóżku. W tym momencie Laurze wyszły oczy z orbit. Jej siostra i przyjaciele maja moce. A jej wróg, do którego sie ledwo co przekonuje jest niebezpieczny. ,Tylko miłość która ma moc wody moze go ugasić, co to jest?! - myślała brunetka. Spojrzała na Delly która kiwala głowa. Czyli ze to ona siedzi w jej głowie.
- Nadal nas lubisz? - spytała niepewnie Nessa.
- Oczywiście! Jesteś moja siostra! A wy przyjaciolmi! Nie wydam was! - powiedziała jej siostra i przytuliła każdego z osobna. Został jej Ross. Podeszła i usiadła obok niego. Podniosła jego podbrudek i spojrzała w oczy z uśmiechem. Ale on zrobił cos czego ona sie nie spodziewała. Pocałował ja. Stanowczo i z pozadaniem. Objął ja mocno, a ona zaplątala palce w jego blond włosy. Oboje sie uniesli nad ziemie. Włosy Lau zaczęły falowac. To byl własnie moment gdy Laura rownież dostała moc, tylko jaka? Własnie! Nie wiadomo. Powrócili na ziemie i oderwali sie od siebie.
- Co to było?! - spytała sie Lau wyrywajac sie z objec Lyncha.
- Nie moja wina! Moglas nie odwzajemniac tego gestu! - zdenerwował sie Ross.
- Przycisnales mnie do siebie! - zaczęła sie bronić. - Czekaj.. Van - zwróciła sie do siostry - podczas pocałunku z Rikerem otrzymalas moce? - kiwnela głowa na tak. - Co ty ze mną zrobiłeś? Teraz mam cos co niewiem co to jest!
- Spokojnie bo zaraz.. - zaczęła Ryd ale nie dane było jej dokończyć
- Czyli to moja wina?!
- Tak!
- Nie!
- Przez Ciebie mnialam swój pierwszy pocałunek!
- Nie mow ze Ci sie nie podobał!
- Własnie tak jest!
- Przestań!
- Nie! Mam jakaś magię w sobie przez Ciebie! Mam zaliczony pierwszy pocałunek Z TOBĄ! Chciałam sie z tobą zaprzyjaźnic ale TY musiales wszystko zniszczyć! - Ross nie wytrzymał i w pokoju pojawił sie ogień.
- O nie! - krzyknął
- Jak to zgasic?! - krzykneli Rocky i Ryland
- Woda debile! - odkrzyknal im Ell
- Nie zniesiemy teraz tyle wody ani gasnicy! - powiedziała Ryd
- Oni są w samym centrum tego czegos! -krzyknął zdenerwowany Riker i pokazał za Rossa i Laure, a Vanka zemdlała w jego ramiona.
- LAURA! - usłyszeli krzyk Rossa, ale dlaczego? Zemdlała.. Siostrzane więzi. Jedna i druga. Wracając do pary w dymie. Ross klekal przed Lau i błagał ja żeby sie przebudzila. Nie reagowala. Podniósł sie ze sposzczona głowa i szedł w stronę ognia. Chciał skoczyć, ale ktos mu przeszkodził.
- Nie pozwolę Ci na to Ross! - krzykneła Lu i ręka wyczarowala wodę oraz ugasila pożar.
- Wy żyjecie! - krzykneła nagle wybudzona Van i przytuliala dwójkę nastolatków. Dołączyła do nich reszta. Grupowy miś przerwał Rocky.
- Czyli nasz moc wody? - spytał dla jasności. Brunetka pokiwala głowa. Teraz trzebaby bylo posprzatac spalenizne prawda? Ryland wyczarował nowe rzeczy i usunął zbędne. Było mocna po 2. Wszyscy poszli spać do pokoi. Laura była nadal z Rossem
- Przepraszam - wypalił nagle - nie powinienem tego robic. Bądźmy przyjaciolmi. - powiedział do niej leżąc na łóżku. Obkrecila sie w jego stronę i przytulila na zgodę. - przyjaciele na razie.. - dodał cicho niby do siebie ale ona i tak to usłyszała. Uśmiechnęła sie pod nosem i zasneła w objęciach blondynka.
--- Kolejny Dzien ---
Brunetka budziła sie powoli do życia. Przyciagnela sie i zrzucila cos co wydało z siebie ciche stekniecie. Obrucila sie na druga stronę z pleców na brzuch. Finał byl taki ze przebudzila sie z Rossem na podłodze a raczej na Rossie.
- Miękko Ci? - spytał blondyn
- Masz za twarda klate.
- To zamien ja w poduszkę mocami - zasmial sie.
- Ja chyba takiej mocy nie mam. Ty szybciej mnie spalisz... - zadumala.
- Chyba rozpalisz?
- Ja Cie ugasze wiec nie masz czym.
- Oj uwierz mam..
- Nie kończ proszę!
- A co? Wiesz ze mam racje? Ty to wiesz! Boisz sie spojrzeć! - powiedział i podniósł sie do pozycji siedzącej razem z Lau, aby po chwili wstać.
- Nie boje sie!
- Chcesz sie przekonać? - uniosł brwi do góry. Laura z kamienną twarzą wpatrywala sie w Rossa, a on nie spuszczajac wzroku od jej twarzy zaczął odpinac zamek od swoich bokserek. W tym momencie drzwi sie otworzyły i wparowala przez nie reszta rodziny Lynch, Marano und Ratliff. Widok rozbierajacego sie Rossa i Laure która sie temu bacznie przygląda trochę ich zdziwił. Co ja pisze?! Zszokowal! Chłopak szybko poprawił bokserki i spojrzał niepewnie na zebranych.
- Chcieliśmy zbudzić was na śniadanie... - zaczął Ryland.
- Wiec przyszlismy tu... - kolejne zdanie zaczęła Van
- I zrobiliśmy naleśniki... - Rydel ledwo wypowiedziała te 3 słowa.
- Ale... - zaczął Rocky lecz nie dane było mu dokończyć.
- Co wy robicie?! Znacie sie ledwo 6 lat a od 1 dnia sie pogodziliscie i juz idziecie do łóżka?! - zaczął histeryzowac Rik.
- Riker przeciesz wiesz ze on ma zapotrzebowanie seksualne.. Do tego jeszcze ten ogień. Ehh.. - powiedział na spokojnie Ell. Wszyscy spojrzeli na niego ale najbardziej Raura zabijają go wzrokiem.
- Do czego tu doszło?! - wydarł sie Mark? ( Nosz to moje opowidanie i pytam siebie czy to Mark -,- Debil nr 1.. ) Tak to byl Mark, który nagle pojawił sie w domu Lynchów. Jego styl życia sie nie zmienił nabity jak zwykle. Trzy rodziny były w większym szoku niż wtedy kiedy zobaczyli Ross i Laure w niekomfortowej sytuacji. Najbardziej wystraszona była Lau, wiedziała do czego jest zdolny jej ojciec. Całe rodzeństwo Lynch z Ellem wiedziało jaki jest straszny, ale nigdy nie spotkało sie z tym fizycznie.
- Ross?! Czy ty współżyjesz z Laura?! - zdenerwował sie
- Co?! Nie! - odezwał sie niemal natychmiastowo. - Ona tylko nie wierzyła ze moge ja rozpalić! - dodał. Całe jego rodzeństwo pacnelo sie w czoło.
- I dlatego chciałeś ściągnąć swoje majtki?! - krzyknął Riker
- Wypraszam sobie! To są modne różowe BOKSERKI! I tak, chciałem jej udowodnić przeciez!
- Nie przyszło Ci do głowy ze możesz ja pocalowac? - zapytał sie go Rocky
- Nie? - zmieszał sie.
- Hello?! Ja tu jestem! - zawolal pan Marano
- Zamknij sie! - odpowiedzial mu młody Lynch zamiast ugryźć sie w język.
- Cos ty powiedział gowniarzu?! - ryknal i podszedł do Rossa. Laura juz od początku kłótni schowała sie za nim i modliła sie w duchu żeby to sie skończyło. Kiedy podszedł do niego walnał go z pięści w twarz. Blondyn obkrecil sie tylko o 180 stopni tak ze stał z Laura twarzą w twarz.
- Ross.. Krew. - powiedziała drzacym głosem i tak samo drzaca dłonią starla krew z nad jego górnej wargi.
- To nic takiego. Wystarczy ze Cie obronie albo bede próbował chociaż a nie uciekał. Wtedy z czystym sumieniem bede mógł umrzeć. - powiedział i odwrócił sie do jej ojca wcześniej zasłaniając ja swoim ciałem.
- Wymiekasz? Jesli nie chcesz stracić swojego usmieszka oddaj mi ja! Ja sie nią zajme cała noc! - uśmiechnął sie zwycięsko bo myślał ze tym go przekona. Ale z nim nie takie klocki. Moze sie zastanawiacie co robi reszta? Otóż tak.. Van chowa sie za Rikerem, Dells za Ellingtonem, Ryland za Rockym. Korci ich żeby użyć mocy. No ale jak? Do przemocy na człowieku? Bili sie z myślami jak pomoc dwujce najbardziej poszkodowanych. Byli tak zamysleni ze dopiero jak ojciec sióstr Marano przemówił do Rossa poraz 2 otrzasneli sie i spojrzeli na nich. Rydel jak zobaczyła swojego młodszego braciszka aż zacisnęła dłonie w pięść. Tak samo uczynił Riker z Rockym. Van na widok swojej siostrzyczki kurczowo trzymającej sie ramion Rossa nabuzowalo sie w niej od środka. Chciała przeszkodzić ojcu i sama z nim pogadać ale jak? A co robił Ryland? Patrzył na wszystko ze strachem w oczach. Byl on najmłodszy ze wszystkich wiec po prostu sie bal nie miał odwagi, no chyba ze jego rodzeństwo sie wstawi to on razem z nimi. Wszyscy za wszystkich, prawda? Tak wiec on trząsł sie ze strachu i podziwiał swojego brata, który mimo ze dostał dalej stoi na nogach. A jak było u Rossa? Uśmiechnął sie słodko do 40-latka i zaczął do niego mowic.
- Proszę pana.. Mnie nie obchodzi to jak wyglądam. Bardziej przejmuje sie bezpieczeństwem moich bliskich. Wole skończyć trupem na śmietniku, zabić sie, pracować w burdelu po to by chronić moja rodzine do której zaliczam tez Ratliffa oraz siostry Marano. Teraz pana Zaskocze tym co zrobię. Ja nie jestem normalny - uśmiechnął sie glupkowato - wiec lepiej mnie nie denerwuj stary pierniku bo pozostanie po tobie tylko pył! - krzyknął a w jego oczach pojawiły sie ogniki. Wszyscy po jego słowach uśmiechneli sie i stanęli w szeregu przy nim. Laura miała ochotę pocalowac Rossa, nie wiedziała nawet dlaczego. Moze żeby go zaspokoić? Bo jak mówiła Rydel tylko woda moze go powstrzymać, a moze tak poprostu podziękować za słowa które powiedział. Lub pomprostu musiała sie sama zaspokoić. Wyszła zza Rossa i musnęła jego usta po czym sie do niego przytuliła.
- Bo zaraz sie wzrusze! - udawał rozczulenie Mark - Myślicie ze nie wiem ze jesteście istotami magicznymi? Ja tez jestem! Wy nie macie pełnej mocy a ja tak! Zobaczymy sie wkrótce ale ja przybede z kimś jeszcze żeby nie było. Bedzie juz po was! - krzyknął i jak sie nagle pojawił tak i znikl. Wszyscy odetchnęli z ulga.
- Tooo.. Co na śniadanie? - spytał Ross
- Serio?! Tutaj taka akcja sie dzieje a ty tylko o jedzeniu myślisz?! - Ell spojrzał na niego z ironia.
- No co głodny jestem! - popatrzył oburzony na niego.
- Wy idzcie odgrzac nam naleśniki, a ja sie zajme nim - powiedziała Lau i pokazała na blondyna. Reszta pokiwala głowami, a ona zabrała Rossa do łazienki w jego pokoju i opatrzyla mu rane nad wargami.
- Cos za dużo rzeczy sie dzieje w twoim pokoju - powiedziała brunetka po dłuższej ciszy.
- Tak. Widocznie to miejsce jest bardziej popularne od Alei Gwiazd - zasmiał sie. Spojrzeli na siebie i zaczęli sie zbliżać. Myslieli czy dobrze robią calujac sie ze sobą juz 3 raz. Zanim to przemysleli połączyli sie w namietnym pocałunku. Trwał on minutę ale to wystarczyło żeby po nim odniosło sie echo dwóch poszarpanych głosów.
- Co to było? - zapytała Laura nie ogarniajac co sie stało.
- To było moje rozpalenie i twoje ugaszenie. A teraz choćmy na dol bo musimy iść jeszcze na lekcje a jesteśmy bez śniadania. - oboje uśmiechnięci zeszli na dol i zjedli naleśniki. była godzina 8:30 a lekcje mieli na 9:30. Ile trwała kłótnia i o której sie obudzili? To są dobre pytania na które nie mam pojęcia jak odpowiedzieć. ( ale tak na serio ja nw jak xD ) Poszli na gore i sie przygotowywali do szkoły. Dość szybko uwineli sie z dojsciem do budynku tortur po to by zacząć lekcje a konkretniej ukochana biologie. W tym czasie reszta domowników szykowala na dworze mała sale treningowe. Używali swoich mocy do jej stworzenia. Ta sala miała posłużyć do treningów swojej magi, bo jak sie okazało można miec smykałkę do nie tylko jednej mocy, a trenować musieli bo przeciez ON powróci! Oni wiec sobie szykowali kort treningowy a w szkole w klasie w której byli Ross i Laura wszyscy sie dziwili, uczniowie jak i nauczycielka. Dlaczego? Nasza Raura usiadła na samym końcu w jednej ławce razem!
- Ross? Dobrze sie czujesz? A ty Lauro bralas cos? - spytała dla pewności pani Candy. Blondyn pokiwał twierdzaco głowa a brunetka przeczaco głowa. Zdziwiona nauczycielka postanowiła poprowadzić lekcje. Milka razem z Aklima zaczęły dyskutować a Mette zaczął myśleć ile zapłaciła Lynchowi Laura. Nagle Ross przysunął sie do Laury i zaczął ja calowac. Ona oddała pocałunek. Choć niewiedziala o co chodzi. On zaczął ja obejmować mocniej i wsadzil swoje ręce pod jej koszulkę tak ze czuł jej nagie plecy.
- Lynch! Rozumiem ze chcieliscie zaprezentować jak TO sie robi ale ja nie pamietam żebym wyrażała zgodę! - pani Can zasmiala sie. Ross nic sobie nie robiąc przycisnal bardziej do siebie Laure tak ze ta wydała z siebie cichy pomruk. Uśmiechneli sie do siebie przez pocałunek i odsuneli sie od siebie.
- Dlaczego to zrobiłeś? - spytała Laura
- Poprostu cos mnie do Ciebie ciągnie - odpowiedzial spoglądając na nią
- Co sie stało z tamtym chamskim Lynchem?
- Odszedł wtedy kiedy pojawiła sie dla nas nutka nadziei.
- Dla nas?
- Zależy mi na tobie.
- Bardzo?
- Nie.. Jeszcze bardziej wręcz masakrycznie mi na tobie zależy!
- Dzieci.. na dzisiaj juz koniec lekcji. Ja sie chyba zwolnie i pójdę na psychiatre milosnego. Bede opowiadać historie tej klasy. Tak to dobry pomysł.. Nie ma zadanie domowego miłego dna choć niektórzy juz miły maja. - spojrzała na nasza pare wymownym wzrokiem tak ze sie zarumienili. Kolejne lekcje minęły spokojnie na polskim nic nie było, matematyka - było zastępstwo gdzie kazdy robił co chciał. Ross chciał lizać sie z Laura ale ona uciekala po całej klasie.
- Oj no daj mi buzi!
- Nie!
- Ale dlaczego?
- Za dużo dobrego na dziś! Nawet razem nie jesteśmy!
- Jakbyś nie biegala w kółko to bym Cie o to zapytał!
- No Laurus zgodz sie. Przecierz on za tobą szaleje, choć nie ma za czym - zasmiala sie Milka
- Lepszy lumpeks jest od niej. Nie wiem co w niej widzi ten slepota. - wymadrzala sie Aklime
- A co ona w nim niby widzi? - Pytał siebie Mette. Wtedy Ross zatrzymał Laure w kącie sali i zaczął głośno mowic.
- Widzę w niej wodę która gasi moje pragnienie i mnie ugasza gdy jestem zdenerwowany
- Widzę w nim ogień który mnie rozpala i potrafi przyspieszyć bicie mojego serca. - wyznali obydwoje po czym sie pocalowali. Milka, Aklim i Mette byli zdenerwowani jak i zazdrośni.
- Lauro Marie Marano czy uczynisz mi ten zaszczyt i uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem w galaktyce, i zostaniesz moja dziewczyna? - spytał, kleknal, a z kieszeni wyciągnął czerwone pudeleczko w kształcie serca a w nim byl pierscionek z napisem LOVE.
- Czuje sie jak na oswiadczynach - zasmiala sie Lau i dodała - Rossie Shorze Lynchu bede najszczesliwsza dziewczyna w galaktyce jesli stane sie częścią twojego serca. - uśmiechnela sie a blondyn założył na jej dłoń pierscionek, wstał z kolan i namiętnie ja pocałował. W klasie rozbiegly sie brawa, które aż zagluszyly dzwonek. Byli zmuszeni odkleic sie od siebie i iść na muzykę. Na tej lekcji było spokojnie tutaj zadaniem domowym było napisanie piosenki i wykonanie jej w parach. To wiadomo kto z kim jest. Wrócili do domu a widok ich rodzeństwa z różnymi innymi mocami byl zaskakujący. Złapali sie za ręce i podeszli do nich.
- Hej! - powiedzieli
- Cześć wam! - odkrzykneli im
- Nie uwierzycie - zaczął Riker - mamy dodatkowe moce! Ja mam jeszcze moc teleportacji! Rydel moze manipulować! Rocky posługuje sie chmurami! Vanessa rozumie zwierzęta! Ellington potrafi byc w 2 miejscach na raz! A Ryland potrafi rzucać rzeczami! - mówił zafascynowany. Młodzi myśleli jakie oni bedą mieli moce. Podeszły do nich Ryd z Van.
- Aaaa! Moj maly braciszek sie hajtnal! - wrzeszczala Delly.
- Moja siostrzyczka wychodzi za mąż! Powiedz ze jesteś w ciąży! - przekrzykiwala ja Van. Reszta przybiegla do nich i zaczęła im gratulowac.
- Teraz muszę Ci sie oświadczyć i musisz zając w ciążę ze mną. - szepnal jej na ucho na co sie zasmiala.
- Chwila.. Co?! - spojrzała na niego, a ten przekrecil oczetami. - On mnie na razie zapytał o chodzenie!
- Aaa.. A zgodzilas sie? - spytał Ryland na co Laura pokiwala głowa. Znowu były gratulacje i inne tego typu aplausy.
- Chodzcie musimy odkryć wasze moce - powiedział Rock i pociągnął ich za nadgarstki. Zaczęli ćwiczyć. Próbowali odkryć dodatkowe magię tej dwójki. Zaczęli od Rossa.
- a weź skieruj rękę na ścianę a nie na podłogę. - mówił Ell, który przypatrywal sie jak Rocky czaruje chmure.
- To nie ma sensu! - Ross sie zerwał i zaczął machac rekami na wszystkie strony swiata. - Ja jestem jakis inny! Nie moge nic robic! Nie moge czarowac kiedy zechce! A do tego nie mam drugiej mocy!!.. - i w tym momencie z chmury Rockiego walnela blyskawica. Blondyni i bruneci byli zdziwieni, spojrzeli wymownie na Rosska a on spowrotem nakierowal dłoń na chmure. Znowu huk. Huk byl na tyle głośny żeby Laura mogła sie przestraszyć. Ona boi sie burzy. Gdyby nie szybki refleks najmłodszego blondyna spotkała by sie z podłoga.
- Dziękuje.. Masz moc .. Wladasz piorunami? - spytała mało inteligentnie.
- Na razie wladam tym zebys nie upadła. - uśmiechnął sie i pocałował Laure. Ryd, Ness i RyRy zrobili tak zwane ,Aww, a reszta ,Ble!,.
- To byl wasz 2 pocałunek? Czy pierwszy? - spytała Vanessa.
- W sumie to juz chyba 6.. - odpowiedziała Lau odczepiajac sie od ust blondyna, które jak na złość nie chciały sie cofnąć.
- Co? I nie powiedzialas o tym własnej siostrze?! - czepiala sie Vanessa.
- Oj no to tylko 6 pocalonkow w wiecej niż jeden dzien jak miałam Ci powiedzieć? - Laura podeszła do siostry przez co blondyn upadł twarzą na podłogę - Ross!
- Nic mi nie jest! - poderwał sie z podłogi. Wszyscy sie zasmiali miał paczochrane włosy i nieobecny wzrok. - Teraz Lu twoja kolej. Jaka masz moc?
- Możliwe ze cos z siostrzanej więzi. - powiedział Rocky.
- Albo znowu cos związanego z Rossem - dodał Ellington
- Lub nadzwyczajniej dwa w jednym, cos od jednej i drugiego takie pól na pól. - powiedział uśmiechnięty Riker. Vanessa go czule pocałowała.
- No tak wiec Ross ma ogień i pioruny czyli mieszanka wybuchowa. Ness ma władze nad ziemia i rozmawia ze zwierzętami czyli juz lagodniejsze rzeczy. A ty masz wode. Woda jest na 100% po Van wiec będziesz miała cos po Rossie - wygłosiła swój referat Rydel.
- Jesteś genialna Dellus! - krzyknął Ratliff
- Dziękuje Ellku - uśmiechnela sie szeroko do niego na co on odwzajemnil jej gest.
- Czy ja o czymś nie wiem? - długami sie na raz siostry Marano. Wcześniejsza para tylko uśmiechnela sie do nich i zaczęli swoją prace. Musieli odnaleźć nowa moc Laury jak najszybciej. Co nie było łatwe, no bo co mógł jej przekazać Ross? No to zagadka. Próbowali wiele rzeczy: atmosfera, natura, zwierzęta, żywioły i nic.
- Moze poprostu na taka jestem. - wywołała sie Laura
- Nie to nie prawda! Jesteś taka jak my! - przerwał jej Ryland
- Tylko..? - Laura była juz zmęczona
- Mam! - krzyknął Ross - najpóźniej dostałas moc! A dostałas jej podczas..
- Pobytu u Ciebie w pokoju? - spytał Ell
- Nie!
- Nocy? - spytała Rydel
- Co? Nie!
- Wokół ognia? - spytał sie Rocky
- To tez ale nie. Van kiedy dostałas moc? - zwrócił sie do starszej Marano
- No przy pocałunku Rikera..
- Bingo! - krzyknął i przyssal sie do Lau tak jak wtedy z pozadaniem. Znowu uniesli sie wysoko nad ziemia a jej włosy zaczęły falowac. Poczuła przeszywajaca ja energię. Uśmiechnela sie przez pocałunek i mocniej objęła Rossa tak ze przycisnala dłońmi tył jego głowy do siebie. On złapał ja mocniej w pasie i przycisnal do siebie. Klasami powoli na ziemie. Gdy dotykali juz stopami paneli oderwali sie od siebie. Laura miała podobnie jak u Rossa ogniki w oczach tylko niebieskie.
- Laura ręka na chmure juz! I ty Ross tez! - krzyknął Riker. Oboje dali szybko dłonie na chmure po chwili zaczął padać z niej grad i strzelać pioruny. Laura uśmiechnela sie i zaprzestala swoich czynów.
- Udało sie! - rzuciła sie na siostrę i ja mocno przytuliła.
- Wiedziałam ze ci sie uda. - powiedziała Rydel - no to teraz robimy babską noc!
- Nie żeby cos ale jutro mamy szkole. - powiedział i objął Lau ramieniem. Podeszła do nich Rydel i strzasnela jego rękę z ramienia brunetki.
- macie na 9 do szkoły bo jutro jest integracja wiec i tak koncercie o 14. Wracacie i dalej ćwiczymy, a teraz jest po 17 wiec my zabieramy Lau bo czy tak czy siak nie można juz po pierwszym dniu chodzenia spać w jednym łóżku. Wy sobie zróbcie męski dzien.
- Ale przeciez spalismy razem jak jeszcze razem nie byliśmy. - spojrzała na nie Laura i przymrozyla oczy.
- Cii! Idziemy - Ness i Delly pociagnely Laure do pokoju Ryd i tam rozmawialy przez dłuższy czas podczas gdy chlopacy rozmawiali o męskich sprawach w salonie. Pierwszy raz zaczniemy teraz od chłopców. Usiedli w salonie i nadzwyczajniej w świecie grali na playstation i przy tym rozmawiali.
- Jak tam u Ciebie sprawy z Rydel? - zwrócił sie Ross do Ellingtona.
- A jak ma byc? Jesteśmy przyjaciolmi - odpowiedzial
- Mówiłem Ci ze masz moje błogosławieństwo i możesz sie brać za moja siostrę. - przemówił wpatrzony w ekran Riker.
- Ale ona mnie nie kocha tak jak ja ją! - załamał sie brunet.
- Ona na Ciebie leci od 2 lat! - krzykneli Ryland i Rocky.
- Tak? Nie zauważyłem. - wszyscy pacneli sie w czoła na słowa bruneta.
- Nosz masz do niej iść i wyznac uczucia! - krzyknął Riker
- No ale.. A własnie Ross.. Robiłeś juz z Lau to khem khem?
- Co?! - wspomianemu blondynowi oczy wyszły z orbit - Nie!
- Czyli ze jeszcze będziemy słyszeć te odgłosy - zajeczal RyRy
- Po moim trupie! Pod moim dachem zero stosunków! - warknął Rik
- A przypomnijmy Rikus jak tam te sprawy z Van? - Rocky zrobił brewki.
- No.. my. - zaczął
- Jakieś 2 miesiące temu pod tym oto dachem? - zasmiał sie Ell i przybil piątkę z Rossem.
- Nie prawda bo 3 a tak wogole.. Ross, Rock za nogi a ja i RyRy za ręce go i do Ryd - krzyknął najstarszy blondyn i tak ja powiedział zrobił z chłopakami. Szli w stronę pokoju Rydel. W tym czasie Laura kończyła wypowiedz o 6 pocalunkach.
- I do dzisiaj byl 6 pocałunek... Rozumiecie? - spytała wykończona. Przytaknely głowami. - To teraz jak tam u Rikessy?
- a w porządku. - odpowiedziała jej Van
- Tylko w porządku? To ja ci sie zwierzam 20 minut a ty mowisz mi w sekundę W PORZĄDKU?! - narzekała na nią młodsza siostra
- No trochę za mało jak ja was widzę to jest o wiele lepiej - podsumowała Delly.
- Kocham go! A o moich przeżyciach z nim wole nie mowic.
- przeżycia nocne? - zasmiala sie Ryd
- Nie przecinek bo zawolam tu Ratliffa i powiemy mu z Laura ze go lubisz tak ze lubisz. - pogrozila jej palcem ciemnowlosa. Rydel sie zarumienila. W tej chwili cała gromada chłopaków z Rikerem na czele przytargala Ella za nogi i ręce. Dziewczyny były w szoku. Chłopcy rzucili Ella na ziemie. Podbiegla do niego Rydel z pytaniami: wszysto dobrze? Nic Cie nie boli? Itp. Kiedy ona kleczala nad Ratliffem, dwaj blondyni wyciągnęli siła swoje dziewczyny z pokoju, a gdy w nim pozostała Delly i Ell, zamknęli na klucz drzwi.
- Nie wyjdziecie stad dopóki sie nie umówicie - krzyczał Ross zza drzwi.
- Ross wypuścić ich! - nakrzyczala na niego brunetka wiadzac jak ma klucz do drzwi.
- Hmm.. Nie! - uśmiechnął sie i podniósł rękę wysoko nad głowa tak żeby skaczaca Laura go nie dosiegnela. Była o wiele od niego niższa. Nie miała szans. Wiec poszła na proscizne. Pocałowała go mocno. Jego ręka powoli znizala sie na dol. Teraz spokojnie brunetka mogłaby zabrać klucze gdyby nie stanach obok nich Riker z mina mówiąca: zaraz jej ulegniesz, stary.
- Kochanie proszę daj mi ten kluczyk - zaczęła z nim grę w kotka i myszkę.
- Mmm kochanie. Tak pieknie to brzmi w twoich ustach.
- Dasz mi ten kluczyk skarbie? - mówiąc to musiała jego usta swoimi. Juz pochylał sie do oddania klucza gdy do akcji wkroczyl Riker.
- Aaaaaaaa! Ona go omamila do szafy z nim, a ja do piwnicy! - rozkazal Riker i z Rockym zamknęli młodszego blondyna w szafie, a pozniej oslupiala Lau w piwnicy. RyRy zakazał sie popcornem i oglądał ta sytuacje jak najlepsza komedie na świecie. W tym czasie u Rydellington. Oboje siedzą na łóżku i rozmawiają sobie na wszystkie możliwe tematy.
- Rydus nie obrazisz sie jak zaprosze Cie na piknik do parku? - zapytał niepewnie Ell.
- Czyżby randka? - spytała unoszac jedna brew.
- Możliwe..
- W takim razie.. Tak!
- Ale serio? Chcesz iść ze mną na randkę? Ze mną?!
- Oczywiście, bardzo Cie lubię. - Ryd pocałowała Ratliffa w policzek, na co ten sie zarumienił, poderwał z łóżka i zaczął śpiewać i tańczyć krzycząc: Ryd sie ze mną spotka! Ryd sie ze mną spotka! Porwał rownież ja do tańca i zaczęli sami śpiewać piosenkę: Love Me Like That.
- I jak tam sprawy?! - krzyknął Rocky przedsięwzięć sie przez drewniane drzwi.
- Jesteśmy umowieni! - krzykneli obydwoje.
- Ryland otwieraj te drzwi mogą wyjść! - po chwili mogli normalnie zejść do salonu. Kazdy uśmiechnięty zaczął oglądać telewizor. Akurat leciał w telewizji Madagaskar 3. Wszyscy byli pochlonieci bajka animowana.
- Wy tez czujecie spalenizne? - spytał Rocky. Wszyscy zaczęli wdychac powietrze. Cos im nie pasowało.
- Cos czuć... - zaczął Ryland ale nie dokończył bo do salonu wparowal cały czerwony Ross.
- NIGDY. WIECEJ. NIE. ZAMYKAJCIE. MNIE. W. SZAFIE! - krzyknął aż cały dom sie zatrzasl - A Ryland wyczarujesz nowa szafę. - dodał a wspomiany chlopak z mina męczennika udał sie na korytarz gdzie byl zamknięty jego brat.
- Chwila.. GDZIE MOJA LAU?! - krzyknął ponownie blondyn
- W piwnicy - powiedziała beznamietnie Vanessa.
- I ty to mowisz tak SPOKOJNIE?! - wydarł sie
- Spokojnie są z nią myszki i pajaczki - Riker uśmiechnął sie do swojego klona, ale jego uśmiech powoli znikal gdy pojawiła sie w oczach Rossa coraz większa furia.
- ZABIJE WAS! - krzyknął na nich i pobiegł pedem do piwnicy. Rocky, Ellington, Rydel, Vanessa i Riker wzruszyli ramionami i powrócili do oglądania. Dołączył do nich Ryland który własnie wracał z tortur. Ich spokojne oglądanie zakłócił hałas z dołu.
- Oho Ross wydarzył drzwi do piwnic - powiedziała Ryd wpatrzona w ekran. Zrobiła smutna minie i spojrzała na Rylanda - szykuj bracie swoje cztery litery i idź naprawić te drzwi.
- Dlaczego ja akurat mam taka moc?! Pójdę pozniej - powiedział. Kilka sekund po jego odpowiedzi pojawił sie Ross z nieprzytomną brunetka na rękach. Oczy wszystkich były skierowane na nich.
- Moja siostrzyczka! - poderwała sie Vanessa z kanapy i podbiegla do leżącej siostry. Zaczęła na przytulac co wyglądało trochę dziwnie, ponieważ Laura cały czas była w rękach blondyna.
- Wypad z kanapy! - krzykneła Delly. Wszyscy wstali, a Ross położył zemdlała dziewczynę na kanapę.
- Dajcie wody! - Krzyknął Ross cały zdenerwowany.
- Ale Laura ma moc wody.. - zadumal Rocky
- A zlewu nie ma baranino czy mam Ciebie piorunem trzasnac? - zdenerwował sie Ross, Rocky razem z najmłodszym Lynchem pogłębił po wode. Po chwili wrócili i podali wode Ellingtonowi który bezceremonialnie wylal wode na Laure i Rossa. Młoda Marano sie przebudzila i wskoczyła swojemu chłopakowi w ramiona. A jej chłopak własnie parowal.
- Tam byl szczur! - przytuliła sie brunetka mocniej do Rossa, który własnie ich suszyl.
- Pojebana rodzinka - Riker zrobił faceplama.
- Zgadzam sie - poparła go Van
- Jesteście dziwni - Ell spojrzał krzywo na Rikesse.
- Nie wymadrzaj sie tak. Pamiętaj jutro zabierasz Rydel na randkę! - uśmiechnął sie cwano Rocky
- Bedą jaja... - zasmiał sie Ryland.
- Cicho bądźcie. - syknela dwójka która idzie na randkę.
- Możecie sie nie kłócić? - spytał spokojnie Ross
- O proszę! Ten sie darł jak opentany niecałe 5 minut temu i sie klocil. A teraz gdy jest z nim Laura nagle.. Ta dam! Jest spokojny. - Riker śmiesznie gestykulowal i używał takiego wysokiego tonu.
- Serio?! - spytali na raz Ryland i Laura
- Ej Ross! Pamiętaj ja wiem o czym myślisz! - Rydel nakrzyczala na niego.
- Weź mi w głowie nie siedź.. - pokazał jej język
- Moze u nas w głowach tez siedzi - zasmiala sie Van, zawtórowal jej Ratliff, Ryland i Rocky
- Zobaczymy.. - blondynka z morderczym wzrokiem chwicila pierwsza lepsza rzecz czyli patelnie i zaczęła gonić te oto czwórkę. Po biegach kazdy poszedł spać. Ale nie kazdy zapada w sen nocny. Pewna znana wam osoba planowała zemstę. Miała ona wspólników, a dokładnie trzech. Za co była zemsta? Za wszystko. Za to ze istnieją i są szczęśliwi.
- Zaatakujemy za 2 dni? W sobotę?
- Tak najlepiej ich zaskoczmy - odpowiedzial swojemu wspólnikowi Mark
- Jesteśmy niepokonani. Nie maja szans. Ich moce są niskie. Nie to co nasze. - Odpowiedziała mu jedna z jego wspólniczek.
- Ta Laura POŻAŁUJE! - krzykneła jego druga wspolniczka. Dalsza noc zajęła im na planowaniu jak rozegrają bitwę. A moze wojnę?
--- Kolejny Dzien ---
Kolejny dzien niby normalny. Z rana kazdy wstał i po bitwie porannej na moce Ross, Laura, Rocky i Ryland poszli do szkoły. W domu zostali Vanessa i Riker, którzy szykowali Rydel i Ellingtona na randkę. Oczywiście Riker pomagał Ellowi zaplanować romantyczny wieczór z każdym szczegolem. Podał mu tez radę co założyć: ciemne jeansy, jasna kremawa koszula, ciemna kurtka skórzana oraz jasne trampki. Włosy zostawił mu takie jaki miał jak on to nazwał: zostawiam Ci sie tłuste dredy bo dodają Ci uroku. A co u dziewczyn? Vanessa wyrzuciła na Ryd cała zawartość jej szafy, aby pozniej ja odkopac i znowu zakopać bo nie znalazła tego ,, ideau ,,. Po 30 minutach do akcji wkroczyła Rydel i teraz razem z Vanka przewracali pokuj do góry nogami. W końcu jednak znalazły dla blondynki piękna różowa sukienkę a do tego czarne buty na koturnie i tego samego koloru kopertowka. Teraz obmyslaly plan na fryzurę i makijaż, a ze było juz po 14:00 reszta wróciła ze szkoły. Laura dołączyła do dziewczyn wzesniej uspokajając swojego chłopaka ze nic jej sie nie stanie. Ahh ta nadopiekunczosc... Ryland z Rocky zasiadł na playstation. A blondyn poszedł pomagać swojemu bratu i przyjacielowi. Rydellington byli meczeni do godziny 15:00. Po tym odswiezyli sie a szczególnie Ratliff który latał z miejsca na miejsce. Ubrani sie. Do pokoju blondynki wtargnely siostry Marano i zrobiły jej fryzurę i makijaż. U bruneta było podobnie tylko mu podawali dezodoranty. W końcu wybiła godzina 16:30. Ell podszedł pod pokój swojej przyjaciółki i zapukał. Otworzyła mu pięknie wystrojona Delly.
- Wow.. - wyszeptal wpatrzony w nią jak w obrazek.
- Aż tak zle? - spytała rumieniac sie.
- Nie nie nie. Jesteś piękna a to dla Ciebie - powiedziLa i wyciągnął zza pleców bukiecik róż. Uśmiechnięta blondynka przyjęła je i wsadzila do dzbanka z woda, która w magiczny sposób sie pojawiła. Laura... - pomyślała sobie blondynka. Nie mogła odczytać myśli Ellingtona. Zreszta nie pierwszy raz. Wsadzila kwiatki do wody i zeszła z brunetem na dol po schodach.
- Wychodzimy - krzykneła blondynka na cały dom.
- Bawcie sie dobrze - odkrzykneli jej.
- Tylko spokojnie - dodał Rocky
- Bardzo śmieszne - wymruczal Rat i wiatrem spowodował ze brunet spadł z kanapy na której siedział. Zasmiał sie razem z blondynka i poszli na wcześniej przyszykowane miejsce. W połowie drogi Ell postanowił związać Rydel oczy. Z kieszeni wyciągnął czarny materiał i zakryl jej oczy.
- Co ty mi robisz?
- Zaufaj mi. - odpowiedzial i zaczął ja prowadzić. Złapał ja za rękę i szli dalej mijając zdziwionych ludzi. Po kwadransie chodzenia byli juz u celu. Brunet odwiazal jej oczy, a widok który jej sie ukazał byl przepiękny. Znajdowali sie na Polanie obrosnietej kwiatami. Na samym środku leżał kocyk z koszykiem pełnym jedzenia. Na przeciwko koca widac było zachód słońca. Teraz blondynka zauważyła ze to urywal skalny, a za nimi jest wodospad, z którego spływa strumyk wody obok pikniku.
- Tu jest przecudnie! Jak ty znalazłeś to miejsce? - przytulala sie do przyjaciela.
- Kiedyś wracalem i sie zgubilem. Wtedy znalazłem to miejsce. Oczarowalo mnie ono.. Tak jak ty. - uśmiechnął sie szeroko. - Chodz. Zapraszam Madam na ucztę przy zachodzi słońca. - powiedział z akcentem, co rozsmieszylo blondynke. Udali sie na koc i spożywali swój posiłek. Karmili sie winogronami i kazali bita śmietaną z truskawek. Swietnie sie bawili i czuli w swoim towarzystwie.
- Jesteś niesamowity - zasmiala sie Rydel gdy poraz kolejny Ell złapał rzucone przez nią winogrono.
- Wiem
- I do tego taki skromny
- Wiem.
- Rozsmieszasz mnie.. Wiesz?
- Tak wiem. - zasmiał sie. - A teraz zapraszam Madame na taniec pod gwiazdami. - powiedział i wyciągnął rękę wcEsniej wstając. Lynch ja złapała i wstala, a jak na zawołanie zaczęła lecieć ballada. Tanczyli razem w świetle księżyca. Skończyła sie pierwsza piosenka i teraz leciala juz inna melodia.
- Rydel jesteś dla mnie kimś wiecej niż przyjaciółka
- Ty tez Ellingtonir jesteś kimś wiecej niż tylko przyjacielem od dawna..
- A wiec.. - ukleknal na jedno kolano - Rydel Mary Lynch czy uszczesliwisz mnie bardziej niż można i zostaniesz moja dziewczyna? - spytał i wyjął z kieszeni pudeleczko a w nim pierscionek.
- Tak, oczywiście! - Ryd przytuliła do siebie chłopaka a on założył na jej palec serdeczny pierscionek. - śliczny
- Miałem nadzieje ze ci sie spodoba - dalsza cześć randki minęła im spokojnie do 20:00 po tej godzini wrócili do domu. Tam zostali zaatakowani przez stado małp. Zostali pytani o szczegóły. Po wyjaśnieniu co sie działo dodali ze zostali para, na co całe rodzeństwo z dziewczynami Marano sie ucieszylo. Wszyscy akceptowany Ratliffa dla Delly. Innych chłopaków tylko przeganiali, wiec to prawdziwe szczęście.
- A wy co robiliscie? - spytali przysiadajac sie do nich na kanapie.
- Weź mnie nie denerwuj - powiedzieli razem dwaj blondyni.
- Uuu co tu sie działo? - spytał Ell
- Klocili sie o to która z ich dziewczyn jest ładniejsza.. - powiedział Ryland
- A pozniej Riker zaatakował Rossa na ilu randkach byli. - dodał Rocky
- I skończyło sie na tym ze blondasek urazony wybuchł na co ja musiałem odnawiać salon a Laura wszystko gasić - powiedział najmłodszy.
- A ja jednego nie zrobiłem! Jak mogłem?! - zaczął lamentowac Ratliff.
- Ale co nie zrobiłeś? - spytała zaskoczona Ryd bo według niej była to cudowna randka. Ellington objął ja ramieniem i nic wiecej nie mówiąc pocałował ja delikatnie. Oboje zatoneli w pocałunku. Calowali sie i calowali, i końca nie było. Wszyscy którzy na nich sie gapili nie zwracali na nich uwagi. Niech maja choć trochę prywatności. Laura położyła głowę na ramieniu Rossa i.. Zasneła. Tak samo było z jej siostra tylko ze Van zasnela na kolanach Rikera. Wielcy bracia zabrali swoje dziewczyny do swoich pokojów. Gdy ta czwórka poszła. Pewna dwójka sie oderwala od swojego pierwszego pocałunku. A kolejna dwójka skończyła oglądać film.
- My idziemy spać - powiedziała Rydel i pociagnela za sobą Ratliffa, który pociągnął Rockiego, który ciągnął RyRyego a on wylaczal telewizor. I tak oto kolejna czwórka była w swoich pokojach i poszła spać. Wszyscy spali oprócz naszej Raury.
- Jaki mi wstyd.. - narzekał cały czas blondyn, który zbudzil Lau po to by sie jej spowiadac. - Nie zabralem Cie na randkę, a pocałowałem z 10 razy.
- Ross nic sie nie stało.. Nie lamentuj - Laura próbowała go uspokoić
- Jak mam niby nie lamentowac?!
- Proszę uspokuj sie
- Nie moge.. Jak mogłem pominąć taki szczegół a jednocześnie tak ważna rzecz!
- Dla mnie najważniejszy byl ikon pierwszy pocałunek z tobą. Dzięki tobie mam moc i.. Wspaniałego chłopaka - brunetka pocałowała w policzek blondyna. On obkrecil sie tak ze znalazł sie nad nią.
- Raczej głupi chłopak który potrafi dobrze calowac - uśmiechnął sie cwano i zaczął calowac Laure w usta. Uśmiechał sie przez pocałunki i mocniej przycisnal sie do niej. Ta tylko mruknela.
- Umm.. Przes.. Mmm.. Ross... Ni.. Och! - oddaliła sie od Rossa. Nie za daleko bo dotykali sie nosami.
- Nic z tego Rossiu najpierw bedzie randka, a kiedy indziej będziemy budzić innych po nocach.
- Dlaczego? - mruknal niezadowolony
- Bo jesteśmy ze sobą tylko dwa dni - odrzekla mu
- Uhh.. Poczekam. Na Ciebie zawsze.. - powiedział i cmoknal ja przelotnie w usta. - Dobranoc - dodał schodzac z niej.
- Dobranoc - odpowiedziała mu i wtuliła sie w niego.
--- Kolejny dzien ---
Dzisiaj z samego rana przyjaciele poszli do sali treningowej, niektórzy zrobili sobie wolne od szkoły. Niegrzeczni.. Wracając juz od 8 rano ćwiczą swoje moce, oczywiście te moce które nadają sie do walki. Vanessa trenowała Swoje zdolności do wladania ziemia, Laura tworzyła wode i za pomocą zimna zamieniala ja w lód, Rydel co chwila manipulowala Ellingtona i cwiczyla na sasiadach szperanie w myślach, z kolei Ell latał i pomagał Ryd czyli tez sobie no bo przeciez moze byc w dwóch miejscach jednocześnie. Następnie Riker bawił sie powietrzem, Ross byl z izolatce w której mógł czarowac ogień i blyskawice, Rocky posługiwał sie chmurami, Ryland ćwiczyli koordynację rzutów rzeczami. Ćwiczyli tak dość długo, bo z 5 godzin. Żeby uczcić rozwinięcie swoich mocy wybrali sie na lody. Przechodzili spokojnie przez park. Nikt nie wie kim oni są. Moze i to dobrze? Przyszli do budki z lodami, a tam kazdy kupił sobie po waniliowym smaku i kierowali sie w stronę domu.
- Zwariowany dzien.. - myślał na głos Ryland
- Trzeba przyznać ze fajnie jest byc kimś innym - powiedziała Laura
- Zgodzę sie z tobą siostra - uśmiechnela sie do niej Van - Nawet nie wiesz jak sie czułam kiedy blondyn mnie pocałował..
- Wyobrażam sobie - powiedziała brunetka spoglądając na Rossa
- Troszkę sie boje - wyznała Rydel
- Ale czego? - spytał Ell i objął ja ramieniem
- No tego kiedy zaatakuje.. No wiesz..
- Spokojnie nic nam nie bedzie - uspokajał ja Riker
- Ja Cie obronie - wstawil sie za nią Ratliff
- Wszyscy będziemy walczyć - dodał Rocky
- Zawsze razem? - spytał Ross
- Zawsze razem - odpowiedzieli mu wszyscy
- To co teraz bedzie... Aaaa! - chciała zapytać Van ale zobaczyła na drodze osobę która teraz najmniej chciałaby widzieć.
- O nie, nie teraz! - lamentowala Lau wtulajac sie w swojego blondyna tak samo jak Van
- Dzieciaki! Dziś to rozegramy! Inaczej nie dam wam spokoju. Dzisiaj odbędzie sie ostateczna walka! Co wy na to? Laurenko.. - ogłosił Mark
- Nie mow do niej Laurenka zboczencu! Tylko ja moge tak mowic! - zdenerwował sie Lynch
- A to co? Niby kim ty dla niej jesteś?! Pff...
- CHŁOPAKIEM! - wydarli sie wszyscy.
- Dosyć tego! Na arene! - krzyknął ojciec Marano i znaleźli sie na starożytnej arenie jak za dotknięciem magicznej różdżki.
- Zaczynajmy! - krzyknął Ryland i rozpoczęła sie bitwa. Wszyscy mierzyli sie morderczym wzrokiem.
- A teraz niespodzianka! Aklim, Mette i Milka przeciwko wam! - Dodał Mark a oni pojawili sie po trzech rożnych stronach otaczajac grupke przyjaciół. Zaczęli ich atakować. Milka mocą powietrza uderzyła Ella i Rydel. Mark ogniem udarzyl Rockyego i RyRyego. Aklime zatakowala siostry Marano siła wody. Mette chciał uderzyć ziemia blondynow, ale oni chcąc ratować swoje dziewczyny zrobili unik. Oni maja żywioły i tylko żywioły my mamy wiecej ale nie ujawniajmy tego jeszcze teraz - taka wiadomość wysłała Rydel do wszystkich swoich towarzyszy. Oczywiście omijając tych nagatywnych. Ellington wstal za ten czas z ziemi i zaatakował. Podniósł sie nad ziemia i szybko podlatujac do osobnika przywalil mu w twarz. Dołączyła do niego Rydel, zaczęła manipulować Milka tak żeby sie nie ruszają a działał tylko Ell. Kiedy Rydellington zwalczala żywioł powietrza, powstali z ziemi Ryland i Rocky.
- Rocky.. Jakie słowo oprócz żarcie przychodzi ci na myśl? - spytał najmłodszy.
- Dużo. Patelnia, doniczka, kij bejsbolowy, taczka, pilot do TV... - Rocky wymieniał i kierował chmurami tak ze spowodowały uwięzienie Marka w korzuchu. Ryland za to czadowej to co wymieniał brat i rzucał w pana Marano. Czasami pudlowal.. W tym samym czasie Ross i Riker pomogli wstać swoim wybranka i w czwórkę stawiali czoła Mette i Aklim. Laura uwiezila Aklim w wodzie a Vanessa chodowala korzenie które zlapaly ja za nogi. Riker bawił sie w takiego kotka i myszkę. Raz czarowal, a raz odwracal uwagę, Ross natomiast ogniem spowodował normalny pożar. Walka była zawzieta ale zawsze ich wrogom udało wyjść sie z pułapki jaka zrobili.
- Nie damy rady - mówiła bezsilna Vanessa. Laura była w gorszym stanie. Nie mogła wziasc oddechu i cały czas upadala na ziemie.
- Moze czas użyć? - spytał Rocky
- Tak.. Powinnismy, ale razem - mowi Ellington
- Laura.. Trzymasz sie? - kleczacy Ross cały czas trzyma ja za dłoń jedna ręka, a druga podtrzymuje jej plecy.
- Ja odpadam..
- Nie. Nie mozesz! Bez Ciebie jestem bezsilny. Kocham Cie! Słyszysz?! Kocham! - Blondyn otarl wierzchien dłoni łzy. Popatrzył na Laure. Była blada i miała podkrazone oczy. Zbliżył sie do niej i pocałował ja. Calowali sie inaczej niż dotychczas. Wkladali w to zupełnie inne uczucie. Ich pocałunki były delikatne i pełne miłości. Przyglądała sie im Rikessa. Para uśmiechnela sie szeroko na widok swojego młodszego rodzeństwa.
- I pomyśleć, ze my okazujemy sobie uczucia tak jak oni - zasmiał sie Riker
- Co masz na myśli? - spytała sie jego Van i przytuliła sie do jego ramienia.
- Caluja sie tylko w sytuacjach kryzysowych. Albo ukazują sobie uczucia kiedy trzeba.
- Tak? Musimy zmienić zwyczaj.. - powiedziała Van wpatrujac sie jak jej siostra unosi sie nad ziemie razem z Rossem. - Co sie dzieje?
- To chyba bedzie ich efekt uboczny calowania sie obdarzonych.. Bedą latać jak Ell. - uśmiechnął sie blondyn.
- A jaki jest nasz efekt uboczny?
- Sprawdźmy - rzekł Riker i pocałował Vanesse delikatnie i uczuciowo. Pocałunki z bliska osoba są jak uzależnienie. Chcesz wiecej i wiecej. I tak było w tym przypadku. Nie chcieli skończyć sie calowac, choć za każdym razem przechodził ich prąd. Calowali sie krótko jak na nich, ale to była wieczność w ich sensie.
- Wiec naszym efektem ubocznym jest.. Hmm.. Iskrzenie pomiędzy pocalunkami? - spytała Van na co chłopak przytakna jej głowa
- No siostra nie wiedziałam ze taka akcje tu zastane. - powiedziała Laura, która juz dawno przestała sie calowac z Rossiaczkiem.
- Yyy.. Nie chce wam przeszkadzać ale... MOGLIBYSCIE POMOC?! - krzyknął Ryland
- POTRZEBUJEMY ŻYWIOŁY A JAKOŚ ICH NIE MA!!! - zawtórowal mu Ell
- BRAĆ TYŁEK W RUCH I POMAGAĆ BO JAK PRZEZYJEMY TO OSOBIŚCIE WAS ZABIJE! - wrzasnela Rydel
- A ja pomogę Delly. - zaproponował Rocky. Czwórka pozostałych osobników przekrecila oczetami i przylaczyla sie do bitwy.
- Odebralas mi Rossa! Nie daruje Ci tego! - krzykneła Aklim i chciała uderzyć swoją mocą w Laure, ale w jej obronie stanęło całe rodzeństwo Lynch. Czteroosobowa grupka i osmioosobowa grupka stała naprzeciwko siebie, wiec kazdy miał dobry zasięg do ataku.
- A ty mi odebrales Laure! - wysapal Mette i po chwili rzucił odlamkiem ziemi w blondyna. W jego obronie stanął Rocky który wyczarował chmury a ziemia odbiła sie od nich
- Jak wy macie po 2 moce?! Nie doczekanie wasze! - wrzasnela Milka i próbowała ich wszystkich przewrócić. Na darmo. Chmurki cały czas działaly.
- A ty córus co masz? Moc wody jak twoja matka? Żałuj. Zniszcze Cie i Twoich przyjaciół. Nie uda Ci sie pokonać ognia! - wywarczal Mark i wystawił dwie dłonie do przodu. Zaczął z nich lecieć ogień. Laura oddała atak woda. W takim sam sposób ulozyla dłonie i wykresów z siebie moc. Dołączył do niej Ross. Tylko on również posługiwał sie ogniem.
- Tak łatwo Wam nie odpuszcze!
- Vanka! Atakujcie tamtych. - krzyknął Ross
- Nie! Ja i Riker jesteśmy z wami. Im sie uda pokonać tych cwokow. - powiedziała i dolaczyla do dwójki razem z Rikerem. Riker odpychal powietrzem ataki ojca Marano, a Van tak samo robiła z ziemia.
Reszta zajęła sie Milka, Aklim i Mette. Wszyscy byli zmęczeni i opadali z sił, ale Riker, Ross, Rocky, Ellington, Ryland, Laura, Rydel i Vanessa wiedzieli ze nie mogą sie poddać. I walczyli. W końcu odpadła jako pierwsza Milka, która dostała od Rockyego z chmury. Drugi odpadł Mette, on zaś dostał od Rylanda. Trzecia najbardziej trzymająca sie odpadła Aklim, ja pokonała Rydel z Ellem. Kiedy przegrani leżeli na ziemi reszta postanowiła pomoc swoim towarzyszom w pokonaniu Marka.
- Rock! Chmury! - Krzyknął Ross do brata który wykonał jego prośbę i wyczarował chmury. Nie wiedział tylko gdzie wiec zrobił je nad sobą. - Ale tam! - dodał i pokazał na starszego mężczyznę. Ellington uniosł sie i przeniósł chmury we wskazane miejsce. Po chwili słychać było grzmoty i inne tego rodzaju.
- Laura! Lód ! - powiedział Ryland. Laura oderwala sie na chwile i wyczarowala wode a pozniej z niej kostki lodu. Ryland zaczął je unosić i rzucać w kierunku gdzie wszyscy. Laura powróciła do swojej poprzedniej czynności. W tym czasie Rydel próbowała przerwać moc ognia Marka. Udało jej sie, zatoczyl on sie do tylu i upadł na ziemie. W tym momencie wszyscy przerwali swoje czynności. Zaczęli cieżko dyszec i spoglądać na siebie. Nie zwracali na nic uwagi i przez to Laura oberwala ogniem.. Upadła na ziemie. Miała zamknięte oczy a usta rozchylone
- Laura! - krzykneli wszyscy i podbiegli do lezoncej o 5 metrów dalej brunetki.
- Laura nie rób mi tego! - krzyczała i płakała Vanessa
- Ona jest jeszcze młoda i silna da radę! - mówił Rocky ze łzami w oczach.
- Lau! Nie.. - lkal Ross prosto na jej dłonie.
- Ona musi zyc - krzyczała Rydel
- Ross nie rób nic głupiego! - wydzieral sie do niego Riker, gdy zobaczył ze blondyn wstaje i podchodzi do siedzącego po turecku na ziemi Marka z wielkim uśmiechem. Jemu nie było do śmiechu.
- Ross deklu nacpany! - za nim szedł Ratliff.
- To za to ze pana poznałem! - krzyknął 17-latek i trafił Marka ogniem, na co ten sie przesunął dalej. - To za to ze chciałeś ja pocalowac i wykorzystać! - wymieniał i z coraz większa siła rzucał ogniste kule - To za to ze ja pokochalem! - mówił dalej
- Ross Chodz tu! - krzyczał Ryland. Laura sie ocknęła. Ale niestety tamten go nie słyszał, albo ignorowal.
- To za wszystkie nasze pocałunki - kolejny strzał. - A to za to ze mimo tych wspólnych chwil ona teraz moze nie zyc! - nacelowal na niego ostatni raz. Marano jez ledwo sie trzymał.
- Jesteś godnym przeciwnikiem młodzieńcze. Opiekuj sie nią. Ja juz nie moge za bardzo przypomina mi Ellen. - wyznał i podparl sie na rękach.
- Dlatego chciałeś ja...!
- Ross!!! - usłyszał głos, który tak uwielbiał, który kochał i który myślał ze stracił. To byl jej głos.
- Laura? - spytał i obrucil sie do tajemniczej postaci. To była ona. Podbiegl do niej i przytulil mocno do siebie. Brunetka nie odepchnela blondyna tylko jeszcze mocniej sie w niego wtuliła. Kilka minut pozniej policja ze swiata nadprzyrodzonych zabrała 4 przegranych do więzienia, a pozostali przytulil sie w WIELKIM USCISKU. To daje nam do myślenia, ze zawsze warto walczyć.... Watro...
*** Teraźniejszośc czyli 10 lat po tym ***
*** Oczami Laury ***
- .. Warto walczyć za bliskich i miłość - skończyli opowiadać Lynchowie nasza wspólna historie. Mieszkamy razem w wspolnym domu. A now własnie.. komu skończyli? Moim i Rossa dzieciom. Austinie i Nicol. Austin i słodki brunecik z cechami taty, a Nicol blondyneczka z moimi cechami. Maja po 10 lat. Tak dobrze słyszycie. Zaszlam w ciążę miesiąc po tym wydarzeniu. Po tym jak sie reszta dowiedziała postanowiliśmy sie pobrać. Miesiąc po tym Riker odważył sie oświadczyć mojej siostrze i maja córeczkę Stacy w wieku moich dzieci. A pól roku temu Rydellington byli na ślubnym kobiercu i Ryd jest w 4 miesiącu. Ryland ma dziewczyne Sav, a Rocky ma narzeczona w 1 miesiacu ciazy Candy. Wracając. Siedzę teraz z Rossem na kanapie razem z Rikessa. Na fotelu siedzi Ryd z Ellem, a na podłodze z Austinem i Nicol bawią sie 'bruneci'.
- Ja chce jeszcze raz! - mówił Austin tulac do siebie misia.
- To po kim ja mam moc wladania uczuciami? - spytała Nicol
- A po kim ja mam moc czarowania śpiewem? - pyta sie mnie Austis.
- No to teraz tłumacz im - zasmiala sie Vanessa siedząc Rikerowi na kolanach, a na jej kolanach siedziała jej córeczka. Spojrzałam na nią spod byka.
- Uczucia masz po tym wszystkim co ja przechodzilem z twoja mamusia, a talent śpiewania posiadasz po nas. - wyjaśnił moj mąż.
- No to po kim ja mam moc wladania przyroda itp? - spytała sie Stacy zchodzac z kolan i dolanczajac sie do grupki na podłodze.
- Teraz ty tłumacz - zasmiala sie Rydel naśladujac ja.
- Tatuś ma moc powietrza, a ja ziemi wszystko wychodzi na jedno - powiedziała brunetka.
- Ciekawe jaka moc bedzie miało nasze dziecko. - zadumal Ratliff.
- Jak to jakie? Jedzenia zelkow! - odpowiedzial mu Rocky
- Chyba Twoje! - odgryzl mu sie Ell
- Całkiem możliwe. - przytaknal głowa na co reszta sie zasmiala.
- Jaki dekiel im starszy tym gorszy - Ryland pacnal sie w czoło laleczka Barbie. Tak kocham to nasze stadko. Szkoda tylko ze nie ma z nami Savanny i Candy. Musiały pojechać do rodziny. Pech.
- Ross moge prosić Cie na słówko? - spytałam nieśmiało i wstalam z kanapy. Udałam sie do kuchni, a blondyn za mna.
- O co chodzi kotku? - spytał po dłuższej chwili.
- Co byś powiedział o powiększenie naszego grona? - uśmiechnęłam sie glupkowato.
- Lauś o co chodzi? Co sie dzieje? - złapał mnie za ramiona i spojrzał w moje oczy.
- No bo ja.... - zaczęłam i sposcilam wzrok
- Ej! Spokojnie przejdziemy przez to razem. - uniosł moj bodbrodek. Trzeba powiedzieć. Musi wiedzieć on jest w to zamieszany.
- Słuchaj ja.. - przelknelam sline i ciagnelam dalej - ja jestem w ciąży. Znowu.
- Co?
- Wiedziałam, ze tego nie przyjmiesz... Po prostu mmmm mm mmm... - pocalowal mnie. Najnormalniej w świecie mnie pocałował, a ja oddałam ten pocałunek i jeszcze wplotlam swoje palce w jego włosy. Tak jak zawsze unieslismy sie nad ziemie a potem opadlismy.
- Zawsze bede Cie kochać. Będziemy miec trzecie dziecko. Mi to nie przeszkadza ja sie cieszę! - krzyknął i mnie przytulil - ile to juz?
- Trzeci tydzień
- Choć trzeba powiedzieć. - pociągnął mnie za ręce do salonu, a tam ogłosił ze będziemy miec kolejne dziecko. Wszyscy nam gratulowali jak 10 lat temu. Są najlepszymi przyjaciolmi. Mam nadzieje, ze zostanie tak na wieki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





