piątek, 31 lipca 2015

Uwaga Suprise!

Mam niespodziankę! Otóż ni z gruszki ni z pietruszki założyłam nowego bloga!
Tak, tak :D
Serdecznie zapraszam do niego moich wiernych czytelników :D
Pozdrawiam,
Sashy ♫

http://raura-timetogrowup.blogspot.com/

wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 30 I masz tu leżeć i się nie ruszać. Zrozumiano?

*Alexa*
*Tydzień Później*
Nigdy więcej straty pamięci. Nigdy! Gdybym mogła go uzdrowić! Ale mimo mojej rozwiniętej mocy nie potrafię zrobić nawet tego! Przeklęte ograniczenie.
Dzisiaj jest dzień, który spędzamy na odpoczywaniu, a pod wieczór Ross z Laura znikają. Może chcecie wiedzieć co się działo przez ten tydzień? Otóż w kółko to samo. Trenowaliśmy Ross'a plus przypominaliśmy mu większość wydarzeń z jego życia. Rocky nie miał już zawrotów głowy. Ale trzeba uważać. Dzisiaj sobie przeczytamy o nowych mocach Dells i Rock'a. Aktualnie pomagam wraz z Savannah pakować Laurze potrzebne rzeczy do wyprawy.
- Latarka. - wymieniała przedmioty Laura, a ja lub Sav je przynosiłyśmy.
- Jest. - powiedziałam.
- Lina.
- Jest. - powiedziała Sav.
- Kasa.
- Jest.
- Prowiant.
- Jest.
- Telefon.
- Jest.
- Te fajne gadżety szpiegowskie.
- Są.
- No to chyba wszystko. - powiedziała brunetka. Pakowała się tylko 2 godziny. Tak chyba wszystko. Użyłyśmy zaklęcia na pojemności i lekkość. Dlatego do małej sakiewki z guzikami zmieściła tyle rzeczy. Po co są guziki? Są one przeznaczone do naciskania, a zapisana pod nimi rzecz po prostu wyskoczy. Guzików jest ponad 30. Nie wiem jak ona je zapamięta.
- Mam nadzieje. - sapnęła zmęczona Savannah.
- Nie jest tak źle. A to tylko wyprawa. Wyobraź sobie wyprowadzkę. - zaśmiałam się a ona opadła na łóżko brunetki.
- Ej dopiero co ścieliłam! - Laura jedną ręka zaczęła lewitować Sav, a druga ścielić ponownie łoże.
- Myślisz, że się uda? - zaczęłam ponownie temat. Moja, że tak powiem siostra spojrzała na mnie. Uśmiechnęła się lekko.
- Mam taką nadzieje. Chce, żeby Ross powrócił. Może i mnie kojarzy, ale jest inny. Taki opiekuńczy i rozsądny. Nie zachowuje się jak on. I do tego nikogo nie pamięta i myśli, że poroniłam...
- Może on chce mieć z tobą dzieci? - zaczyna Hudson. Laura spojrzała na nią z przerażeniem.
- Ledwo co osiemnaście skończyłam.
- No, ale spójrz na to z mojej perspektywy. Wygląda teraz jakby szykował się do roli ojca. Na coś poważnego.
- Skończ! - rzuciła poduszką w młodą. Ja zaczęłam się śmiać. Laura mordująca wzrokiem naszą kuzynkę. Nie ma nic lepszego na świecie.
- To może chodźmy na dół. - powiedziałam nadal chichocząc. Dziewczyny się zgodziły i razem po schodach zeszłyśmy do salonu. Tam była Vanessa, Rydel, Rocky i Ryland.
- A ty nie pomagasz pakować się Ross'owi? - spytała Lau RyRy'ego.
- Nie mogę znieść tego jak myśli minutę nad tym jak mam na imię. - mruknął.
- O właśnie nie zapomnij naszego aparatu! - Vanessa podała wspomniany przedmiot siostrze. Ta go spakowała i usiadła obok Ryland'a.
- Obiecuje, że odzyska pamięć. - pogłaskała go po plecach. - I dzięki Van.
- Nie ma sprawy.
- A jak ty się czujesz? - spytałam Rocky'ego.
- Już o wiele lepiej. Dziękuje za wszystko. - powiedział szczerze.
- Brat te oczy mówią więcej niż tysiąc słów. - powiedziała do niego Rydel. Ten posłał jej spojrzenie mordu. Gdybym ja mogła tak czytać ze wzroku... To by była zabawa. Ech... Marzenia.
- Co tam ciekawego wyczytałaś? - zapytałam Delly. Ta tylko się uśmiechnęła i powróciła do oglądania TV. Cham.
- Nie! Nie uwierzę w to! - obróciłam się w kierunku tego krzyku. Wszyscy patrzyliśmy jak ze schodów zbiega Ross, a zaraz po nim reszta chłopaków.
- Ale to prawda! - krzyczał za nim Riker.
- Blondi mówię, że nie! - warknął blondyn, opierając się na swoim.
- O co poszło? - spytał Ryland.
- Człowieku nie denerwuj się! Jeszcze Twoja magia nie jest perfekcyjnie opanowana! - darł się za nimi Ellington. Wybiegli nad basen. Oczywiście my jak to my pobiegliśmy z kamerą za nimi. Savannah zaczęła nagrywać.
- Kolejna pamiątka? - zapytała.
- Już chyba milionowa. - syknął z bólu Rocky. Przeraziłam się i szybko wyczarowałam mu zimny okładkę na czoło oraz zatyczki do uszu.
- Później pokarze się nagranie. - powiedziałam i dałam mu stopery. Podziękował i je założył.
- Nie ma mowy! To nie ja! - krzyknął Ross i wycelował wodą w Ratliff'a. Cel ma dobry.
- Młody stój! - Riker zamroził jego stopy tak, że stał w miejscu.
- Wypuście mnie! - warknął blondyn.
- O co poszło? - zapytała Vanessa.
- Powiedzieliśmy mu tylko jedną rzecz. - wzruszył ramionami suszący się Ell. Podeszła do niego Delly i pocałowała w policzek.
- No i pokazaliśmy nagranie. - dodał Riker.
- Jakie? - zaciekawiłam się z Laurą.
- Nie pokazujcie im tego! - syknął Ross.
- No z tego burdelu w jego pokoju.
- Ell! - warknął ponownie.
- Ale ona przecież tam była! - zaczął bronić się brunet.
- Co?!
- No tak. Pamiętam to. Heh... RyRy był dziewczyną. - zaśmiał się Riker.
- Ej! Mnie w o nie mieszać! To była zemsta Rydel. - prychnął najmłodszy.
- Właśnie zemsta! - ożywił się Rocky. On miał mieć stopery w uszach!
- Już mi to zakładać! Natychmiast! - wskazałam na przedmiot, a brunet z powrotem go założył.
- Ell choć tutaj. - powiedział i poszedł do domu. Za nim udał się Ratliff.
- Przepraszam Lau! - płakał blondyn klęcząc przed brunetką.
- Nie wiem jak się zachować. - szepnęła Laura.
- Może coś powiedz? - podpowiedziała jej Vanessa.
- Kochanie choć zostawmy ich samych. - powiedział Riker i złapał Van za rękę. Udali się do domu.
- Właśnie wy to sobie wyjaśniajcie i tak dalej.. - uśmiechnęła się Rydel i zostawiając włączoną kamerę ruszyła za innymi.
- Dells nie zostawiaj mnie! - krzyknęła przerażona Sav. Prychnęłam.
- Młody idziesz? - spytałam Ryland'a.
- Gdzie?
- No do domu!
- A! Dobra. - powiedział. Razem udaliśmy się do salonu, zostawiając Raurę ze sobą.

*Narrator*
Podczas gdy wszyscy byli w domu i szukali wyjaśnień nowych mocy, Ross próbował wyjaśnić Laurze jak do tego doszło. Oczywiście ze skasowaną pamięcią z tego wydarzenia zapamiętał tylko jakieś dziewczyny i Laurę. Co było dalej? Film mu się urywa. Został na etapie przyłapania na zdradzie.
- Lau to nie tak jak myślisz...
- A skąd wiesz co ja myślę? - spytała rozbawiona brunetka. Dziewczynę śmieszyło to jak Ross się denerwował. Zaczynał się pocić, a co najlepsze dodatkowo miętosić nieśmiertelnik.
- Ja chyba zemdlałem! Ja nic z tego nie pamiętam! - krzyczał bezbronny.
- Ross...
- Naprawdę nie mam z tym nic wspólnego!
- Ro...
- Wybacz mi proszę! Dla Ciebie opanuje te moce!
- Ale R...
- I odzyskam pamięć!
- Ross! - brunetka przerwała mu krzykiem. - Po pierwsze całe to zdarzenie znam. To była zemsta TWOJEJ SIOSTRY RYDEL za to, że musiała Cię targać do domu. Po drugie już dawno Ci wybaczyłam i nie mogę się na Ciebie długo gniewać. Po trzecie właśnie obiecałeś opanować moce i odzyskać pamięć. Może się zalecaj do tego? - spytała pod koniec mowy.
- Ale o co Ci chodzi? - spytał blondyn.
- Spójrz za siebie. - Laura zrobiła faceplama. Ross powoli odwrócił się w kierunku basenu. Teraz wiedział co miała na myśli Laura. Za nim unosiła się wielka fala morska. Machnął kilka razy ręką i z uśmiechem odwrócił się do Lau. Brunetka pełna podziwu zaczęła klaskać, na co on się ukłonił.
- Dziękuje, dziękuje! - krzyknął uradowany blondyn po czym podszedł do Laury i delikatnie pocałował ją w usta. Dziewczyna z wielką chęcią odwzajemniła czuły gest chłopaka.
- Chodźmy do reszty, bo jeszcze dom wysadzą. - zaśmiała się brunetka wraz z blondynem.
- Panie przodem.

*Ryland*
- I masz tu leżeć i się nie ruszać. Zrozumiano? - wałkowała Rocky'emu w kółko Alexa.
- Czyli rozumiem, że mieliście w planach zemstę za zemstę, ale w magiczny sposób się rozmyśliliście? - spytała dla jasności Delly.
- Tak. - odpowiedzieli na raz bruneci.
- Magic. - zrobiłem tak zwane "jazz'owe raczki".
- To do Was nie podobne. - przyznał Riker.
- W 100% się zgadzam. Coś jest na rzeczy. A czy to czasem nie to, że Delly jest dziewczyną Ell'a? - spytała Vanessa.
- Co? - pisnął brunet i objął blondynkę. No to wszystko jasne.
- Kłamcy z Was kiepscy. - zaśmiała się Savannah.
- To Ratliff nas zdradził! - obronił się Rocky.
- Ja wypraszam sobie! Jeszcze nikogo nie zdradziłem! - zrzekł się Ellington.
- Spokój! - warknęła cicho Alexa. No tak przecież nie możemy krzyczeć.
- Macie problemy. - prychnąłem. W tym samym czasie do pomieszczenia weszli Ross i Laura. Uśmiechali się. To chyba dobry znak.
- Jesteście gotowi na wyprawę? - spytała Savannah.
- Ja nadal nie wiem czy to dobry pomysł. - powiedziała nadopiekuńcza Van.
- Jesteście jeszcze młodzi, ktoś musi iść z Wami. - powiedział kolejny nadopiekuńczy - Riker.
- Nie to jest nasz problem. - powiedziała Laura. - z resztą to od naszej mocy się zaczęło.
- A co jak spotkacie Evil'a? - spytała Delly.
- Kto to Evil? - Ross napiął mięśnie. Czemu on się tak stresuje jak nawet go nie pamięta?
- Taki jeden ktoś kto spowodował, że teraz nie pamiętasz nawet własnego rodzeństwa! - krzyknąłem.
- Ciii! - szepnęła Alexa siadając obok Rock'a.
- Miejmy nadzieje, że ten trening wystarczył. - rzekł Ellington. - już wiem co czuli nasi nauczyciele.
- Tak szczególnie jak zalaliśmy sale. - uśmiechnął się słabo Rocky.
- Macie jeszcze kilka godzin. Wiec co robimy? - zagaiłem.
- Sprawdzimy te moce? - spytał ciekawy Rocky.
- Mówiłam stopery na uszy! - warknęła Alexa.
- Ohh. - przekręciła oczami Laura i pstryknęła palcami. Obok niej pojawiła się Księga Magii. - Proszę. - podała ją Rydel, która natychmiast zaczęła czytać.
- "Moc manipulacji 'Mani' jest mocą dość niebezpieczną dla śmiertelników jak i nieśmiertelnych. Osoby z tą mocą mają dar do kontrolowania innych. Oczywiście ta moc posiada swoje takie ograniczenia. Dusza wie, kiedy chce się jej użyć w ramach np. Zemsty. Wtedy ona nie działa. Za to jak właściciel tej mocy jest wkurzony, lepiej uważać".
- A moja moc? - spytał Rocky.
- Niech Sav przeczyta. - zaproponowałem. Wspominana dziewczyna przejęła Księgę.
- "Moc Czasu 'Timeless' jest niezwykle trudną mocą. Można za jej pomocą przewidzieć przyszłość o tyle ile się chce. Za pierwszym razem mogą pojawić się komplikacje takie jak miliony głosów w głowie. Wtedy trzeba odpoczywać" - naprawdę? Rocky już to przeżył!
- No to Delly jest wariatką, a Rock sobą? - spytał Riker.
- Co? - zdziwiła się Vanessa.
- Koniec tematu. - powiedział Ellington i przytulił Rydel.

*Savannah*
Jest już wieczór i właśnie żegnamy Ross'a i Laurę. Nie chce ich puszczać tam do tego Świata, ale nie mają wyboru.
- Wkrótce się zobaczymy. - powiedziała z uśmiechem Laura.
- Mam nadzieje. - mówiła uśmiechająca się do niej Vanessa.
- Pamiętajcie jesteśmy w kontakcie. - powiedziała Delly.
- Rocky się lepiej czuje, prawda? - szturchnęłam lekko bruneta.
- Co? A tak! - odpowiedział natychmiastowo.
- Jestem za Was odpowiedzialny. Błagam niech nic Wam się nie stanie. - normalnie kolejna Van! Riker i Ness się pięknie dobrali.
- Jesteśmy osobami nad naturalnymi, tak? - spytał zdziwiony i uśmiechnięty na raz Ross. Oj człowieku. Odzyskaj pamięć, bo nie wiesz co mówisz.
- Tak, ale tam w tym trzecim świecie jest o wiele więcej osób magicznych. Tylko my.. Mamy dodatkowe moce. I możliwe, że jesteśmy troszeczkę silniejsi. - wytłumaczył mu Ellington.
- Niestety nie jesteście tam mile widziani. A to się wiąże z niebezpieczeństwem. - dodał Ryland. Jaki rozsądny. Aż szok.
- Uważajcie na siebie. - powiedziała Alexa.
- Spokojnie wrócimy najszybciej jak będzie można. - powiedziała uspokajająco Laura i chwyciła Ross'a za rękę.
- Będę ją bronił. Nic się jej nie stanie. - powiedział Ross. Pewnie po to by uspokoić Van.
- Wracajcie szybko. - powiedziałam i przytuliłam ich jeszcze raz. Zaczęli czarować i zniknęli w pomarańczowej mgle.
- To co robimy? - spytał Ell.
- Ehh.. Chodźmy trenować nasze moce. - powiedział Riker i razem skierowaliśmy się do sali treningów.
***
Hi People!
Moje mordeczki wróciłam!
Rozdziały tak jak zawsze będą w Niedziele, ale dziś jest wyjątek ;)
Chce jeszcze dzisiaj zmienić styl bloga.
Co do pisania rozdziałów: udało mi się przesłać wszystkie te które dotychczas napisałam (jakieś 5 w zanadrzu) oraz chyba 2 OS. Myślę, że będę musiała pisać na komputerze, bo telefon już sprawny nie jest :c
Jak Wam mijają wakacje? :D Ja wróciłam z Włoch xD Nie moje klimaty...
Piszcie co sądzicie.
A teraz taka ciekawostka... Jest to 30 rozdział. A byłam zawsze o połowę szybciej z nimi. Wyobraźcie sobie, że on już istniał, gdy wy czytaliście 15 czy 14 rozdział xD... Zła ja...
Nie zamierzam odchodzić. Ale piszcie szczerze.
I dziękuję wszystkim którzy skomentowali rozdział 29 oraz trzem osobom z notatki ;)
Pozdrawiam,
Sashy ♫


 (pierwszy nagłówek bloga :'))





poniedziałek, 20 lipca 2015

Ważne pytanie do was.

Witajcie mordeczki.
Zawiodłam, wiem.
Ale mam szybkie i krótkie wyjaśnienie.
Kabel którym ładowałam mojego iPhona zepsuł się przez co nie mogę podładować telefonu na żaden inny sposób. A na nim były napisane wszystkie rozdziały. Nie mam jak ich wstawić. Przepraszam.

To jedna sprawa. Mam jeszcze drugą.

Kompletnie brakuje mi weny. I chyba zakończę 1 sezon wcześniej niż na 75 rozdziałach. Nie chcę was zanudzić. Bohaterzy wciąż są szczęśliwi. Przydałoby się trochę grozy xD. Prawda?

No i może jeszcze coś.

Ostatnio (dziś o 2 w nocy) skończyłam oglądać Strażników Marzeń. I... Spodobał mi się ten Jack. Przyznajcie że cos ma w sobie z Ross'a xD. Tak mi go przypomina. Więc... Dodam go jako nowego bohatera. Będzie on podobny do Riker'a przez co będą się rozumieć ;).

Co wy na to wszystko?
Potrzebuję waszej opinii :*

Pozdrawiam,
Sashy ♫

PS/ Polecam obejrzeć tą bajkę xD

niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 29 Nigdy w ciąży nie byłam!

*Alexa*
Nagle przy Laurze zaczęły strzelać pioruny. Znowu?!
- Ross! - krzyknęłam na niego, gdy ten stał w osłupieniu i patrzył na to beznamiętnym wzrokiem. Na mój krzyk przebudził się i szybko podbiegł do Laury. Zdążył w ostatnim momencie kiedy miał trafić w nią piorun.
- Musimy coś zrobić! - krzyknął do mnie Rocky. Dlaczego krzyczymy? Pioruny nas zagłuszają i zrywa się na wiatr.
- Ale jak?!
- Mocą! Ellington!
- Co jest?! - krzyknął wspomniany brunet.
- Pomóż nam z polem ochronnym! - powiedziałam. Ellington pociągnął za sobą Rydel i razem we czwórkę zaczęliśmy pomagać Raurze.
- A gdzie reszta? - spytała blondynka.
- Nie widzę ich. - pokiwałam głową. Pioruny nie przestawały strzelać w tarcze ochronną Ross'a i Laury. Jakby coś nimi kierowało. KTOŚ mini kierował. Ale tylko oni maja moc piorunów, a raczej w siebie na żarty by nie strzelali? To znaczy, że...
- Evil tu jest! - krzyknęłam, a wręcz się wydarłam.
- Gdzie on jest?! - krzyknął w moja stronę Riker z drugiego końca naszego siedliska.
- Na pewno musi mieć ograniczony zasięg! - dodała Vanessa.
- Znajdźcie go! - powiedziałam nie zmieniając tonu. Spojrzałam zaniepokojona w stronę Laury. Czemu tylko ją dotyka to co najboleśniejsze? To ma z nią jakiś związek?
- Mamy Cię! - krzyknęła Savannah z łopatą w dłoniach. Ona wraz z Ryland'em biegła w kierunku zakapturzonej postaci. Ta osoba się zerwała i zaczęła uciekać. Pioruny na chwile ustały. Tak samo i my zaprzestaliśmy swojej czynności.
- Nic Ci nie jest? - spytał czule Ross.
- Spokojnie, jest... Boje się! - Laura z impetem zaczęła płakać i przytulać się do blondyna. Jej trauma jest silna.
- Lauruś spokojnie. - dołączyła do nich Van.
- To się robi niebezpieczne. - mruknęła Rydel.
- Zniknął/Uciekł! - krzyknęli biegnąc w nasza stronę zdyszani Ryland z Savannah.
- Jak? - zdziwił się Riker.
- On był osobą magiczną. Zniknął za pstryknięciem. - powiedział RyRy.
- Żeby w urodziny mojej Lau! - warknął Ross całując Laurę w czoło. Podszedł do nas.
- Zabije... - szepnęłam.
- Dobra zgonu tu nie potrzeba. - zwrócił się do mnie Rocky. Prychnęłam.
- Jednak coś jest na rzeczy. - powiedział Ellington obejmując Dells. Wszyscy spojrzeliśmy na Laurę i Vanesse. Młodsza brunetka siedziała na trawie, a starsza gładziła ją po włosach. Wkrótce do nas podeszła.
- To nic nie da. - powiedziała wpatrzona tak jak my w Laurę.
- Biedna. - szepnął Riker.
- Aaaaa! - krzyknął Rocky i złapał się za głowę. Spojrzałam na niego zdziwiona i przejęta.
- Co jest? - spytałam.
- Laura i piorun znowu! Uwaga! - zwijał się na trawie. Powiem tak: Nie wiedzieliśmy co robić. Zająć się brunetem czy brunetką. Uprzedził nas huk.
- LAURA! - krzyknął Ross i rzucił się na brunetkę. Piorun zamiast trafić w dziewczynę trafił w niego. On uratował Lau... Moją przyrodnią sis! Ale co z nim?
- Ross! - warknął Rocky i szybko podbiegł do blondyna. Co to miało być?! Najpierw on się zwija z bólu i mówi to co było za dwie minuty, a teraz jak gdyby nigdy nic o nowych siłach podbiega do brata. What?
- Skąd wiedziałeś co się stanie?! - krzyknęłam do niego i razem z resztą podbiegłam do dwójki.
- Nie wiem! Może to nowa moc? - wzruszył ramionami. Powrócił do brata. - Ross obudź się!
- Co się dzie... Rossy! - otumaniona Lau zaczęła głaskać jego policzki i czoło. - Kochanie nie udawaj, proszę!
- Oddycha? - spytał Rik bliski łez.
- Tak. - odpowiedział mu Ell.

*Rocky*
Zero myśli ze strony Ross'a. Czyżby umarł? Nie! On nie może! Jest jeszcze za młody! Dopiero chłopak odzyskał dziewczynę! Ledwo pozwoliliśmy mu auto prowadzić! A i tak wolał chodzić! Tylko dwa razy się przejechał! On musi żyć! Chwila... Jakaś myśl. O Laurze! Żyje!
- Budzi się! - krzyknąłem.
- Au... Chwilka. - rozglądnął się po naszych twarzach. - Kim wy jesteście? Kotku kto to? - zwrócił się do Laury. On... nie wie kim jesteśmy?
- Nie pamiętasz ich? Nic? - spytała go dziewczyna.
- A powinienem? - zdziwił się.
- Nie, nie, nie, nie, nie, NIE! To nie może być prawda! On robi sobie jaja! - wrzeszczała Rydel.
- Uspokój się, krzykiem mu nie pomożemy. - powiedział spokojnie Riker.
- Przepraszam, ale... Kim ja jestem? - spytał blondyn i uniósł swoją dłoń. A na tej dłoni ukazała się jego kula mocy. - Aaa! Co to jest?!
- Człowieku jesteś Ross Shor Lynch! Nasz brat! Weź nie rób sobie żartów! - krzyknął Riker.
- Tak... Krzykiem mu nie pomożemy. - powiedziała z ironią Vanessa.
- Przestańcie się tera... Ej! Skąd ty znasz Laurę? - zdziwiła się Alexa.
- Właśnie! I do tego TYLKO ją? - dodała Savannah.
- Wiem tylko tyle, że to moja teraźniejsza żona.
- A to spoko... Co?! - wydarł się Ryland. - człowieku kochany dzisiaj się dopiero styknęliście.
- No i?
- Boże on ma pranie mózgu! - załamał się Ell. - musimy mu przypomnieć kim jest.
- Dlaczego ja czaruje?!
- I to prędko. - dodałem.
- Odpowie mi ktoś?
- TAKI SIĘ URODZIŁEŚ! - warknęliśmy wszyscy na raz.
- Nie wierze Wam! - oburzył się i objął Lau ramieniem. - Jak kicia, który to miesiąc? - spytał i pogłaskał jej brzuch.
- On myśli, że jestem kotem?
- Nie, ale na pewno ma zanik pamięci. - powiedziała Rydel - znowu.
- Co ty tam dodałaś? - spytała Sav.
- Ja? - przeciągnęła. - Po prostu już kiedyś Ross miał taki zanik.
- Jak to? - spytała zaskoczona Vanessa z Alexą.
- Lau pamiętasz jak opowiadałem Ci w szpitalu jego kłótnie z Riker'em? To wtedy jak spadł. - mruknął Ryland.
- Jego brak pamięci trwał prawie tydzień. Nie wiem dokładnie co lekarz zrobił, ale korzystał z Magicznej Księgi. - dodałem.
- Nie, nie teraz... przecież Lau ma urodziny, no! Błagam później! - jęczał Riker.
- Słodycze są moje. - powiedział Ell i mrugnął do Rydel.
- Nie żeby coś, ale jeszcze raz się spytam. Skąd wiedziałeś co się wydarzy? - zapytała Laura. No tak w dziwny sposób widziałem kilka minut do przodu cały tok wydarzeń. Wzruszyłem ramionami.
- Nie mam pojęcia. Może to nowa moc? - powiedziałem. Wszyscy oprócz blondyna pokiwali zgodnie głową.
- Jaka moc?! O czym wy gadacie?! - zaczął krzyczeć. - I czemu ja to mam?! Rzuciliście na mnie klątwę prawda? To za te orzechy?!
- Ja się nim zajmę. Bawcie się dalej. - westchnęła z uśmiechem Lau i pociągnęła gdzieś blondyna.

*Laura*
Siedzimy razem przed strumykiem. Próbuje blondynowi przywrócić pamięć. Mam ze sobą Magiczną Księgę. Tylko tu nic nie jest napisane! Alexa mu nie pomoże. Mimo jej rozwiniętej mocy tak z amnezją się nie da. Wyczytałam to. O jest! 'Żeby przywrócić pamięć osobie magicznej trzeba wyruszyć w stronę źródła TieTie w Krainie Magii. Przejść przez wodne przejście i unikać pułapek. Tam należy wypić wodę z samego centrum. Ale żeby nie było łatwo woda musi być zmieszana z jedną łzą najważniejszej w życiu osoby. Po tym należy wypowiedzieć następujące słowa: Waterland Forget Dreams. Odzyskanie pamięci następuje natychmiastowo. Można tez postępować jak normalni ludzie i leczyć to lekami. Ten zabieg potrwa o wiele dłużej.' Czyli lekarze wcześniej badali go ludzkim sposobem? Ciekawe...
- Kotku na pewno nic nie chcesz? W Twoim stanie błogosławionym? - pytał się mnie kolejny raz Ross.
- Zacznijmy od podstaw. - ominęłam jego pytanie.
- Dobrze, słucham.
- Jak masz na imię?
- Emm... R... R... Ro... Roland Ester! - krzyknął.
- Jest gorzej niż myślałam. - złapałam się za głowę.
- Żartuje jestem Ross Lynch. Tak? - odpowiedział niepewnie.
- Tak! I od razu mówię. Masz jeszcze 17 lat, za miesiąc 18. Jesteś osobą nadprzyrodzoną. Tamta piątka to Twoje rodzeństwo, ta trójka to przyjaciele. Ja jestem Twoją dziewczyną od kilku godzin i nie jestem w ciąży. Człowieku jesteś jeszcze prawiczkiem! Przy najmniej tak sądzę. - powiedziałam pod konie troszeczkę ciszej.
- Poroniłaś?!
- Nigdy w ciąży nie byłam! - zobaczyłam w oczach blondyna łzy.
- Ty wodę czarujesz nie wydzielasz. - powiedziałam.
- Właśnie, a o co chodzi z ta mocą? - spytał i zademonstrował swoją kule mocy. Przejechałam sobie ręka po twarzy. Jak tak dalej pójdzie to nie wyruszymy do źródła TieTie!
- Patrz kochanie. - powiedziałam i skierowałam swoją rękę na ziemie. Z niej wyrósł piękny barwny kwiatek. Ross patrzył na to z nie dowierzaniem. - A teraz ty skieruj rękę na wodę i ją transportuj na moją roślinkę. - Blondyn westchnął i podążał zgodnie za moją instrukcją. Skierował rękę na wodę i tak ją trzymał przez dłuższy czas.
- Nic się nie dzieje. To pomyłka. - powiedział kiwając głową.
- Nie! Uda Ci się! Ja w Ciebie wierze! Zrób to dla mnie! Myśl o tym! Pragnij tego! - mówiłam bliska płaczu. Ross spojrzał na mnie, westchnął ponownie i skierował dłoń w stronę wody. Przymknął lekko oczy i zmarszczył czoło. Zacisnął swoją rękę lekko w pięść. Widziałam jak się rozluźnia. Tak, o to chodzi! Od tafli wodnej zaczęły odrywać się pojedyncze krople. Nie były to małe kropelki, tylko duże krople, które podlały mojego kwiatka.
- To było niesamowite! - krzyknął.
- Niesamowite jest niesamowite. - zacytowałam to co Ross na początku naszej znajomości. Uśmiechnął się delikatnie i mnie przytulił. - Musimy Cię od nowa trenować. I to jeszcze dziś, bo wyruszamy na wyprawę!
- Jaka wyprawę? - uniósł brew do góry.
- Na śmierć i życie. - obniżyłam ton głosu by brzmiał strasznie i chyba mi się udało. Stwierdzam po przestraszonej minie blondyna. - a tak na serio po odzyskanie Twojej pamięci.
- Uff.. Ale przecież ja nie straciłem pamięci. - zdziwił się blondyn. Pacnęłam się w czoło.
- Riker! Ell! Chodźcie tutaj! - zawołałam ich od bawiącego się towarzystwa. Chociaż mnie posłuchali. Już po chwili pojawili się obok nas. - Mam zadanie specjalne.
- Jakie? - spytał Riker.
- Kim oni są? Tacy podobnie do mnie...
- Pokażecie Ross'owi jego moce. Od podstaw. - rzekłam.
- Jasne... Chwila co?! Od podstaw?! - krzyknął Ell.
- Tak i to od teraz, bo za niedługo wyruszamy. - uśmiechnęłam się i zaczęłam biec w stronę reszty.
- Gdzie wyruszacie/Gdzie wyruszamy? - krzyknęli we trójkę. Przystanęłam na chwilę.
- Do Krainy Magii!

*Vanessa*
- Nie, nie i nie. Kategorycznie odmawiam! - krzyczałam i powtarzałam to zdanie w kółko.
- Wiesz, że jesteśmy wygnani? Jak chcesz się tam dostać? - spytała Rydel.
- Podstępem. - uśmiechnęła się moja siostra.
- Nie! Nie podoba mi się to! - kolejny raz zaprzeczyłam. Nie puszczę jej samej z bardziej otumanionym blondynem do Świata Magii, gdzie zapewne roi się od zabezpieczeń.
- Prześle Ci pocztówkę.
- Młoda nie przesadzaj! - warknęłam.
- Na pewno to jedyne wyjście? Nie można jakoś inaczej odzyskać mu pamięci? - zapytała kolejny raz Delly.
- Nie, tak pisze w Księdze. - pokiwała głową Lau.
- A szpital i te ludzkie inne leki, i tym podobne? - spytałam.
- A chcesz kolejne wieści o fioletowych krwinkach? - blondynka spojrzała na mnie z mordem w oczach, co fakt to fakt.
- Raczej nie... Ale można ludziom pogrozić i usunąć pamięć!
- Nie! - krzyknęły we dwie.
- A Alexa? - ożywiła się Lynch. Spojrzałam na Laurę i obie westchnęłyśmy.
- Alx ma moc rozwinięta z uzdrawiania, ale nie obejmuje ona zaników pamięci, ani raka. Z tego co wiem. - powiedziałam.
- Czyli widzicie to jedyna wyjście. - a ona dalej przy swoim!
- To jest zły pomysł. A jak coś Ci się stanie?
- Na pewno nie, przecież będzie ze mną Ross.
- Ale mój brat ma lekki zanik. - mówiąc "lekki" blondyna zrobiła cudzysłów.
- Dlatego trzeba mu przypomnieć jak się czaruje. - uśmiechnęła się Laura. - decyzji nie zmienię. To jedyna szansa. Damy sobie radę. A w razie czego będę kontaktować się z Rocky'm...
- Tak... Lau ma racje. Jeśli to jedyne wyjście... A więcej nas tam nie potrzeba. By był problem. Co ty na to Van? - zwróciła się do mnie Rydel. Spojrzałem najpierw na nią, a potem na moja siostrę. Boże, przecież może jej się coś stać! A te pioruny? Evil? Do tego nic nie czający Ross... Podeszłam do siostry i mocno ją przytuliłam.
- Tylko masz na siebie uważać. - szepnęłam.
- Dziękuje Vany. - zaśmiałam się, gdy to powiedziała. - Ale najpierw musimy trenować Ross'a. - powiedziała i udała się w stronę domu, gdzie mamy sale treningową, a w niej są chłopacy. Zawołałyśmy jeszcze resztę i razem udaliśmy się do domu. Oczywiście zabierając prezenty dla Laury. Nie mogę uwierzyć, że to stało się akurat teraz. W tym momencie. Życie jest pełne niespodzianek. Kiedy otworzyliśmy drzwi od sali treningowej zaniemówiliśmy. Wszędzie była woda. Dosłownie. A teraz Riker i Ell pomagali utrzymać się Ross'owi na trąbie wodnej. Sam blondyn jest w niemałym szoku. Ja nie wiem czy MY się wyrobimy z jego treningiem.

*Ross*
To jest jakieś chore! Mam jakieś debilne moce! O co w tym wszystkim chodzi? Jeszcze ta głupia trąba się przekrzywia uhh! Niby straciłem pamięć. Może to dziwne, ale w tym się zgodzę. Nie pamiętam nic i nikogo z nich z przeszłości. Tylko moją Lau. A właśnie! Niby ona nie jest w ciąży! A jesteśmy przecież dwa lata po małżeństwie. Co się tu do cholery dzieje?! I niby mam rodzeństwo? Ja jestem jedynakiem! Mama i tata mieszkają w Nowym Yorku, tak? A nie w jakiejś Krainie Czarowników ze skasowaną pamięcią. ,Akurat Kraina Czarowników to co innego niż Świat Magii., Co to do cholery?! ,To ja., To znaczy kto? Już majaczę... ,Ross ogar duuuooooniczki i weź się w garść! To ja Rocky! Twój brat! Ale oczywiście ty mnie nie pamiętasz!, Masz racje nie wiem kim jesteś. Mam tylko wspomnienia z Laurą. ,Aaa pamiętasz jak była w szpitalu? Miała operacje? I wieści o fioletowych krwinkach?, No... Pamiętam jak chciał ten lekarz ja uśpić. ,Dobra nie o tym teraz! Przed salą operacyjną siedziałeś i rozmawiałeś z kimś, ze mną! Proszę to musisz pamiętać! O albo jak planowaliśmy odzyskanie Laury dla ciebie! Błagam chociaż to!, Ja... Przepraszam... Rocky, ale nie pamiętam. Nagle po sali rozniósł się głośny pisk. Przestałem kontrolować wodę co sprawiło, że zniknęła, a ja upadłem na tyłek.
- Wypisuje się z tego. - syknąłem pod nosem i wstałem z ziemi. Razem z... Chwilka. O! Riker i... Ell! Tak! Razem z nimi podszedłem do grupki osób, które nam się przyglądały. Okazało się, że nadawcą odgłosu był mój głos w umyśle.
- Rocky co się dzieje! Mów coś no! - obok leżącego i piszczącego bruneta klęknęła blondynka. Zaczęła nim potrząsać.
- Boli. - jęknął.
- Co jest? Co ci się dzieje? - pytała się druga blondynka, bardziej podobna do tego Riker'a.
- Głosy! Pełno głosów! - kolejny jęk.
- Nie możecie go uspokoić? - spytałem zdziwiony. - Trzeba mu coś podać by zbić temperaturę.
- Czy ty jesteś normalny?! Chcesz go zabić? - krzyknęła młoda brunetka.
- Nie można robić nic pochopnego, bo umrze. - obok niej pojawił się brunet w jej wieku.. Jeszcze nie zapamiętałem wszystkich imion.
- Ale on się wykończy! - krzyknęła Laura bliska płaczu. Podszedłem do niej i ją przytuliłem. Dziwnym trafem poczułem prąd.
- To jest twoja druga moc. Ale nie o tym teraz. Rock trzymasz się? - powiedziała brunetka podobna do Lau.
- A jak mam się trzymać?! Aaaaa!
- Szybciej zróbmy coś! - złapał się za włosy Riker i klęknął przy jego bracie. Riker to blondyn prawda?
- Przyjacielu trzymaj się, jeszcze nieskończoność lat przed tobą! - wrzeszczał.. Ell? Muszę się nauczyć imion. Podszedłem do czerwonego Rocky'ego i wskazałem na niego ręką.
- Nie możecie go jakoś ostudzić? Czy co.. - nie dokończyłem, bo z mojej ręki wypłynęła woda prosto na twarz bruneta. A z Jego głowy uleciała para. Zaczął głęboko oddychać.
- Dziękuje. - wysapał. Posłałem mu uśmiech.
- Drobiazg, choć nie wiem jak to zrobiłem. - zaśmiałem się niezręcznie. Brunet uśmiechnął się lekko i opadł bezsilnie na podłogę.

*Riker*
Rocky'ego przetransportowaliśmy do domu. Ma odpoczywać według zaleceń Alexy. Z resztą ona sama z nim została i się nim zajmie. Później będzie on nam się tłumaczył co to było. Ale jeśli to ma być jego nowa moc? Dwie moce w ciągu jednego dnia? Rydel i manipulacja oraz Rocky i przewidywanie przyszłości. I to wszystko w urodziny Laury. Spojrzałem na dziewczynę. Roześmiana pomagała Ross'owi zapanować nad strumykiem nad jego głowa. Widać takie urodziny jej odpowiadają.
- Jest szczęśliwa. - powiedziałem do stojącej obok mnie Vanessy.
- Tak. Laura jest ogólnie dziwnym okazem. - zaśmiała się i pocałowała mnie lekko w usta. Uśmiechnąłem się szerzej.
- Chyba o czymś zapomnieliśmy. - powiedziałem.
- O niczym nie zapomnieliśmy. Alexa i Rocky siedzą w pokoju. Ross i Laura trenują do wyprawy. Rydel i Ellington poszli po tort ze świeczkami, a Ryland i Savannah pomagają Rydellington.
- Masz racje. O niczym nie zapomnieliśmy.
- Niespodzianka! - wykrzyczała Delly.
- O matko! - krzyknęła Laura.
- Świeczki może i raz zgasiłaś, ale drugi nie zaszkodzi. Masz drugie życzenie. I w końcu ciasto do skosztowania. - dodała blondynka.
- Chce by wszystko wróciło do normy. - powiedziała Laura i zdmuchnęła świeczki, a ja jak na złość je zapalałem z powrotem. I tak kilka razy.
- Riker! - krzyknęła roześmiana brunetka, gdy je zapaliłem kolejny raz. Ale tym razem to nie ona je zgasiła tylko Ross woda. Jest postęp! Wie jak uruchomić moc!
- Wszystkiego najlepszego Kotku. - cmoknął ją w usta.
- Ble! - krzyknął RyRy.
- Teraz Ble, tak? - zdziwiła się Savannah.
- No co? Zmienny jestem.
- A co ty masz okres? - podchwycił Ellington, za co dostał w żebro od Ryland'a.
- Jeszcze nic mi na ten temat nie wiadomo.
- Phi! - prychnął brunet i przytulił się do Rydel.
- Dobra koniec całowania! - krzyknęła blondynka i za pomocą magii rozdała każdemu po kawałku ciasta.
- To ja idę zanieść też coś Rolexie! - powiedziała Savannah i udała się do domu. Zapewne do pokoju bruneta. Za niedługo Ross i Laura wyruszają w świat. Trochę się o nich boje, ale to jedyne wyjście. Oby tylko Rocky wyzdrowiał i był z nimi w stałym kontakcie.
***
PRZEPRASZAM!
PRZEPRASZAM!
PRZEPRASZAM!
Boże, aż chyba 3 tygodnie!
Zawaliłam :c
Ale to koniec roku... Tyle spraw na głowie... I jeszcze sprawdziany nauczyciele robią ;-;
Po cholerę się pytam?!
Do tego tracę wenę... (raz objawiła mi się o 2 w nocy i skończyłam pisać 34 rozdział ;-;)
Jestem na scence 18+... łatwa nie jest do napisania a ja chcę żeby była długa bo to będzie tak jakby jedyne wydarzenie pisane z perspektywy narratora...
Never mind.
Dziękuję za wszystkie komentarze :* Kocham Was Mordeczki :D
Rozdział dedykuję wszystkim osobą, które musiały czekać chyba wieki...
Piszcie co sądzicie.
I SPECJALNE ZADANIE DLA MOICH KOCHANYCH DZIEWCZYN, KTÓRE UWIELBIAJĄ SIĘ ROZPISYWAĆ (Chyba dobrze wiecie o kogo mi chodzi, ale nawet każdy może coś napisać):
Chciałabym, żebyście dały mi jakiś fajny pomysł co się ma dziać PO urodzinach Ross'a. Bo to wtedy zostanie z 31 rozdziałów do końca. ;)
Pozdrawiam,
Sashy ♫

czwartek, 28 maja 2015

Rozdział 28 Nie będziesz nam sugerował wiatropylności!

 DLA:
- Patiii ♥
- ktoś ktosiowy
- Olga Lynch
- Oliwia Kaczmarczyk
- Anonimowy Paulina
- Karcia Lynch
- Kinga R5er
- Ann Lynch

*Narrator*
Od rana panowało istne zamieszanie. Vanessa razem z Laurą wybrała się do centrum, by jubilatka się nie połapała o przyjęciu. Savannah wraz z Alexa robiły własnoręcznie tort. Tort piętrowy. Bez pomocy magii. Dziewczyny całe w mące, jajkach i bóg wie w czym jeszcze. W tym samym czasie Rocky, Riker i Ratliff ustawiali wszystko w centrum parku. Ryland ustawiał instrumenty i konsole. A wszystkim dowodzili Rydel i Ross. Rydel - bo kobieca ręka i jej czujne oko nie zawodzą (tak jak groźby), a Ross - bo mu zależy by było idealnie. Tak, panował istny chaos. Ale przecież na początku był chaos, a później świat, prawda?
- Musi być idealnie! Rozumiecie?! I D E A L N I E! - krzyczał Ross na chłopaków. Oni westchnęli i ponownie próbowali zawiesić dekoracje. Riker zszedł z drabiny i przesunął ja w bok. Ponownie na nią wszedł. To samo zrobiła reszta chłopaków ze swoimi drabinkami.
- Może być? - spytał Ell.
- Jest przecież w porządku. - powiedział Rocky na co reszta mu przytaknęła.
- W porządku? W porządku?! W P O R Z Ą D K U?! - wydarł się blondyn i złapał za głowę. - Musi być niesamowicie! Kapiszi?! Awesome i Amazing!
- Ross albo będzie tak, albo zaraz wezwę Alexe z siekierą, zabiorę ją i sam będę Cię i Lunę tłukł! - oburzył się Riker. - Jest idealnie. Nie martw się. Wszystko pójdzie dobrze. - powiedział już spokojniej i zszedł z drabiny. Ross się uśmiechnął i zaczął za pomocą czarów przenosić z pokojów prezenty dla Lau.
- I jak Ci idzie? - spytała Rydel podchodząc do najmłodszego Lynch'a. Ten z uśmiechem jej odpowiedział.
- Dobrze. A wiecie chociaż co będziecie grać? - spytał.
- Tak, to będzie piosenka napisana przez Rocky'ego. Kilka naszych dawnych i specjalna Ross'a dla Laury. - przy ostatnim zdaniu blondynka zrobiła brewki. Na co RyRy się zaśmiał.
- Nasz braciszek chodzi jak na szpilkach. Wszystko tylko 'Idealnie' i jak w marzeniach. - powiedział.
- On się tylko stresu... - wypowiedź blondyny przerwał nie kto inny jak nasz pan 'idealnie'.
- Boże to powinno być tu! Czy wy nie wiecie jakie to ważne?! Ma to być najlepsza impreza urodzinowa!
- Bardzo się stresuje. - przyznał Ryland na co sam z blondynką się zaśmiał.
- Gotowy! - krzyknęły Alexa z Sav, które teleportując się przybyły z pięknym piętrowym tortem. Na samej górze był napis: Happy B.Day Laur!
- Jest wspaniały! - zachwycił się Ross.
- No to bierzemy się za resztę przekąsek. - zaśmiała się Alexa.
- Tylko nie jeść bez Lau! - Sav powiedziała żartobliwie grożąc palcem. Można by rzec, że to były ostatnie poprawki i dokończenia.

*Vanessa*
Od samego rana latam z Laurą w te i we wte po sklepach. Muszę przyznać, że świetnie się bawię. Taki siostrzany dzień. Ach.
- Vanessa wracajmy już do domu. - powiedziała do mnie Laura. Kurcze... A jak się nie wyrobili? Będzie wina na mnie!
- Nie Lau! Znaczy... Tu jest tak fajnie. - próbowałam zatrzymać brunetkę.
- Ness'a... - zrobiła minkę zbitego pieska. Tylko nie to. Ona wie jak to na mnie działa.
- O nie! Tym razem się nie dam! - zaprzeczyłam i odwróciłam od niej wzrok.
- Na pewno? - pojawiła się z powrotem przed moją twarzą. Uhh...
- Ni... Ehh. No dobra. Ale jeszcze na lody! - zadecydowałam.
- Tak! - krzyknęła szczęśliwa i tuląc mnie pobiegła do najbliższej budki z lodami. Zaśmiałam się i wyciągnęłam telefon. Wystukałam w nim wiadomość do Delly.
"Wszystko gotowe? Wracamy."
Po kilku sekundach dostałam odpowiedź.
"Możecie wracać wszystko jest IDEALNE! ~ Ross"
Zdziwiłam się. Ross pisał z telefonu Delly? Ona i tym wie?
"Nie pomyliły Ci się telefony?"
"Nie."
Spojrzałam na numery telefoniczne... Faktycznie. Nadawca - Ross. Szybko schowałam telefon, bo zbliżała się Laura. Dała mi moje lody o smaku Nebo, a sama zaczęła zajadać się swoimi truskawkowymi. Usiadłyśmy na ławce i delektując się krajobrazem zjadałyśmy deserek. Niezauważalnie przetransportowałam czarami nasze torby z zakupów. Jestem ciekawa co oni tam cudowali... ,My nic, ale Ross tak., Rocky? Ross? Jak? ,Ciągle tylko: ma być idealnie! Nie za nisko! Kilka milimetrów mniej!, No to mieliście bardzo ciekawe zadanie. ,Bardzo, schudłem pewnie 10kg wchodząc na drabinę i schodząc., Sam się tak załatwiłeś. ,I jeszcze Rik i Ell., Co?! O nie! Ross nie będzie mi Rikusia męczył. Policzę się z nim, ale później. Spojrzałam na Lau. Kończyła swojego loda, ha już dawno skończyłam i czekałam na siostrę.
- Idziemy? - spytała oblizując wargi.
- Tak. Teleportnę nas. - powiedziałam szybko. Pociągnęłam Laurę w krzaki tam złapałam ją za ręce i znaleźliśmy się w naszym priv park.
- Niespodzianka! - krzyknęli wszyscy łącznie ze mną.
- Wszystkiego najlepszego Lu! Gramy! - krzyknął Riker i wraz z rodzeństwem zaczęli grać piosenkę na scenie. O ile się się mylę było to Pass Me By.
- O matko jedyna! - pisnęła Laura i zaczęła się do każdego tulić. - Nie wierze w to.
- To był pomysł Ross'a. - powiedziała Sav i zrobiła ze mną brewki. Osłupiała brunetka podeszła do blondyna, a raczej wbiegła na scenę i się mocno w niego wtuliła szepcząc dziękuje. Moje oko zauważyło, że Lau pocałowała go jeszcze w policzek! Musnęła ustami ja to wiem! Na ten czas wokal Ross'a przejął Riker z Rocky'm. Gdy piosenka się skończyła nadszedł czas na...
- Prezenty! - krzyknął Rocky.
- To moje myśli, wypad! - krzyknęłam na niego i bym się rzuciła gdyby nie silne ramiona Riker'a. Wtuliłam się w ukochanego i zwróciłam do Rydel.
- Ty go zgarnij. - mruknęłam. Blondynka zasalutowała i spróbowała rzucić się na bruneta, ale przeszkodził jej Ell.
- Jesteś słodka jak się złościsz. - zaśmiał się brunet.
- Van odpadam. - powiedziała do mnie i tak samo jak na mocniej się wtuliła.
- Rocky'ego nikt by nie tknął. - szepnął mi na ucho Rik. Zaśmiałam się.
- Zakochańce to święto Lau! - krzyknął RyRy z Savannah. Odsunęłam się od blondyna i dołączyłam do reszty.
- Nareszcie. - zaśmiała się Alexa.
- To twój czas Lau. - powiedziałam na ucho siostrze. Ta się uśmiechnęła i zaczęła otwierać prezenty.

*Laura*
Ta niespodzianka jest niesamowita! I wszystko takie perfekcyjne! Od Vanessy dostałam mój upragniony obraz o który prosiłam ją od bardzo dawna oraz nowy pamiętnik jak to ona ujęła, bo zaczynam nowy rozdział w życiu. Od Savanny dostałam piękny srebrny naszyjnik w kształcie gwiazdki. Od Alexy dostałam zestaw do makijażu, była to srebrna walizka, a w środku przeróżne kosmetyki. A od Rydel dostałam unikatową bransoletkę z nutami. Była ona złota, a jak się przyjrzy można było zobaczyć moje inicjały. Od Riker'a dostałam słuchawki na wykrywacz głosu. Nie wiedziałam, że takie coś produkują. Od Ratliff'a natomiast dostałam piękną sukienkę. Ell ma dobry gust! A na dole pudełeczka było jeszcze takie coś: bon na walenie mnie ile chcesz doniczką. O! To mi się podoba. Od Rocky'ego dostałam zestaw do malowania farbami. Było tam wszystko co jest potrzebne do stworzenia obrazu. Za to prezent od Ryland'a był następujący: Płyta z nagrań, z kamery. Do tego czasu. Oraz własny aparat! Jedyna osoba, która mi nic nie dała jest Ross. Trochę mi smutno, ale życie idzie dalej.
- A teraz Zakochańce na parkiet! - krzyknął Ryland i włączył na swej konsoli wolną melodie. Ja zeszłam na bok i usiadłam na pniu. Spojrzałam na towarzystwo. Riker wraz z Vanessą tańczyli wolnego, podobnie jak Ellington z Rydel. Alexa wraz z Rocky'm chlapali się w jeziorze przy wodospadzie. Co z tego, że byli cali mokrzy. A Ryland stał wraz z Savannah przy sprzęcie i pokazywał jej zapewne jak się to obsługuje. No i znowu kogoś brakuje.
- Mogę prosić? - usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się i zobaczyłam Ross'a z wyciągniętą w moją stronę ręka. Pokiwałam niepewnie głową i chwyciłam jego dłoń. Zaczęliśmy powoli się poruszać w rytm wolnej melodii.
- Lauro... Kurcze zapomniałem tekstu! - rozpaczał blondyn. Chwila jakiego tekstu?
- Co? - spytałam zadziwiona.
- Tekst sobie przygotowałem żeby nie zapomnieć, a i tak zapomniałem.
- No to improwizuj.
- To zbyt poważna sprawa. Improwizacja jest tutaj zbędna. - westchnął.
- Ach.. - zasmuciłam się. Nagle Ross chwycił mikrofon i zaczął śpiewać nie znana mi piosenkę, ale jakbym gdzieś ja słyszała. Utwór był na prawdę piękny. A było to Heart Made Up On You.
- Lauro Marie Marano teraz chciałbym bez żadnych wątpliwości i przy wszystkich oficjalnie Cię zapytać czy uczyniłabyś moją nieśmiertelną duszę najszczęśliwszą w trzech światach, i została moją dziewczyną, którą będę kochał mimo wszystko? Nawet jeśli będzie mnie bić doniczką i książkami telefonicznymi? - zaśmiałam się pod koniec. - potraktuj to też jako prezent na urodziny. - dodał i wyciągnął, a raczej wyczarował biało-czerwone pudełeczko z kokardką. W środku znajdował się piękny złoty pierścionek, który trzymał w łapkach niewielki pluszowy miś. Zasłoniłam usta dłonią. Boże jakie to piękne. ,Kobieto opowiedz mu coś!, Racja!
- Ross to jest... Nie mogę to dużo kosztowało. - mówiłam.
- Jest wart swojej ceny, choć myślę, że był za tani jak dla ciebie. - powiedział z uśmiechem.
- Tak. Będę Twoją dziewczyną. I doniczki też się zgadzają. - zaśmiałam się.
- Czyli ze oficjalnie...?
- Tak Rossy. Jesteśmy razem oficjalnie. - po tych słowach blondyn przyciągnął mnie do siebie i bez zawahania pocałował czule w usta. Ten pocałunek był inny niż tamte, ponieważ ten był prawdziwy nie z ukrycia. Ten był delikatniejszy, namiętniejszy, a zarazem było w nim więcej miłości. Jakby ktoś nam posmarował usta Super Glue. Nie mogliśmy się od siebie odkleić. Jednak w końcu nastał taki moment.
- No to gratulacje! - wypalił na początek Rocky.
- Jestem z Ciebie dumny bracie. - powiedział Riker kładąc rękę na ramieniu Ross'a.
- To było takie sweet! - pisnęły na raz Savannah z Alexa.
- Masz mi jej nie skrzywdzić. - pogroziła Ness'a.
- A ty masz nie skrzywdzić Ross'a. - pogrozili mi bruneci. Ja i książka telefoniczna to przeszłość.
- Jakie to piękne. - westchnęła Delly. Blondynka zaczęła się unosić nad Ziemia. Z jej klatki piersiowej zaczęły tryskać różowe iskry. Wiedziałam co się teraz stanie. Dostanie nowa moc. Po chwili wróciła na ziemie. Wszyscy patrzyli na nią zszokowani.
- To było dziwne. - stwierdził Ell.
- A może jest w ciąży i ma takie objawy? - spytał dla pewności Rocky.
- Bardzo śmieszne. - wnerwiła się blondynka. Nad brunetem pojawił się wałek do ciasta. W jednej chwili zaczął go uderzać po głowie. Rydel złapała się za czoło. Ale później chytrze się uśmiechnęła. Brunet zaczął sam z siebie biegać od drzewa do drzewa i w nie trafiać. Po tym tyłkiem na ziemi zrobił kilka obrotów wokół własnej osi po czym został wyrzucony w górę.
- RyRy. Kopsnij poduszki. - powiedziała Delly ze spokojem. Spokój w takim momencie?!

*Rocky*
Aaa! Co to było?! Nie kontrolowałem tego! To nie ja! Przysięgam! Zacząłem spadać w dół. Myślę, że mój upadek nie byłby przyjemny gdyby nie poduszki. O Boże.
- Dzięki Ci bracie! Co mogę dla Ciebie zrobić?! - rzuciłem się na bruneta i zacząłem całować po rękach.
- Nigdy więcej mnie nie całuj. - powiedział zdegustowany RyRy.
- Co to było? - wydusił z siebie Riker.
- To tylko ja. - przyznała się Rydel. Nie żyjesz Kobieto.
- Mojego przyjaciela?! - bulwersował się Ell. Ale i on szybko poległ, bo blondynka zaczęła go całować. Pff.
- Nie będziesz nam sugerował wiatropylności! - warknęła znikąd Vanessa. Rzuciłaby się na mnie gdyby nie interwencja Rik'a. Z przestraszoną miną zacząłem się wycofywać. Laura i Ross śmiali się cały czas.
- A Was co bawi? - spytałem.
- Nic. - pisnęła brunetka i buchnęła jeszcze większym śmiechem.
- Coś jest nie tak prawda? - spytałem ponownie.
- Tak. - przytaknął blondyn ledwo łapiąc oddech. Popatrzyłem na Alexe. Dziewczyna przeczesała włosy palcami.
- Jakby to mu delikatnie powiedzieć. - mówiła do Sav.
- Prosto z mostu. - rzekłem.
- Masz dziurę w gaciach. - powiedziała Hudson. Rozszerzyłem oczy i spojrzałem za siebie. Faktycznie.
- Nie chcemy by nam tu ktoś zemdlał, Rocky. - powiedział Riker zasłaniając oczy Vanessie. To samo zrobił Ross Laurze i Ellington Delly. Przewróciłem oczami i założyłem ręka na rękę.
- Foch. - burknąłem.
- Nie odwracaj się! - krzyknęli na raz wszyscy. No co za ludzie. Alexa wydusiła z siebie czarną Iskrę. Miałem już na sobie normalne spodnie i wszyscy patrzyli na mnie bez obrzydzenia. Tak lepiej.
- Wracając. Jaką moc ma Dells? - spytał Ryland.
- Obstawiam moc manipulacji. - wzruszyła ramionami Alexa.
- Albo mści. - powiedziała Savannah patrząc na mnie.
- Raczej to pierwsze. - przytaknęły siostry Marano. Opuściłem bezradnie ręce. No raczej, że to pierwsze!
- Nie bulwersuj się słodko wyglądałeś. - zaśmiała się Delly, a na mojej twarzy zasiadł rumieniec. Chwila ja się rumienie?!
- Jaki sweet buraczek. - powiedział Ross nadzwyczaj przesłodzonym głosikiem.
- Do twarzy Ci. - szepnęła do mnie Alexa i pocałowała policzek. Zrobił on się jeszcze bardziej czerwony prawda?
- Zaraz będzie czwarta para. - zastrzegł Riker.
- A ja nadal Singiel! - krzyknęli razem Savannah i Ryland.
- No to się połączcie. Akurat. - zaśmiał się Ratliff. Przybiłem z nim piątkę.
- Czyli Delly może manipulować innymi? - spytała się dla pewności Laura.
- Musimy o tym przeczytać. - powiadomiła ja Vanessa.
- Ale teraz się bawimy póki jeszcze słońce zachodzi! - krzyknął Ross i porwał swoją dziewczynę do tańca. No co za ludzie! Każdy z kimś tańczył. Podszedłem do Alexy.
- Zatańczysz? - spytałem. Blondynka uśmiechnęła się i pokiwała twierdząco głową. Odwzajemniłem jej gest i ruszyliśmy w stronę parkietu.

*Savannah*
Tańczyłam razem z Ryland'em na parkiecie. Chłopak tłumaczył mi jak korzystać ze sprzętu muzycznego, jest z tego obcykany. W przeciwieństwie do mnie. Ale interesuje się elektronika i fotografia. Mam również coś z muzyki od rodziny Marano. A teraz jeszcze Lynchowie.
- Laura świeczek nie zgasiłaś mendo. - krzyknęła Vanessa. Zaśmiałam się.
- Właśnie! - dodała Alexa i odrywając Laurę od Ross'a (całowali się) zaciągnęła przed nasz piękny tort. Blondyn nie zdążył się ogarnąć i dalej całował tyle, że trawnik.
- Ej! - burknął z dołu. - Dajcie jej się nacieszyć!
- Tobą? - spytał zdziwiony Ryland.
- No jak nie jak tak! - powiedział wstając i się otrzepując. Podszedł do Laury.
- Jeszcze będziesz miał okazje mnie całować. - zwróciła się do niego brunetka i dała mu całusa w policzek.
- Na przykład przy kopulaaaaaa...! - Rocky nie mógł dokończyć swojego zdania, bo wylądował tam gdzie wcześniej blondyn. Na ziemie do roślinności.
- Nie dokańczaj nawet! - warknął Riker. - Macie mieć się na baczności. - zwrócił się do nowej pary. Oni tylko przekręcili oczami.
- Nie kręćcie tak, bo się przekręca wam te gałki. - zaśmiałam się. Ross pokazał mi język, a Laura doniczkę.
- Ale riposta. - krzyknął Ellington podchodząc do Delly i ją obejmując jedna ręka druga położył na ramieniu Van. Ale Riker szybko podszedł do brunetki i stracił rękę bruneta, a zastąpił swoją.
- Gdzie te łapy! - krzyknął do niego.
- Sorry Ell zaklepana. - brunetka zrobiła smutną minkę.
- Mam być zazdrosna? - mruknęła Ryd.
- Ej ludzie! - krzyknęłam. - Riker zapal te świeczki w końcu!
- Coś mnie ominęło? - spytała Alexa, która przyszła... właśnie skąd?
- A ty gdzie byłaś? - zdziwił się RyRy.
- Podjadałam słodycze. O! Świeczki się palą! - szybko zmieniła temat. Laura stała przy torcie, a wszyscy wokół niej. Tylko Rydel podeszła do Keyboardu i zaczęła grać 'Happy Birthday'. Wszyscy zaczęli śpiewać. Laura była pod koniec wzruszona. Widać było jak w jej oczku kręci się łza.
- Pomyśl życzenie. - szepnęła jej Alexa. Laura chwilkę się zastanowiła i od razu zdmuchnęła wszystkie świeczki. Zaczęliśmy bić brawo i wiwatować. Jednak nagle coś się stało. Czy ja mam Deja vu?
***
Hi People!
Zawaliłam po raz kolejny...
Nie mam weny i się zawiesiłam na 34 rozdziale ;-;
I jeszcze muszę napisać tą scenkę xD... ugh...
Dziękuję za wszystkie komentarze i to właśnie tym osobom chcę zadedykować rozdział ;)
Oczywiście, że nie odchodzę xD.To był happy wkręt :*
Pozdrawiam,
Sashy :*
PS/ Ann, Ktosiu, Kingo i Patiii kocham was mordy xD.

wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 27 Hey, let's not be alone... tonight!

*Rydel*
Laura, Savannah i Alexa podzieliły się na zadania. Laura wybiera mi i Vanessie strój, Savannah zajmuje się makijażem, a Alexa włosami. Laura wybrała mi piękną różowa wieczorową sukienkę, a do tego białe koturny. Nie zabrakło również dodatków pod postacią naszyjnika, kolczyków oraz bransoletki, którą dostałam na urodziny od Ell'a.
To były czasy... Młodość. Vanessa za to miała na sobie wieczorową fioletową sukienkę na ramiączkach. Srebrne koturny oraz kolczyki.
 Obie dostałyśmy od Laury po kopertówce w kolorze butów z rzeczami takimi jak: lustereczko, telefon, portfel, dokumenty, gumy do żucia i chusteczki. Savannah robiła makijaż. Do mojego stroju uznała, że będzie pasować róż. Pomalowała mi rzęsy czarnym tuszem, powieki pomalowała na lekki odcień różu i narysowała kreski eyeliner'em. Dała lekki róż na policzki i musnęła mi usta malinowym błyszczykiem. Vanessa za to miała srebrny makijaż. Przy kącikach oczu miała czarny odcień. Rzęsy były poprawione tuszem, ale Sav nie narysowała już kresek. Podobnie jak mi nałożyła trochę różu na policzki, a usta musnęła truskawkowym błyszczykiem. Kolejny przystanek: Alexa. Blondynka mówiła, że najlepiej nam w rozpuszczonych włosach. Więc mi tylko je lekko zakręciła przy końcach i popsikała lakierem. Podobnie było z Vanessą tylko ona jeszcze dostała fioletowa spinkę upięta we włosy. Ja nie chciałam nic z tych rzeczy. Gotowe stanęłyśmy przed dziewczynami. Ich miny były zszokowane.
- Wyglądacie Bosko! - wybuchła Alexa.
- Niech tylko Was zobaczą Riker i Ellington. - zachwyciła się Sav.
- Dziękujemy. - powiedziałam.
- A ty co myślisz Lau? - spytała się Van siostry.
- Jeszcze nigdy nie byłaś tak piękna. - powiedziała szczerze brunetka i wtuliła się w siostrę. Ooo. Aww...
- Ej nie płakać! Makijaż zejdzie! - pogroziła Savannah.
- Nie przesadzaj. - zaśmiała się Alexa.
- Dobra.. już czas. - wypuściłam powietrze.
- Nie stresuj się. Wszystko będzie dobrze. - pocieszyła mnie Ness'a. Uśmiechnęłam się.
- A teraz na dół Chłopaki czekają, a ja chce widzieć ich reakcje! - zaśmiała się Laura i wyciągnęła pamiątkową kamerkę ze wszystkimi nagraniami. Te nagrania kiedyś przejdą do historii. Razem z dziewczynami zeszłam na sam dół. Jednak aż takiej reakcji to się nie spodziewałyśmy.

*Savannah*
Można powiedzieć, że mieszkam w wariatkowie. Każdy chłopak na widok Vanki i Delly oszołamiał. Riker na widok Van wprost zemdlał, Ell na widok Rydel za to zapomniał jak się oddycha i też zemdlał. Ross stracił równowagę na kanapie, a Ryland przeturlał cały salon. Za to Rocky! On wskoczył na żyrandol. Laura śmiała się nagrywając to, Alexa szoknęła. A nasze dwie panny załamały się. Czy ja jako jedyna jestem normalna?
- Nieznajome!!! - krzyczał brunet dyndając na oświetleniu.
- Złaź baranie to Rydel i Vanessa. - warknęłam.
- A wy to kto?! - przeraził się Ryland i wstał z dywanu.
- Laura, Savannah i Alexa... - wymieniła Vanessa.
- Kręcisz one nie są takie ładne. - prychnął Rock. Lau odłożyła kamerę na komodę.
- Coś ty powiedział?! - wybuchła.
- Dawno nie dostałeś co?! - krzyknęły Van z Ryd.
- Się wkopali... - mruknął nagle przebudzony Riker.
- Gińcie! - krzyknęłam i ze swoim przedmiotem jakim jest łopata zaczęłam gonić dwójkę brunetów. Do mnie dołączyła Alexa z siekierą, Lau z doniczka, Vanessa z patelnią i Rydel z wałkiem.
- Stop! - krzyknął wybudzony Ell.
- Czemu? - jęknęłyśmy zawiedzione.
- Bo tyle pracy w to - Ross pokazał na kreacje - włożyłyście i teraz ma się psuć? Kiedy indziej będzie dużo okazji, a teraz na randkę!
- Właśnie sio! - wygoniłam ich. Dopiero teraz zobaczyłam, że Rik jak i Ell są w garniturach. Normalnie jak do ślubu.
- Miłej zabawy! - krzyknęliśmy wszyscy. Nasze dwie pary zniknęły za drzwiami wyjściowymi. Zadowoleni usiedliśmy przed TV. Ale w końcu większość się rozeszła i zostałam sama z Ryland'em w salonie. Ciekawe gdzie tamtych wywiało.

*Ross*
Razem z Rocky'm, Lau i Alexa zeszliśmy do naszej sali muzycznej. Ja i Rocky postanowiliśmy coś napisać, by wznowić zespół. Wątpię, że to się uda, ale jednak taką tycią nadzieje mam. Blondynka z brunetką nam pomagały coś wymyślać.
- Może opiszcie jakąś sytuacje... - zaproponowała Alexa.
- Jedyne co mi przychodzi na myśl to to, że Ell mnie zostawił samego na noc. - zwierzył się Rock. Dziewczyna przekręciła oczami i przytuliła bruneta.
- Hey, let's not be alone... tonight. - wzruszyła ramionami Laura i podeszła do keyboardu Rydel. Ja tak jak Rocky przewiesiłem gitarę przez ramię. Za to Alexa zatarła niecne łapki i dobrała się do perkusji Ell'a.
- Tylko nic tam nie zniszcz! - zastrzegł ją brunet.
- Spoko... Jak się tego używa?!
- O matko.. - mruknąłem. - Let's not be alone.. Podoba mi się.
- Dziękuje. - zaśmiała się brunetka. Ma taki słodki śmiech... A my oficjalnie nie jesteśmy razem... Trzeba to zmienić.
- No to coś tworzymy. - powiedział Rocky. Alexa zaczęła uderzać w bas pod jakiś rytm. Zanuciłem ponownie kawałek tekstu i zacząłem przenosić dźwięk na gitarę. Po mojej próbie doszła Laura z Rocky'm. Wyszło genialnie!
- To będzie hit! - ucieszyła się Alexa.
- Na razie mamy kawałek zwrotki i refren. Dobrze nam idzie. - przyznałem.
- Szkoda, że reszty nie ma, ale cicho. - zaśmiał się Rocky.
- Cieszę się, że wskrzeszacie zespół. - przyznała Laura ciepło się uśmiechając. Odwzajemniłem jej gest z miłą chęcią. Tworzyliśmy dalej. Raz ja na coś wpadłem, a raz Laura podpowiedziała coś do zwrotki, nawet Rock z Alx wymyślili melodię. Rolexa nieźle się dogaduje. Trzeba przyznać. Są dla siebie stworzeni, ale tylko wtedy gdy się nie kłócą. Tak są nie do zniesienia. O dziwo, odbyło się bez większych szkód. Tylko trzeba było naprawić bębny Ell'owi, ale miejmy nadzieje, że nic nie zauważy. Fakt, to że naprawiliśmy instrument za pomocą magii nie oznacza to, że brunet tego nie wyniucha. Ell jest bardzo... Hmm. Zżyty ze swoim sprzętem. Zauważył by nawet kiedy mucha na nim usiadła. A nawet podałby dokładną okoliczność, czas i datę. Według mnie trzeba go zawieźć do jakiejś poradni.

*Riker*
Razem z Vanessą siedzę w restauracji. Muszę przyznać z wielka chęcią,  że brunetka wygląda olśniewająco. Wszyscy w pomieszczeniu się za nią oglądają. Dobra rozumiem, że płeć piękna jej zazdrości, ale jak jeszcze jeden facet na nią spojrzy to nie daruje. W pysk i zero litości. Zamówiliśmy dla siebie po sałatce greckiej oraz czerwonym winie. Jak szaleć to szaleć. Na deser zamówiliśmy sobie ciasto. Jakiś specjał szefa kuchni. Oczywiście skończyło się na karmieniu drugiej osoby. Było przy tym zabawnie, a jednocześnie romantycznie.
- Vanny chciałbym Ci coś dać. - powiedziałem.
- Vanny? - spytała z delikatnym uśmiechem.
- Tak jest słodko. - zaśmiałem się, a brunetka ze mną. - Chciałbym, żeby ten skromny podarek przypominał Ci o naszej randce. - powiedziałem, a z kieszeni marynarki wyciągnąłem fioletowe pudełeczko z bransoletka. Była to wymarzona biżuteria Van. Tak jest, Rocky pomagał. Vanessa z wrażenia zasłoniła usta dłonią.

- Boże... Rozpieszczasz mnie... Ile to kosztowało? Nie ja nie mogę. Ona była bardzo droga!
- Van.. Mam przed sobą piękna i inteligentną dziewczynę, która jest moim skarbem. Mam nakaz jej dogodzić i kupować wszystko o czym sobie zamarzy, ale i tak TY będziesz dla mnie cenniejsza niż to wszystko.
- Riker... jesteś... nawet w słowa nie mogę tego dobrać! Kocham Cię. Ale nie musisz się tak wykosztowywać. Rikuś.. nie mogłam sobie wyobrazić lepszego mężczyzny. - wyznała po czym wstają ze swojego miejsca (założyła bransoletkę) i podeszła do mnie. Również wstałem i czekałem na poczynania brunetki. Vanessa pocałowała mnie. Delikatnie w usta sprawiając tym gestem, że moje komórki przestały reagować na wszystko dookoła. Oddałem się tej przyjemnej chwili. Ale ktoś ja przerwał..
- Przepraszam. Państwa zamówienie. - wtrąciła kelnerka i podała nam nasze ciasto. Odchodząc spiorunowała Ness'y pobłaźliwym wzrokiem. Kiedy się odwróciła wystawiłem do niej mój piękny różowy język.
- Jak dziecko. - zaśmiała się moja dziewczyna.
- Nikt mi nie będzie na Ciebie patrzył nie ma takiego prawa! A teraz aaa... - powiedziałem i z kawałkiem ciasta na widelcu skierowałem go do ust brunetki. Ta ze słodkim śmiechem przyjęła go i zrobiła to samo ze mną. Moja reakcja była podobna.
- Po drodze wstąpimy do sklepu. Trzeba coś Lau kupić. - powiedziała.
- Oczywiście. Zaraz po dokończeniu naszego ciasta. - oznajmiłem i po raz kolejny nakarmiłem brunetkę. Za każdym razem dziewczyna nie pozostawała mi dłużną. Tak jak mówiłem. Słodkie.

*Ellington*
Właśnie wracałem z Delly z naszej randki. Co zaplanowałem? Otóż popłynęliśmy łódką przez rzeczkę w towarzystwie romantycznej muzyki. Do tego z kieliszkami białego wina w dłoni razem podziwialiśmy krajobrazy. Na uczczenie naszej pierwszej randki Delly dostała ode mnie to co najbardziej lubi: wypchane pluszaczki. Dostała małego zabawkowego kotka. Mimo, że jest dorosła to bardzo się cieszy na widok pluszaków. Wtedy w jej oczach są takie ogniki szczęścia i wygląda tak słodko. Nie będę wymieniać ile pocałunków nam towarzyszyło. Powiem, że dużo. Teraz jesteśmy już po udanym spotkaniu towarzyskim i wybieramy się na zakupy. W końcu coś trzeba Laurze kupić.
- Jak myślisz co ona lubi? - spytałem.
- Na pewno uwielbia rysować, tworzyć, muzykę i gwiazdy. - odpowiedziała mi blondynka.
- Mam pomysł co jej kupić. - odparłem z uśmiechem.
- Taki sam prezent jak Rocky'emu? Piłę elektryczna i dynamit zamiast świeczek? - spytała podejrzliwie. Na to samo wspomnienie zaśmiałem się.
- Mniej wybuchowy. - powiedziałem i objąłem ją ramieniem. W tej miłej ciszy doszliśmy do centrum, a następnie do sklepu. Tam kupiliśmy brunetce prezenty. Ja swój kupiłem szybko, ale Delly szukała tego idealnego. Gdy go w końcu znalazła za pomocą magii przenieśliśmy te rzeczy do mojego pokoju. Tam brunetka rzadko zagląda. Już spokojnie i delektując się swoim towarzystwem wróciliśmy do domu.

*Narrator*
- Oni sobie z tego nic nie robią!
- No to przecież jasne. Są istotami magicznymi.
- Trzeba coś zrobić.
- A ja wiem co.
- Niech wie, że my tez nie jesteśmy normalni.
- Trzeba się go pozbyć. - powiedziała jak dotąd milcząca dziewczyna.
- Tak Evil wkracza co nie? - szturchnął chłopaka jego kolega.
- Jutro obudzę w niej lek. Ponownie. Bo gdyby nie ten blondyn już dawno byłaby w depresji.
- My Ci pomożemy. - zapewniła dziewczyna.
***
Hi People!
Przepraszam, że nie w terminie i przez dwa tygodnie!
Miałam szlaban za oceny.
Tak poświęcam się... Niech się cieszą, że zdam do 2 klasy! xD
Mówiłam, że mnie te baby nie lubią. Ze wzajemnością! xD
Jak się Wam podoba rozdział? Bo ja szczerze zastanawiam się nad odejściem...
Nie wiem jak Wam to pasuje :/
A więc do napisania!
I Pati SMILE mordo ty moja :* Bo Za spamuję Ci pocztę i ty wiesz o co chodzi ;)
Pozdrawiam,
Sashy ♫

LBA x2

ZOSTAŁAM NOMINOWANA PRZEZ ANN LYNCH Z TEGO BLOGA: http://i-will-never-stop-loving-you-raura.blogspot.com/?m=1
DZIĘKUJE CI KOCHANA :*
Mam nadzieję, że się nie obrazisz :*. Szlaban na komputer ;-;. Odpowiem na pytania ;). Z nominacją uniwersalną xD.


1. W jakim mieście (niekoniecznie polskim) chciałabyś mieszkać?
2. Twój ulubiony kolor?
3. Wolałabyś stawać się niewidzialna czy potrafić latać?
4. Jak poznałaś R5 i czy byłaś na ich koncercie w Polsce?
5. Ulubiony film?
6. Ulubiony przedmiot w szkole?
7. W jakim miejscu najbardziej chciałabyś spędzić wakacje?
8. Twoja największa pasja?
9. Co byś zrobiła gdyby w Twoim domu pojawiło się R5?
10. Skąd wzięłaś pomysł na historię, którą piszesz na swoim blogu?
11. Jak zareagowałaś na nominację?

1. Los Angeles to chyba jasne i do tego obok Ross'a Lynch'a i całego R5!
2. Czerwony,ale tez kolory tęczy xD
3. Potrafić Latać, zdecydowanie xD. Polecę do kogoś na pewno i tego kogoś nastraszę buhahahah :3
4. Poznałam R5 poprzez serial Austin&Ally. Zainteresowałam się Austinem i przez wikipedię dotarłam do R5 :D. A następnie piosenek. Tylko akurat tydzień po ich koncercie w Polsce zostałam ich fanką :c. Niestety, więc nie byłam na ich koncercie.
5. Jest dużo... Bardzo dużo nie mam ulubionego... Ale jak się tak zastanowię to Anioły i Demony xD. No i oczywiście Pod Włos, TBM xD.
6. Muzyka, Plastyka, W-F i... poczekaj myślę... Idę zobaczyć na plan...Angielski! Buhahaha :*
7. Aktualnie chcę polecieć do Włoch, do cioci i do Chorwacji, bo wiem że do Ameryki nie mogę... Muszę mieć wizę, a za chiny rodzice nie dają się przekupić ;-;
8. O kurczę... Co to pasja? No to chyba komponowanie... pisanie... rysowanie... granie... śpiewanie... architektura... taniec...Podsumowując to raczej Artystyczność o.o
9. Oj... To by było tak. Nawet miałam taki sen! Już pisze po kolei:
- Na początek nie chciałabym zejść na dół, bo myślałabym, że mnie wkręcają rodzice.
- Jak zeszłam na dół to zaczęłam mówić, że to projektor i nie są prawdziwi.
- Gdy chyba Rydel mnie dotknęła to szoknęłam...
- Zaczęłam piszczeć.
- Skakać po kanapie.
- Później ich przytulać. (Albo dusić)
- Tak skakać w jednym miejscu xD.
- A NA KONIEC ZGON.  ZEMDLAŁAM. XD
10. To było dość nietypowe... Zaczęłam pisać swojego I bloga i tam miałam od razu pomysł na zakończenie. Podzieliłam się tą informacją z koleżanką. Ona powiedziała, że się pogubiła, ale to jest fajne. Mi nie chciało się czekać i pisać miliony rozdziałów, więc z tego mojego pomysłu na koniec założyłam tego bloga, a tamtego dopiero odwiesiłam. xD. Może to też być wina Wodogrzmotów małych. Tyle tam magii i zjawiska paranormalnych... :P
11. Moja reakcja: O fakk.... Powiedzcie, że na to już odpowiadałam... (po 5 minutach klikania) Kurde Mać w cholerę dlaczego ja?! (i uwaga zaczęłam się drzeć) Co ja w ukrytej kamerze jestem! Ja nie mogę trudne sprawy! Ukryta prawda! Normalnie dzień który zmienił moje życie! Co to jakieś jaja?! No ugh!!! (Po pięciu minutach patrzenia na ekran) No dobra odpowiem! I miałam zaciesz xD

Dziękuję za nominację :*
Ostatnio już osoby nominowałam i nie będę tego robić ponownie, ale kto chce może w komach odpowiedzieć na te pytania:
1. Jakie masz ulubione zwierzę?
2. Czy skakałaś/łeś kiedyś do wody na deskę?
3. Kochasz R5? Kogo najbardziej?
4. Ulubiona piosenka?
6. Jakie akcje wolisz w opowiadaniach?
7. Zauważyłeś/łaś brak punktu 5? Nawet nie waż się sprawdzać! xD
8. Raura czy Rikessa?
9. Inny ulubiony zespół?
10. Cytat?
11. Dasz link do swojego opowiadania? (Jak nie masz to polecisz coś?)
12. Kocham Was :* A wy mnie?

XD TAAAAK. Lepiej nie odpowiadać xD
Do napisania :*
Pozdrawiam,
Sashy ♫